piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 12

   ~perspektywa Adama~

   Widziałem,że Emily coś brała.Powiększone źrenice,przyśpieszony oddech i śmiała odmówić mi ponownego stosunku.Zapamiętałem,nigdy nie zostawiaj nikogo samego z Verą.
-To nic,jeżeli będzie z tobą źle to pójdziemy do mojego znajomego.On zajmuje się takimi rzeczami.-znów zacząłem obcałowywać jej szyję.
-Adam ty zboczeńcu.-zaśmiała się kiedy złapałem ją za pośladki.
-No co ?-wymruczałem w jej szyję a ona odchylając mnie w stronę jej twarzy złączyła znów nasze usta.
 Łapiąc ją za uda podniosłem a ona owinęła nogi dookoła mojej talii.Całując ją dalej poszedłem do kuchni.Tam rzuciłem ją na blat i sam stojąc pomiędzy jej nogami zacząłem nas rozbierać.Kiedy znów byliśmy prawie nadzy Emily przestała okręcać moje włosy dookoła jej palców i nie odwzajemniła pocałunku.
-Co jest kochanie ?-zapytałem odgarniając z jej twarzy kosmyk włosów,który wymknął się zza ucha.
-Adam.Odejdź.-powiedziała i pobiegła w stronę łazienki.
Od razu pobiegłem za nią i przytrzymałem jej włosy.
Po kilku minutach dziewczyna odchyliła głowę od muszli klozetowej i powoli wstała.Przy okazji umyła twarz i wypłukała buzię wodą.
Kiedy wyszliśmy Emily mocno mnie przytuliła co odwzajemniłem i pocałowałem ją w czoło.
-Ej ! Gołąbki nie chce wam przeszkadzać ale chyba zapomnieliście,że pewien pan leży w szafie.I ten pan się budzi.-powiedziała Veronica podając nam nasze rozrzucone ciuchy.
 Kurwa mać.Zapomniałem o Harry'm.
-Szybko ubieraj się,idziemy z tond.-powiedziałem i sam szybko nasunąłem na siebie jeansy i koszulkę.
 Za 5 minut byliśmy już na parkingu przed blokiem i wsiadaliśmy do mojego samochodu.
-Chcesz może zadzwonić do brata czy coś ? Bo chyba nie zobaczysz go tak szybko.-nasunęła mi się myśl.
-Tak.-powiedziała i wzięła ode mnie telefon.
Szybko wstukała numer i niebawem zaczęła rozmowę.

 ~perspektywa Emily~

-Halo ?-wydudkał przez płacz mój brat.
-Liaś ?-zapytałam już ze łzami w oczach.
-Emiś !-usłyszałam płacz poplątany ze śmiechem.
-Tak braciszku to ja.
-Kocham cię.Co z tobą ? Wrócisz do domu ?-szlochał z nadzieją.
-Nie wiem.Braciszku nie wiem kiedy i czy w ogólę wrócę.
-Kochanie ?Co jest?-usłyszałam w komórce głos Sophi mówiącej do Liama.-Zaczekaj chwilę.-wyszeptał i wrócił do rozmowy ze mną.
-Kochanie,kto cię zabrał ? Jak to się stało ? Zrobili ci coś ?
-Nie mogę ci nic powiedzieć.To dla twojego dobra.Nie mów nikomu,że dzwoniłam dobrze ?-zapytałam już płacząc.
-Dobrze.Nie płacz.Zapamiętaj,zawsze byłem,jestem i będę przy tobie.Emiś,proszę cię.Wiesz jak przeżywałem to kiedy nie wróciłaś na noc bez żadnego śladu życia ? Cały czas się zamartwiam i ciągle pła-płaczę.-znów zaczął szlochać.
-To ty nie płacz.Dam radę,jestem silna i nie jestem sama.
W odpowiedzi słyszałam tylko głośny szloch mojego brata.Ból który czułam w głębi serca był nie do opisania.Wtedy Adam trącił mnie w ramię i pokazał znak abym już kończyła.
-Liaś,muszę kończyć.Bądź gotowy o każdej porze.Nie wiem kiedy wrócę,ale obiecuję,że wrócę.Dla ciebie.-zapłakałam.
-Emily,uważaj na siebie.Kocham cię.
-Ja też cię kocham.Pa.-powiedziałam i się rozłączyłam.
 Szybko otarłam łzy i oddałam telefon Adamowi.
-To jedziemy ?-zapytał.
-Tak.Jedziemy.-powiedziałam i ruszyliśmy przed siebie.
 Adam włączył radio i co jakiś czas padała jakaś wymiana zdań.Po dwóch godzinach uznałam,że pójdę spać,ale najpierw musiałam o to spytać.
-Gdzie my jedziemy ?
-Jedziemy tam,gdzie nas nie znajdą.Czyli jak najdalej.
Nie zadawałam więcej pytań tylko oparłam głowę o szybę i zasnęłam.


_______________________________________________________________________________
Hej wszystkim !
Oto i rozdział.Nie zabijajcie,że taki krótki.Obiecuję,że kolejny będzie dłuższy !
To ja nie będę się rozpisywać.
Do następnego ... chyba :/

1 komentarz: