wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 13

                         PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !

CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ




  ~Perspektywa Emily~

-Halo,Emily wstawaj.-poczułam jak chłopak dotykał mnie po ramieniu.
-Która godzina ?-zapytałam.
-Koło 9 rano.-odpowiedział zerkając na zegarek.
-To nieźle mi się spało.-zaśmiałam się przeciągając.
-Super, a teraz wychodź.Jesteśmy na miejscu.-powiedział i sam wyszedł.
Nie zwlekając poszłam w jego ślady i już za chwilę stałam przed sporym domkiem.Dom nie był nowoczesny.Miał ściany z ciemnego drewna, a dach był pokryty czarnymi dachówkami. Widać było jeszcze komin oraz dużo okien.Obok domu rosło duże drzewo na którym ktoś zrobił huśtawkę z opony, a na ganku stała ławka wykonana z tego samego drewna co cały dom.

-Wow.Skąd wytrzasnąłeś dom w bajkowym miejscu i to jeszcze w Anglii ?-zaśmiałam się.
-Ale my nie jesteśmy w Anglii.-Spojrzał na mnie.
Wtedy spowarzniałam.
-A gdzie ?-zająkałam się przestraszona.
-W Szkocji.
-Co?!-wydarłam się oddalając się o kilka kroków.
-Główno nie co ... ten dom jest po moich dziadkach.Mieszkali tu za swoich młodych czasów.Po śmierci dom odziedziczył mój ojciec.A po jego śmierci ja z Veronicą.-mówił ze spokojem.
-Mówisz to z takim spokojem jak by normą dla ciebie było wywożenie dziewczyn bez pytania do innego kraju!-syknęłam. 
Byłam na prawdę zła.
-W pewnym sensie to nie jest inny kraj ...-zaczął ale nie dokończył bo mu nie dałam.
-I co mnie to kurwa !
-Wyrażaj się.- zesztywniał. 
-Bo co mi zrobisz ?-zaczęłam krzyżując ręce na piersiach.-Czyżby pan Adam nie lubił kiedy kobieta bluzga ?
Nie odpowiedział tylko podszedł blisko mnie i zamachnął się.
Zaraz poczułam przeżywający ból na prawym policzku.
-To za to.-wysyczał i złapał moją twarz w dłonie.-Za to, że nie masz do mnie szacunku.-dokończył i złożył pocałunek na bolącym miejscu.
Przejechał jeszcze po nim palcem dalej trzymając moją twarz.
Przez następne 15 minut nie odzywałam się.
-Chcesz przejść się po okolicy ?-zapytał tym swoim spokojnym tonem.
Nie miałam zamiaru mu odpowiadać.
-Masz zamiar mi odpowiedzieć czy mam cię do tego zmusić ?-zapytał ponownie krzyżując ręce na piersiach jak ja niedawno i oparł się o ścianę.
-Okay.- zamruczałam cicho.
-To idziemy.-powiedział uśmiechając się.

 ~Perspektywa Adama~

Tak. Strzeliłem jej liścia. Nie wytrzymałem tego. Źle mi z tym. Nie powinienem jej tego robić. Mam nadzieję że wybaczy. Po chwili ujrzałem restaurację. Zatrzymałem się. -Emily, chciałabyś coś zjeść? - Zapytałem ją czule. -Hmm, chętnie. Zobaczmy co dostaniemy tam do jedzenia.- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Ogólnie okolica była ładna, Stare kamienice dookoła tworzyły niesamowity klimat, tak samo jak ulica z bruku. Cała ta uliczka skąpana w porannym słońcu wyglądała dosyć ładnie, niestety ze względu na położenie geograficzne i godzinę było tu dość zimno mimo tego ciepłego krajobrazu. Poczułem nagle że Emily zaczeła wtulać w moją rękę która była cały czas ukryta pod rękawem bluzki lecz, Emily odsłoniła ją gdyż według niej było jej wtedy Cieplej. Przyśpieszyłem kroku. Wkońcu weszliśmy do restauracji. Zajeliśmy stolik dla dwojga i sprawdzaliśmy menu. Zamówiłem nam po 2 kanapki i sok, dla niej jabłkowy, dla mnie pomarańczowy. Ja i Emily wyszliśmy z restauracji coś koło dziesiątej. Wychodząc z restauracji spytałem jej się -Emily czy masz w donu jakiś sfeter? Często bywa tu zimno, przydałby Ci się. A ona na to -Sama nie wiem, przecież dziś rano obudziłam się w Szkocji a nie w Anglii, chyba nie mam sfetra albo czegoś cieplejszego- powiedziała uradowana bowiem znów się przylepiła do mojego ramienia. Poszliśmy więc do jej ulibionego sklepu z ubraniami, kupiłem jej ładny sweterek, granatowy z nadrukowanymi srduszkami. Resztę dnia chodziliśmy i zwiedzaliśmy, przybywało ludzi na ulicach z każdą godziną. Oglądaliśmy z daleka Stare ruiny zamków i małe wysepki które pojawiały się na rzekach. Wieczorem podprowadziłem Emily pod dom i powiedziałem że idę do sklepu po jedzenie na śniadanie. Kupiłem coś jeszcze. Gumki. Miałem plan.
                                                   
  [od tego momentu możecie spodziewać się +18]
~perspektywa Emily~

-Ah, ten dzień z Adamem był taki wspaniały, szkoda tylko poranka- mówiąc to sama do siebie pod prysznicem złapałam się za policzek.  Owinełam się w ręcznik i zaczełam suszyć włosy. Ktoś puka. Adam. Wrócił z zakupami. Cieszyłam się na jego widok, chciałam mu dać buziaka w policzek ale usłyszałam
-Muszę do łazienki, wybacz- i odbiegł w stronę łazienki, zmartwiłam się. Zawsze, nawet gdy bardzo chciało mu się siku to nie biegał, nigdy. Coś musiało się stać. Wziełam z apteczki coś na rozwolnienie i pobiegłam po schodach do łazienki. Zapukałam i powiedziałam :
-Adam? Czy coś się stało? Jeszcze nigdy nie biegłeś dlatego że chciało Ci się siku... Masz rozwolnienie...?-
A on na To
-Niee,  poprostu tak jakoś mi się zachciało. Nie martw się.-
-No okay- powiedziałam i odeszłam od drzwi. Nagle otworzyły się one Wyłaniając z siebie Adama. Przytuliłam go i dałam mu buziaka w policzek. On zaś spojrzał mi głęboko w oczy i zaczoł mnie całować. Złapał mnie w pasie. Miałam na sobie tylko ręcznik. On całował mnie raz za razem a ja dawałam mu to samo. Włożyłam jedną rękę pod jego koszulkę. Dotykiem wyczułam tą klatę, te mięśnie i emanującą z niego męskość, którą tak bardzo pożądałam. Robiłam się mokra. Zdjełam z niego tą koszulkę. Dalej się całowaliśmy. Jedną ręką wyczuwałam jego mięśnie i muskuły które mnie strasznie ekscytowały. Nagle poczułam że on mnie podnosi. Wziął mnie na ramiona i zniósł po schodach. Czułam jego ciepło, bijące serce i męskość. Chciałam już na zawsze pozostać w jego objęciach.Niestety,  po kilku chwilach położył mnie na łóżku. Najpierw podszedł do krawędzi łóżka,  potem na nie wszedł i idąc na czworaka wkońcu dotarł centralnie nademnie. Zaczoł pieścić moje Piersi. Robił to delikatnie, z wyczuciem. Rozpieszczał mnie jak królewnę bo gdy zorientował się że drugą ręką musi się podpierać to moją drugą pierś pieścił w ten sposób że lizał moje sutki. To było super. Ciągle czułam jego emanującą męskość. Pożądałam go. Chciałam żeby był blisko. Bliżej. Jak najbliżej się da. Niech jest we mnie. Zrobiliśmy to. Znowu. Tym razem z gumką. On był taki duży. Czułam go we mnie. Czułam jego Ciepło. Czułam tą namiętność która się działa w tej chwili. Na początku jedną ręką trzymał moją pierś. Drugą się trzymał. Ustami zaś trzymał moje usta. Nie mógł pozwolić żeby sąsiedzi coś usłyszeli. Pozatym, gdyby słyszał te seksowne jęki zachwytu to doszedłby szybciej nie  dając mi dojść chyba z 6 razy. Potem zmieniliśmy pozycje. Teraz To on był na dole. Ja skakałam na nim. Czułam jaki jest długi . Czułam go we mnie. Był taki ciepły. Był twardy jak kamień. Czułam jak mnie penetruje. Czułam to tarcie. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Gdy nadchodził jego i mój czas, pochyliłam się nad nim. Czułam że będę sporo jęczeć, oj sporo. Gdyby nie to że mnie całował to usłyszałyby mnie chyba wszystkie domy. On zaczoł to szybciej robić. I szybciej i szybciej. Czułam to tarcie. O wiele większe niż wtedy.  Tętno dyrastycznie mi się podniosło. W ostatnim ruchu który spowodował mój i jego orgazm, wsunełam go całego do siebie. Czułam jak buzuje w nim krew i jak się rytmicznie pulsuje oddając nasienie w gumkę. Czułam jak wylatuje ze mnie pełno płynu i jak moja pochwa zaciska i odpuszcza rytmicznie jego penisa. Opadłam z sił. Nie miałam siły żrby się unieść i wyjąć go ze mnie. Leżałam na Adasiu. Czułam jego mocne muskuły.  Pożądałam ich i jego męskości. Wkrótce potem zasneliśmy wraz z Adasiem, w takiej pozycji w jakiej byliśmy tylko że przykryci kołdrą. Czy to było słuszne? Nie wiem, wiem że było roskoszne. Czy  będą tego jakieś konsekwencje? Raczej nie, miał gumki. Czy mu się podobało? Nie wiem, spytam się go jutro.

________________________________________
Hej ! Więc przybywam z nowym rozdziałem z którego jestem mega zadowolona :D Chciałam bardzo podziękować mojemu przyjacielowi Władkowi który Baaaaaaaaardzo mi pomógł :3
Ale po za tym info !
Prawdopodobnie zawieszam bloga na czas nieokreślony z danych powodów :
A)Nie komentujecie
B)ostatnio nie mam w ogóle weny.
Nie wiem czy coś jeszcze z tego wypali.
Cóż,jeżeli zdecyduje się zawiesić dodam osobnego posta.
Da następnego nie wiem kiedy ...
PS.Domyślacie się po co Adaś pobiegł do łazienki .... ? ^_^ [oczywiście założyć gumki :3]
 ~emilka

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 12

   ~perspektywa Adama~

   Widziałem,że Emily coś brała.Powiększone źrenice,przyśpieszony oddech i śmiała odmówić mi ponownego stosunku.Zapamiętałem,nigdy nie zostawiaj nikogo samego z Verą.
-To nic,jeżeli będzie z tobą źle to pójdziemy do mojego znajomego.On zajmuje się takimi rzeczami.-znów zacząłem obcałowywać jej szyję.
-Adam ty zboczeńcu.-zaśmiała się kiedy złapałem ją za pośladki.
-No co ?-wymruczałem w jej szyję a ona odchylając mnie w stronę jej twarzy złączyła znów nasze usta.
 Łapiąc ją za uda podniosłem a ona owinęła nogi dookoła mojej talii.Całując ją dalej poszedłem do kuchni.Tam rzuciłem ją na blat i sam stojąc pomiędzy jej nogami zacząłem nas rozbierać.Kiedy znów byliśmy prawie nadzy Emily przestała okręcać moje włosy dookoła jej palców i nie odwzajemniła pocałunku.
-Co jest kochanie ?-zapytałem odgarniając z jej twarzy kosmyk włosów,który wymknął się zza ucha.
-Adam.Odejdź.-powiedziała i pobiegła w stronę łazienki.
Od razu pobiegłem za nią i przytrzymałem jej włosy.
Po kilku minutach dziewczyna odchyliła głowę od muszli klozetowej i powoli wstała.Przy okazji umyła twarz i wypłukała buzię wodą.
Kiedy wyszliśmy Emily mocno mnie przytuliła co odwzajemniłem i pocałowałem ją w czoło.
-Ej ! Gołąbki nie chce wam przeszkadzać ale chyba zapomnieliście,że pewien pan leży w szafie.I ten pan się budzi.-powiedziała Veronica podając nam nasze rozrzucone ciuchy.
 Kurwa mać.Zapomniałem o Harry'm.
-Szybko ubieraj się,idziemy z tond.-powiedziałem i sam szybko nasunąłem na siebie jeansy i koszulkę.
 Za 5 minut byliśmy już na parkingu przed blokiem i wsiadaliśmy do mojego samochodu.
-Chcesz może zadzwonić do brata czy coś ? Bo chyba nie zobaczysz go tak szybko.-nasunęła mi się myśl.
-Tak.-powiedziała i wzięła ode mnie telefon.
Szybko wstukała numer i niebawem zaczęła rozmowę.

 ~perspektywa Emily~

-Halo ?-wydudkał przez płacz mój brat.
-Liaś ?-zapytałam już ze łzami w oczach.
-Emiś !-usłyszałam płacz poplątany ze śmiechem.
-Tak braciszku to ja.
-Kocham cię.Co z tobą ? Wrócisz do domu ?-szlochał z nadzieją.
-Nie wiem.Braciszku nie wiem kiedy i czy w ogólę wrócę.
-Kochanie ?Co jest?-usłyszałam w komórce głos Sophi mówiącej do Liama.-Zaczekaj chwilę.-wyszeptał i wrócił do rozmowy ze mną.
-Kochanie,kto cię zabrał ? Jak to się stało ? Zrobili ci coś ?
-Nie mogę ci nic powiedzieć.To dla twojego dobra.Nie mów nikomu,że dzwoniłam dobrze ?-zapytałam już płacząc.
-Dobrze.Nie płacz.Zapamiętaj,zawsze byłem,jestem i będę przy tobie.Emiś,proszę cię.Wiesz jak przeżywałem to kiedy nie wróciłaś na noc bez żadnego śladu życia ? Cały czas się zamartwiam i ciągle pła-płaczę.-znów zaczął szlochać.
-To ty nie płacz.Dam radę,jestem silna i nie jestem sama.
W odpowiedzi słyszałam tylko głośny szloch mojego brata.Ból który czułam w głębi serca był nie do opisania.Wtedy Adam trącił mnie w ramię i pokazał znak abym już kończyła.
-Liaś,muszę kończyć.Bądź gotowy o każdej porze.Nie wiem kiedy wrócę,ale obiecuję,że wrócę.Dla ciebie.-zapłakałam.
-Emily,uważaj na siebie.Kocham cię.
-Ja też cię kocham.Pa.-powiedziałam i się rozłączyłam.
 Szybko otarłam łzy i oddałam telefon Adamowi.
-To jedziemy ?-zapytał.
-Tak.Jedziemy.-powiedziałam i ruszyliśmy przed siebie.
 Adam włączył radio i co jakiś czas padała jakaś wymiana zdań.Po dwóch godzinach uznałam,że pójdę spać,ale najpierw musiałam o to spytać.
-Gdzie my jedziemy ?
-Jedziemy tam,gdzie nas nie znajdą.Czyli jak najdalej.
Nie zadawałam więcej pytań tylko oparłam głowę o szybę i zasnęłam.


_______________________________________________________________________________
Hej wszystkim !
Oto i rozdział.Nie zabijajcie,że taki krótki.Obiecuję,że kolejny będzie dłuższy !
To ja nie będę się rozpisywać.
Do następnego ... chyba :/

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 11

 ~Perspektywa Harry'go~

-Emily ?-ryknąłem i puściłem rękę Veroniki.
-Nie ?-odpowiedziała i się zaśmiała.
-Czy ty uważasz mnie za debila ?! Jak ty śmiesz jeszcze ze mnie żartować ?-krzyknąłem jeszcze mocniej i widząc,że dziewczyna i jedna i druga a nawet Adam podskoczyli,spróbowałem się trochę uspokoić.
Nie odpowiedziała.
-Harry ...-zaczął Adam ale nie dałem mu skończyć.
-Ty tym bardziej się nie odzywaj.A ty na co czekasz smarku jebany ? Ubieraj się !
Widziałem,że Emily zbiera się na płacz ale to powstrzymuje.I dobrze.Tylko by mnie wkurwiła jeszcze bardziej.
 Za chwilę dziewczyna stała przedemną w bieliźnie.Ach,no tak.Przecież Adaś pewnie rozerwał ubrania na strzępy.
-I jak było po ruchanku z Adaśkiem ? Chociaż mi cię rozgrzał.-powiedziałem i zbliżyłem się do niej najbliżej jak mogłem.
Cofała się za każdym razem kiedy się zbliżałem,aż nie wpadła na ścianę.Wtedy chwyciłem ją za gardło i podniosłem dusząc przy okazji.
-Jak ty kurwa mogłaś mi uciec ?! Ty ... nie mam na ciebie słów ! Kiedy wrócimy do domu nie przeżyjesz ! Tym razem nie będę taki miły ! Na twoim miejscu nawet jak byłbym taką głupią dziwką i debilnie bym zwiał to uciekłbym w chuj daleko ! A nie pieprzyć się z pierwszym lepszym napotkanym na ulicy !-krzyczałem plując w jej siniejącą twarz.-jesteś gorsza niż dziwka.-naplułem jej w twarz.
-Harry debilu co ty robisz ! Zaraz ją udusisz !-wtrącił się Adam i zaczął szarpać mi rękę.
-Odpierdol się ! Nie twoja sprawa !-krzyknąłem i kopnąłem go przez co ten upadł.
-A ty mi odpowiedz !-krzyknąłem jeszcze mocniej w stronę dziewczyny.
-Po-i-m,c-i,ty-e.-wydudkała łamiącym głosem ledwo łapiąc powietrze.
-No ?-ponagliłem ją.
A wtedy odczułem przeraźliwy ból w miejscu intymnym.Od razu puściłem jej szyję przez co upadła tak jak ja.Złapałem się za niego i poczułem coś ciepłego.To raczej krew,chyba,że trafiając mnie w jaja wylała cały towar na Veronice.Ale teraz mam inne sprawy na głowie niż głowienie się co mi się w majtkach wylało !
-Zaraz tak dostaniesz mała suko,że się nie pozbierasz.-powiedziałem sycząc z bólu,ale nagle obraz stał się czarny a sam straciłem przytomność.

~perspektywa Emily~

 Harry już powoli wstawał,wnioskując po tym co mamrotał to w celu pobicia mnie ale gdy prawie się wyprostował,znów runął na ziemię,a za nim stała Veronica z jeszcze uniesioną w górze patelnią.
-No,no! Ładnie siostra.-zaklaskał Adam.
-Przymknij się i choć pomóc.Trzeba go włożyć do szafy.-powiedziała i oparła nieprzytomnego chłopaka o ścianę.
 Zaraz we dwoje podnieśli go a ja otworzyłam drzwi od szafy.Zakneblowaliśmy je jeszcze krzesłem tak na zaś.
 Po skończonej robocie odetchnęliśmy i siedząc rozpoczęliśmy rozmowę.
-Haj mała jestem Vera,a ty ?-powiedziała plastikowym głosem i wyjęła gumę z kieszonki w spódniczce.
-Chcesz ?-zapytała i już sięgała po drugą ale przytrzymałam jej rękę.
-Nie dzięki,a tak w ogóle ja jestem Emily.-uśmiechnęłam się.
- Nie wiesz co tracisz kochana.
- a.. a niby czemu ?
- Bo wiesz... Ta guma jest stworzona z takiego fajnego proszku ... ciutke nielegalnego,ale ani słowa !.
 Wtedy zamurowało mnie ... Do tamtej pory nigdy nie brałam narkotyków, ale pomyślałam,że co taka jedna guma może mi zrobić?
 -Dobra daj ta gumę tylko jakby co to mnie reanimuj i gdybyś jakimś cudem spotkała Liama też o niczym nie wspominaj, a tak na marginesie to co to za ... no wiesz  ?
-Amfa- powiedziała wyjmując z kieszeni wspomniana rzecz.
Podała mi ją a ja włożyłam ją do ust.Jak wyczułam,przesiąknięta była gorzko-cierpkim smakiem.Na razie nie czułam żadnego efektu.Minęło tak około 19 minut i do pokoju wrócił Adam.Wtedy poczułam przypływającą pewność siebie,falę radości i nie wiedziałam co to znaczy strach.Chyba zaczyna działać.
-No dobra,widzę,że się już zakolegowałyście a teraz nie chcę nic mówić ale właśnie rozdarłem jedyne ciuchy w których była Emily,więc gdybyś mogła Veronico dać jej jakieś ubranie,które nie będzie odkrywać ciała ?-wtrącił się Adam siadając koło mnie i obejmując mnie ramieniem,a ja zaczęłam bawić się jego włosami.
-Dobra,zaraz coś przyniosę.-powiedziała dziewczyna i pobiegła do innego pokoju.
-Emily ... czy moja jebnięta siostra dała ci coś ?-zapytał przyglądając mi się.
-Nie ?Skąd ten pomysł ?-zbulwersowałam się.
-Znikąd ... chcesz może coś zjeść ?-zapytał.
Na samą myśl o jedzeniu zachciało mi się wymiotować.
-Nie.
-Okay.-Veronica ! Ile mamy czekać ? Chcesz,żebyśmy się tu zestarzeli ?!-krzyknął.
-Uspokój swoje cycki ! Jak tak bardzo ci się nudzi to masz koleżankę i łóżeczko czy stół.Co tam wolisz.Ty dzieciaku szalony mój !-odkrzyknęła i za chwilkę wróciła z ubraniami.
Przyniosła czarne rurki i sweter w paski.Ładne.



