środa, 18 lutego 2015

Rozdział 4

   ~oczami Nialla~

   Gdyby mi nie powiedziano że Emily to siostra Liama, sam nigdy bym się nie domyślił. Liam ma strasznie ciemne brązowe oczy, a ona ma chyba tak jasno błękitne że aż białe, na pewno jaśniejsze od moich. Liam jest bardzo wysoki i muskularny, a ona odwrotnie, niska ale że słaba to powiedzieć nie mogę. Ona bardziej pasowała by mi do Hazzy. Nawet bardzo bardziej. Była śliczna, ale poza tym było w niej coś co mnie pociągało, i to bardzo.
   -Hej- powiedziałem do dziewczyny która właśnie otworzyła mi drzwi.
   -Yyy, hej ? Liama nie ma, wróci za jakąś godzinę.-wyjąkała i chciała już zamknąć drzwi ale nie czekając na zaproszenie sam wszedłem do ich domu. Moje kroki skierowałem do salonu. Kiedy usadowiłem się na kanapie, dziewczyna stała tuż przede mną trzymając ręce skrzyżowane na piersiach. Wtedy zauważyłem na stole laptopa z otworzonym skaypem i pewną dziewczynę też w wieku Emily na ekranie. Miała długie ciemno brązowe, proste włosy i ciemno brązowe oczy. Moje policzki natychmiastowo pokryła czerwona barwa, co wywołało u niej chichot. Jak gdyby nigdy nic wzięła laptopa na kolana i gadała dalej ale nie po angielsku. Nie rozumiałem co mówią ale widziałem że co jakiś czas Emily patrzy na mnie z ukosa, mówi coś i obie się śmieją. Nic więcej tylko się ze mnie nabijały.
-Prawie bym zapomniała- zaczęła Emily już po angielsku- a więc Niall, to jest Victoria. Victoria to jest Niall. -przedstawiła nas i jeszcze szepnęła mi do ucha -powiedz "cześć", ona może będzie gadać trochę po angielsku ale marnie.
-Yyy ... czesc-cze-cze-ś-ć- wyjąkałem te cholernie trudne do wymówienia dla mnie słowo a one dostały napadu śmiechu. Emily już leżała na podłodze i zwijała ze śmiechu a Victoria płakała z tego samego powodu.
-Cześć, cześć Niall. Ty jesteś ten Niall o którym Emily ...
-CISZA- nie dokończyła przez okrzyk Emily.
-No to ja może nie będę wam przeszkadzać. Nie martw się, zadzwonię wieczorem. I grzecznie mi tam !- powiedziała i puściła oczko. Potem się rozłączyła.
-Przepraszam że ci przeszkodziłem. A gdzie jest Liam tak w ogóle ?-zapytałem jedynie dla rozpoczęcia rozmowy. Nie obchodziło mnie to teraz wcale.
-Poszedł z Sophi do kina.-powiedziała bawiąc się palcami i wstrzymując śmiech.
Co ją tak śmieszyło ?
-Z czego się tak śmiejesz ?- zapytałem w końcu.
-Nie śmieje się, o co ci chodzi ?- powiedziała i wybuchła śmiechem.
Ha ha.
-Nie wcale ... a teraz mów, mnie nie okłamiesz. -powiedziałem i wbiłem w nią wzrok i zmrurzyłem oczy.
Chciałem wyczytać z jej oczu, co ją tak śmieszy. Z niej nie dało się jednak czytać, jeżeli chciałeś to zawsze dostawałeś taką samą odpowiedź "spadaj bo i tak nic się z tąd nie dowiesz." Ze mnie można czytać jak z otwartej księgi. A może trzeba bliżej ją poznać ? Ta dziewczyna to jedna wielce trudna zagadka.
-I tak ci nic nie powiem. -sykneła i wystawiła mi język.
-Nie wiesz w co się pakujesz.-powiedziałem na co ona tylko podniosła brwi.

~oczami Emily~

   Nie wiem w co ja się pakuje, ale nad sobą nie panuje. Słowa same wydostają się z ust i robią swoje. Zaczynam się bać co Niall mógł zrobić. Należałam do tej grupy dziewczyn które nie bały się niczego oprócz mężczyzn. Teraz chciałam tylko zmaterializować się do pokoju.
-To powiesz czy nie ? -zapytał z uśmiechem.
-Nie-palnełam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Na moją odpowiedź Niall wstał i usiadł tak blisko mnie, że nasze nogi mocno się stykały. Chłopak wyciągnął ręce i złapał mnie dookoła klatki piersiowej, przez co moje plecy znalazły się na jego kolanach. Teraz na prawdę się przestraszyłam. Moje serce zaczęło wariować ze strachu. Miejmy nadzieję że przez to nic mi nie będzie, gdyż mam astmę, i nie tylko. Nagle chłopak zaczął łaskotać po całym ciele. Ma pecha bo umiem chamować śmiech. Ale żeby się pośmiać nie będę dziś tego chamować. A więc w końcu zaczęłam się lekko śmiać i odpychać od niego. Niestety nie dało to nic, nie miałam wyjścia i musiałam mu powiedzieć.
-No dobrze, powiem. Ale błagam przestań !-wyjąkałam pomiędzy napadami śmiechu.
Niall przybrał triumfalny uśmiech i przerwał moje tortury.
-Victoria strasznie komentowała twoje jaja i -zaczęłam ale w odpowiednim momencie stanęłam bo nie chciałam mu mówić że Victoria chce zrobić z nas parę.
-I .. ?-zapytał lekko zirytowany.
-I, mówiła że wyglądasz jak taki psychiczny opiekun z ruskiej bajki dla dorosłych, którą z nią oglądałam w te wakacje.-wymyśliłam najlepszą wymówkę jaką umiałam.
Ku mojemu zdziwieniu Niall sam zaczął się śmiać.
-Niall, lubisz mnie ?-zapytałam z ciekawości.
-Tak, nawet bardzo.-drugą część zdania powiedział cicho, jakby chciał żeby tylko on to usłyszał.
-Ja ciebie też.-palnełam.
Jesteś geniuszem Emily ! Taaak, i jeszcze mu się gap w te oczy.
Nagle Niall wyciągnął rękę i objął mnie. To było trochę dziwne z jego strony. Mam nadzieje że nie odebrał mojego wyznania jako "kocham cię". Spojrzałam do góry, aby ujrzeć jego oczy świdrujące mnie. Nie wiem co chciał tym uzyskać ale tego nie dostawał. Żeby ze mnie czytać najpierw trzeba mnie rozgryźć i zrozumieć. Na chwilę obecną umie to Liam i Victoria, i tyle.
Nagle chłopak odsunął się ode mnie a ja zobaczyłam już obok nas Liama z Soph. No super. Postanowiłam uciec z tamtąd pod pretekstem przewietrzenia się.
-Ja idę na spacer bo tu jest duszno a wiesz Liam ...-powiedziałam wstając.
Szłam w stronę drzwi, wzięłam kurtkę i wyszłam z domu. Postanowiłam pójść do parku. Zawsze chodziłam tam z rodzicami. Dawno mnie tam nie było. Może kogoś poznam, albo spotkam.  Stałam pod bramą parku. Popatrzyłam na nią chwile i ruszyłam ścieżką jak najbliżej jeziora. Doszłam do ławki tuż przy brzegu. To była ta sama ławka na której siedzieliśmy całą rodziną, wszystkie wspomnienia wracały za jednym dotknięciem ręki. To kiedy Liama prawie pogryzły kaczki, albo jak tata w pogoni za wiewiórką wpadł do jeziora. Wszystkie piękne i wesołe chwile odtwarzały się w mojej głowie. Przez te wszystkie wspomnienia i informacje że rodzice nie żyją i więcej takich nie będzie uroniłam kilka łez, a te kilka łez przerodziło się w lekki płacz. Zanim się spostrzegłam zrobiło się ciemno. Ciekawe czy trafię do domu, znając moje szczęście będę musiała się pobić i dopiero. Spojrzałam na telefon, była 22:30, jeju ile ja tu byłam ? Liam pewnie się zamartwia albo zapomniał. Postanowiłam wrócić do domu, wstałam z ławki i poszłam ścieżką w stronę bramy. W połowie drogi usłyszałam za sobą nawoływania jakiś chłopaków. Nie chciałam się odwracać, więc przyśpieszyłam kroku. Głosy można było usłyszeć coraz wyraźniej. Strasznie sie bałam, zaczęły mi drżeć ręce. Wtedy za ramię złapał mnie mężczyzna, wyglądał na jakieś 20 lat, był wysoki, miał brązowe włosy ułożone w grzywkę, a koloru oczu nie udało mi się ustalić, ale i tak wydawał się być przystojny.
-Ile masz lat mała ?-zapytał nieznajomy chłopak.
-14 -odpowiedziałam drżącym głosem.
-Yhym,dobrze słodki dzieciaku. A jak masz na imię ? Ja jestem Louis.-powiedział głosem opiekunki. Louis, wszędzie Louisy.
-Ja nazywam się Louise- nie chciałam mu nic mówić ale język jest szybszy. Dobrze że nie powiedział pierwszego.
-Dooobrze, a więc teraz się znamy.-zaczął- chłopcy! Mamy już zabawkę. Teraz trzeba ją zabrać. No ! Dalej ! Na co, czekacie ?!-zawołał.