-Dziękuję.-powiedziałam i poszłam się przebrać.
Nareszcie coś jest na mnie dobre !Szybko naciągnęłam spodnie i sweter na swoją bieliznę i wróciłam do pokoju.
-Wow !Wyglądasz w tym lepiej ode mnie !.-krzyknęła Veronica i założyła nogę na nogę
-Jesteś na prawdę śliczna.-powiedział Adam i złączył nasze wargi.
-Zaraz,zaraz .... Adam.Nie,przestań.-odepchnęłam obmacującego mnie chłopaka.
Przybrałam kamienny wyraz twarzy i powiedziałam to co wtedy sobie uświadomiłam.Ta guma działa cuda,mam sto razy lepszą pamięć,bez tego bym pewnie tego nie zauważyła !
-Adam.My się nie zabezpieczaliśmy.

___________________________________________________________________
Okay,i jest kolejna perełka :D Chciałam baaaaaaaardzo podziękować Katarzynie Wróbel i Wiktorii.Pomogły mi bardzo !Więc brawa dla nich i zapraszam też na bloga Kasi, (jeżeli zostawicie tam komentarz to sprawicie,że będę szczęśliwa bo będzie wstawiać dłuższe rozdziały)
A więc,do następnego i pa :* Kocham was !
http://httpsyouandi.blogspot.com/

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 10

      +18 czytasz to na własną odpowiedzialność



~perspektywa Adama~

 Kiedy Emily zapytała mnie czemu taki jestem nie umiałem dać jej odpowiedzi, więc zrobiłem to na co miałem ochotę od kiedy zanosiłem ją do piwnicy.Muszę przyznać mała umie całować.
 Kiedy skończyliśmy i weszliśmy do mojego mieszkania ze zdaniem wstępu spadłem na łóżku i zacząłem obściskiwać się z dziewczyną.Była niesamowita.Kiedy na chwilę przerwaliśmy by zaciągnąć z siebie koszulki wyszeptałem przygryzając płatek jej ucha 
-Nie, nie pozwolę by Harry dał ci karę.Od tego jestem ja.
 A wtedy ona spojrzała na mnie spod jej długich rzęs, i lekko otworzyła wargi.Jednym ruchem zdjąłem z niej bluzkę i zacząłem rozpinać pasek aż w końcu stała przede mną w samej bieliźnie.
 Dziewczyna nie zwlekając rozpieła moją koszulę i zdjęła jeansy.Staliśmy w samej bieliźnie i patrząc na siebie złączyliśmy usta w pocałunku.Trzymałem ręce na jej biodrach a ona zawijała palce w moje włosy.Kiedy udało mi się dostać dostęp do jej ust położyłem się na niej i powoli przejechałem rękami w kierunku zapięcia do stanika.Bez problemu ściągnąłem go i zabrałem się do majtek.Oczywiście ja też wkrótce byłem nagi i rozszerzyłem jej nogi.Ustawiając go przy jej wejściu przyległem do niej całym ciałem i zacząłem poruszać się w jej środku.
-Adam! -słyszałem jak jęczy moje imię i wysłuchiwałem kolejnych fal dźwięków dzięki którym ja też czułem że w krótce dojdę.
-Jesteś taka ciasna.-powtarzałem przenosząc pocałunki na jej biust, szyję, twarz, ramiona.
 Coraz bardziej zwiększałem moje ruchy, aż nie poczułem ciepłej cieczy w jej wnętrzu.Wtedy przestałem i wyszłem z niej.Od razu usłyszałem głośny jęk.
-Idę się odświeżyć.-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
 Idąc w stronęlłazienki myślałem "to był udany sex".