Nie byłam na tyle głupia i wiedziałam co mi grozi. Czym prędzej pobiegłam w stronę bramy. Słyszałam ich krzyki i tupot ich butów. To było straszne, a nie mówiłam ? Wiedziałam że coś się stanie. Ni stąd ni z owąd na mojej drodze znalazł się kamień, przez który upadłam. Od mocnego uderzenia o chodnik z nosa i nogi zaczęła sączyć się krew. Każdy ruch bolał coraz bardziej, szybko spojrzałam do tyłu, żeby zobaczyć czwórkę nastolatków tuż za mną. Zimna krew wzięła nade mną górę, wstałam i spojrzałam w oczy wcześniej poznajemy niby Louisowi.
-Teraz nam nie uciekniesz skarbie -powiedział i oblizał wargi.
Przeszedł mnie dreszcz.
-Idź do agencji towarzyskiej, szybciej pójdzie. -palełam.
-Nie- powiedział
-A to dlaczego ? -zapytałam
Zbliżył się do mnie i wyszeptał do ucha.
-Bo chcemy ciebie.
-To macie problem, a teraz pa.- powiedziałam obojętnie, odwróciłam się i poszłam do domu.
Za sobą słyszałam krzyki że mnie znajdą, że pożałuje, itd. Nie rusza mnie to. W końcu doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i chciałam wejść do łazienki niezauważona ale Liam chyba mnie wyczuł albo usłyszał.
-Emily Louise Payne, w tej chwili do salonu. -powiedział szorstko.
O Jezu tylko nie to.
-Co jest ?-zapytałam przestraszona,  stojąc za nim żeby nie zobaczył tej całej krwi.
-Nic, pójdziesz po haribo do sklepu ?-walnął już normalnym tonem. Nie no spoko.
-Ok, gdzie masz kase ?
-W kieszeni chodź tu to ci dam.-powiedział a mi serce skoczyło.
Wolnym krokiem podeszłam obok chłopaka, który nawet na mnie nie patrząc dał mi 10 £. Znowu założyłam kurtkę i poszłam do sklepu, a że był na przeciwko naszego dom u, mało to zajęło. Kiedy już miałam wyjść do sklepu weszli koledzy Liama. Ja to jednak mam pecha. Chciałam jak najszybciej ich wyminąć ale oczywiście pijany Harry we mnie wlazł. Kiedy wymamrotał krótkie "przepraszam" szukał mnie chwile wzrokiem, lecz kiedy wpadł na to by opuścić głowę było za późno, już wychodziłam ze sklepu. Z tego co widziałam kupowali alkohol, żeby tylko nie szli potem do Liama, proszę. Przebiegłam przez ulicę i weszłam do domu. Rzuciłam w brata żelkami lecz on złapał je w locie. On ma jakiś wyostrzony słuch ? Czy drugą parę oczu?
-Emily ? Chodź tu.-zawołał
-Po co ?
-Po to.
-Ugh -warknełam i poszłam w stronę chłopaka.
Stałam tuż obok niego, krew nadal ciutke się lała. Jak to zobaczy to będę miała przejebane. Wtedy spojrzał na mnie, przez co jego oczy podwoiły rozmiar.
-CO SIĘ STAŁO ?!?!? -krzyknął.
Nienawidzę jak on krzyczy, przechodzą mnie ciarki i zaczynam drżeć.
-Bo jak wracałam z parku, to potknełam się o kamień.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-No dobrze, idź to przemyj i zaraz wróć dobrze ?- zapytał już spokojny.
-Dobrze.-powiedziałam i spuściłam głowę.
Podreptałam do łazienki i umyłam twarz,a następnie zajęłam się nogą. Była tam wielka,czerwona rana,która zagoi się pewnie za jakieś kilka tygodni. Po prostu świetnie. Bardzo szczypała,i pomyśleć jeszcze o tej wodzie utlenionej,którą właśnie będę lać ... ugh. Korzystając z okazji,cała się umyłam i przebrałam w piżamę . Kiedy skończyłam wróciłam do Liama,który właśnie wyciągał plaster.
-Ja nie mogę,jak ty to zrobiłaś ?! Chyba wyciągnę bandaż ... -zaczął ale przerwało nam pukanie do drzwi.
-Idź otwórz a ja wyciągnę co tam potrzeba.
Chłopak nie odpowiedział tylko poszedł w stronę drzwi. Zaczęłam szukać bandaży lecz były w szafce do której nie sięgałam, więc wspięłam się na blat i otworzyłam daną szafkę. Chwyciłam potrzebną rzecz i zeskoczyłam z blatu. Jak na zawołanie pojawił się Liam,ale oczywiście nie sam.
-Chodź do salonu.- zawołał.
-Siadaj-powiedział wskazując miejsce na kanapie między Harrym a Niallem.
Chłopak zaczął owijać moje udo bandażem i żartował w między czasie z resztą. Cieszę się,że tylko przyglądali mi się i nie pytali o kompletnie nic,jak gdyby mnie tu nie było. Kiedy Liam skończył szybko wstałam i pobiegłam do pokoju. Na szczęście nikt się mną teraz nie interesuje i mogę w spokoju iść spać. Opadłam na łóżko i włączyłam muzykę na słuchawkach. Leżałam tak około 20 minut i nie mogłam zasnąć. Pomyślałam,że jak napiję się czegoś ciepłego to mi pomoże usnąć,więc wstałam i poszłam do kuchni nastawić wodę. Kiedy mnie zobaczyli drugi raz nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu i zagadali.
-O hej Emily ! Co się stało w nogę ?- zaczął Zayn.
Ta,bo na pewno go to obchodzi.