 ~perspektywa Emily~
 To były jedne z najlepszych chwil jakie w życiu przeżyłam, przynajmniej tak wtedy myślałam.
 Kiedy Adam wyszedł do łazienki ja poprawiłam się na łóżku i zamknęłam na chwile oczy.Myślałam nad wszystkim.Ale nie długi bo chłopak od razu kiedy wrócił położył się obok i znów wznowił pocałunek.Ale tym razem do niczego nie doszło.Koło 2 rano obudził nas trzask drzwi.Usłyszałam odgłos obcasów i ciężkie kroki wydobywające się zapewne od jakiegoś mężczyzny.
 Adam zaraz zerwał się by zobaczyć kto to.
-Hej Veronica.
-Hej braciszku. -odpowiedziała dziewczyna i weszła do pokoju w którym leżałam naga pod kołdrą.
 Była wysoka, miała długie bląd włosy i piwne oczy.Miała duży biust i ubrana była w "koszulkę" (dla mnie raczej opaskę) zakrywającą biust i czarną mini.A obok niej stał chłopak.Niestety go znam.A był to Harry.Tak kurwa.Znalazł sobie dziwkę na pocieszenie.Ale wyraz jego twarzy z tamtej chwili był niezapomniany.

________________________________________
No hej :* i jak wam się podoba ? Piszcie w komach ;) to na prawdę bardzo motywuje :D
Do następnego !






piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 9

~perspektywa Emily~
   Siedziałam w samochodzie Harry'go.Szczerze ? Umierałam tam ze strachu.Nie wiedziałam gdzie i po co jedziemy, ale wiedziałam że nie będzie to przyjemne.I miałam rację.
   Na zegarze widniała godzina 14:59,w radiu leciała piosenka Ed'a Sheeran'a dzięki której trochę się wyluzowałam,ale nie na długo.Po niej Harry zaczął rozmowę.
-Co taka spięta ?
-A jaka mam być ?Spokojna ?Szczęśliwa ?Chociaż nie,dla ciebie to pewnie najlepiej by było gdybym była napalona !-syknełam.
-Wiesz co?Czytasz mi w myślach! - wyszczerzył się.
Jak ja mam go dosyć.
-Jesteś ohydny.
-Przyzwyczajaj się!
Nie odpowiedziałam tylko spuściłam wzrok.Teraz dotarło do mnie,że mogę już nie zobaczyć Liama,Soph,Jack'a,Max'a czy Victorii.Łzy same pakowały mi się do oczu ale zachowałam kamienną twarz i wytrwale patrzyłam w okno bacznie zapamiętując drogę.
-Nie bój się.-usłyszałam nagle szept chłopaka który teraz siedział tuż obok mnie.
-Przestraszyłeś mnie.-tylko tyle byłam w stanie powiedzieć gdyż widziałam w jego oczach do czego zmierza.
-Pamiętaj,nie bój się.-powtórzył i wyszedł by otworzyć mi drzwi.
 Już za chwilę drzwi obok mnie otworzyły się i zobaczyłam rękę wyciągniętą w moją stronę.Aby nie denerwować Harry'go posłusznie ją złapałam i wyszłam z samochodu.Było bardzo zimno,w sumie nie dziwię się.Przecież byliśmy w Londynie późną jesienią.
-Powiesz mi gdzie idziemy ?-zapytałam.
-Idziemy do restauracji.-odpowiedział kędzierzawy.
-A daleko jeszcze do niej ?
-Nie,już jesteśmy.
 Powiedział i staneliśmy przed wejściem do lokalu.Mała restauracja w środku miasta.To było dziwne jak dla mnie,z łatwością mogłam uciec.Wchodząc do lokalu wybrał stolik w głębi sali.Była nawet przytulna,herbaciane ściany i dużo roślin.Białe firanki i drewniane krzesła w starym stylu.Było pięknie,i nawet była łazienka.
 Na stoliku leżało menu.
-Co chcesz ?-zapytał Harry.- I nie uwierzę jak powiesz "nie jestem głodna".
-No to może zdam się na ciebie ?
-Niech będzie.-uśmiechnął się.
-Zaraz wrócę.Idę złożyć zamówienie,czekaj tu.
-Okay.-odpowiedziałam i patrzyłam jak odchodzi w stronę kelnerki za ladą.
 Nie zwlekając nachyliłam się do jego kurtki i wyciągnęłam portfel.Głupi.Wzięłam z niego 20£ i schowałam do kieszeni.Harry nic nie zauważył.
Kiedy wrócił zaczęłam.
-Mogę iść do łazienki ?Proszę.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Masz 10 minut.Jak zobaczę cię po czasie to w domu czeka cię wiesz co.-powiedział i puścił mi oczko.
On na prawdę potrzebuje lekarza,czy coś.
Odeszłam w stronę pomieszczenia czując na sobie wzrok chłopaka.Kiedy weszłam na szczęście (dla mnie) było tam okno.
 Stojąc na palcach otworzyłam je i z rozbiegu wskoczyłam na mały parapecik i już zaraz byłam na zewnątrz.Stałam przy wyjściu do śmietnika.Nareszcie byłam wolna.Podbiegłam ile sił w nogach w kierunku centrum.Stojąc przed Trafalgar Square skręciłam w jedną z mniejszych uliczek.Wszędzie gdzie bym nie spojrzała były szare bloki,śmieci i co chwila przechodziły mafie bądź grupy które nie wyglądały na przyjazne.Miałam szczęście,że uciekłam jednej.Po kilku godzinach błąkania ogarnęłam,że zgubiłam się w najgorszej dzielnicy Londynu.Dzień minął szybko,kiedy przed chwilą zapytałam kobietę o godzinę powiedziała,że jest 17:59.Skręcając za róg wpadłam na faceta,który wychodził z monopolowego.Wyszeptałam krótkie "przepraszam" i już chciałam odejść ale nie pozwoliło mi czyjeś ramię.
-Emily?-zapytał znany mi głos.
-Adam?!-krzyknęłam.
-Co ty tu robisz?Jak uciekłaś Harry'mu?Wiesz,że cie zabije jak cie znajdzie?-mówił z troską.
-A ty nie zabierzesz mnie teraz od razu do niego ?
-Po co?Żeby cie zabił?Od ruchania ma Julie.-Wzruszył ramionami i puścił mi oczko.-A ty idziesz ze mną.Nie pozwolę ci szlajać się samej,wieczorem i to w tej dzielnicy.
Bez słowa złapałam go za rękę i poszłam w tym samym kierunku.Dwie przecznice dalej stanął pod klatką kolejnego,szarego bloku i zaczął szukać kluczy.
-Dlaczego taki jesteś ?-zapytałam.
-Jaki ?
-Taki czuły.
Nie odpowiedział tylko złączył nasze wargi w pocałunku.Długim,namiętnym pocałunku który zaraz odwzajemniłam.Przestaliśmy dopiero kiedy jakiś przechodzień chrząknął na nas.
Adam otworzył drzwi i wszedł do mieszkania.Dwa pokoje z kuchnią,nic wspaniałego,widać,że mało zarabia.Ale widać,że nie mieszka sam.Miał tam bardzo czysto jak na mężczyznę.
-Witam w moich skromnych progach.-powiedział i siadł na łóżku ciągnąc mnie na kolana.Oczywiście odnowiliśmy scenę sprzed klatki,ale pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny.

______________________________________________________________________________
No hej :* Już,mówię za pierwszym razem połowa usunęła się po opublikowaniu,więc nie wiem co się stało i nie krzyczcie na mnie jak zauważycie zmiany xd A więc,jest rozdział 9 ! Kocham was i czekam na komy <3 Do następnego !