-A co cię to ?-warknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać,nie wiem jak ja jutro pójdę do szkoły ...
-Przepraszam,chciałem być miły-powiedział spuszczając głowę,na co przewróciłam oczami.
-Yyyy,może lepiej jej nie zaczepiajcie teraz,coś z nią nie tak,jutro to sprawdzę.-usłyszałam szept brata.
DZIĘKUJE JEDYNY MĄDRY CZŁOWIEKU W TYM DOMU. Zrobiłam herbatę i poszłam do pokoju,poczekałam aż ostygnie i wypiłam pół za jednym razem. Nadal nie mogłam spać. Jedyny pomysł który zrodził się w mojej głowie to czytanie. Postąpiłam zgodnie z nim i wzięłam z półki jakąś książkę,tym razem padło na "Igrzyska Śmierci",nawet ją lubię. Kiedy doszłam do jakiejś 100 strony drzwi mojego pokoju uchyliły się,a w progu stanął Niall.
-Cześć przeszkadzam ?- zaczął.
Nie odpowiedziałam i kontynuowałam czytanie.
-Co czytasz ? "Igrzyska Śmierci" ? Też to kocham,widzę że mamy mola książkowego ?-zapytał i zaczął rozglądać się po moim pokoju.
Pierwsze co to podszedł do biurka i oglądał wszystkie zdjęcia rozwieszone na całej ścianie.
-Powiesz mi coś o tych  zdjęciach ?-zapytał.
-Bo cię to obchodzi- burknęłam.
-Właśnie obchodzi,proooosze.
-No dobra.-zamknęłam książkę i stanęłam obok chłopaka.
-To najpierw o tym,kto na nim jest,kiedy było robione i gdzie.-powiedział i pokazał na moje stare zdjęcie klasowe jeszcze z polski.
-Okay,to jest moje stare zdjęcie klasowe,jeszcze z polski,tak,mieszkałam tam do 10 roku życia. A tutaj jest po kolei :
Sara,Patrycja i Paulina,trzy najlepsze przyjaciółki "zawsze razem i na zawsze",Olek,Hubert i Kamil,to samo ale wersja męska,tu mamy Victorie moją najlepszą przyjaciółkę,tak to ta z którą wcześniej gadałam. W środku mamy Jule i Julkę,nie kumplowały się ale tak wyszło że stoją obok siebie,Mateusz,Maciek,Krzysiek i Krystian,nie chce mi się mówić bo i tak za nimi nie przepadałam.A teraz pierwszy rząd,a w nim Kryspin,Marcel,Eryk,Kacper,Bratek,drugi Bartek,Amelkę,Agatę,Weronikę,Sebastiana,Maję,Martynę,Darię i na szarym końcu mnie. A tu na rogu nasza wychowawczyni.-powiedziałam pokazując wszytko palcem.
-Wow,i ty to wszytko pamiętasz ?-zapytał zdziwiony
-Yhym.
-To teraz opowiedz mi o tym-wskazał na zdjęcie mojej starej ekipy. Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie.
-To są moi przyjaciele ze Starachowic. To w Polsce,tam mieszkałam. Tu są :
Oczywiście Victoria,mój drugi najlepszy przyjaciel Wojtek,i reszta czyli Kinga,Natalka,Agata,Piotrek,Weronika,Maciek,Dawid,Gosia i drugi Wojtek -na wspomnienie dwóch ostatnich osób źle się poczułam.-zrobiłam je ja tuż przed wyjazdem.
-Dużo historii -uśmiechnął się-a na tym ?-pokazał zdjęcie z moimi znajomymi z klasy teraz.
-A to są moi kumple z klasy teraz:
Jack,Alice,Sam,Max,Payton,Amber,Louis i Eddie.
-Ciekawe ... o jeeej a to co ?-zapytał pokazując na zdjęcie moje,Liama i Sophie przytulających się jak rodzina na ognisku.
-Tu jestem jak zresztą widać jestem ja,Liam i Sophie na ognisku dwa miesiące temu. Zdjęcie robił Jack,kolega Liama,którego pewnie już znacie.
-Tak,spoko gość. Ale powiedz mi jedno,czemu oni tak strasznie się o ciebie troszczą,lepiej niż rodzice ?
-Bo chcą ich zastąpić,wiesz moi prawdziwi rodzice odeszli dzień po tym jak wprowadziliśmy się tu. Czyli jakieś 5 lat temu. Byłam w tym wieku i nadal jestem,że potrzebuję takiego czegoś. Ale i tak Liam zawsze był dla mnie jak tata,jeszcze jak żyli widzieliśmy ich kilka razy do roku,a kiedy zmarli chciał dla mnie jak najlepiej,on stara się być dla mnie ojcem i bratem,a Sophie próbuje spełniać trochę rolę mamy,a Jack im pomaga. Bardzo ich za to podziwiam i jestem wdzięczna,ale kiedyś przyjdzie taki dzień,że znowu zostanę sama i nikt mi nie pomoże,bije się,że stanie się to zaraz ale muszę się pogodzić z życiem.-na moje słowa zabrało mu mowę i oczy mu się zaszkliły.
-Tak mi przykro,przepraszam to mogło być dla ciebie trudne. Już chyba wiem czemu nie otwierasz się przed ludźmi,ale pamiętaj. Teraz uroczyście przysięgam ci,że zawsze możesz na mnie liczyć i cokolwiek by się nie stało możesz pójść z tym do mnie a ja ci pomogę.-powiedział i przytulił mnie do jego ciepłego torsu.
Nagle zrobiłam się senna i ziewnęłam przez co chłopak kazał mi kłaść się spać i wyszedł. Muszę przyznać,że poprawił mi humor i zaufałam mu. Nawiązała się między nami dziwna więź,jak byśmy znali się od lat i byli najlepszymi przyjaciółmi.

_________________________

Hej wam :) A to kolejny rozdział ^^ Jeśli się podobał zostawcie komentarz ;) to bardzo motywuje :D


środa, 11 lutego 2015

Rozdział 3

  Kiedy moje serce uspokoiło bicie dokładniej przejrzałam się stojącemu przede mną mężczyźnie. Nie był bardzo wysoki ale nadal sporo wyższy ode mnie jak cały świat ,miał rozczochrane przez wiatr pomarańczowo rude włosy i ciepłe spojrzenie, którym mnie obdarzył. 
-Wszystko dobrze Emili ? -zapytał trochę zdezorientowany Harry.
-Tak, przepraszam ale jestem w szoku. -wydutkałam oszołomiona na co pozostała czwórka uśmiechnęła się.-A tak w ogóle to hej, jestem Emili Louise Payne. -przedstawiłam się z uśmiechem wyciągając dłoń do nowo pozwanego kolegi.
-Hej, ty mnie pewnie już znasz, jestem Ed Sheeran. -zaśmiał się i przyciągnął mnie do uścisku.
Kiedy skończył poszliśmy w kierunku placu zabaw znajdującym się praktycznie kilkadziesiąt metrów od nas. Szliśmy w ciszy aż nie przemówił Louis.
-Muszę o to zapytać ... Serio masz na drugie Louise ? Czy to taka zgrywa i nie masz drugiego. A jeśli masz to mi to nie przeszkadza oczywiście ... -zaczął Louis.
-Tak mam na drugie Louise, i tak, najwidoczniej mam drugie imię mój imienniku.  -odpowiedziałam sarkastycznie na co on posłał mi wredny uśmieszek.
-Ej ... a tak w ogóle to skąd wytrzasneliście Eda Sheerana ? Chyba mu nie zapłaciliście ...
-Nie, Harry i ja jesteśmy przyjaciółmi a korzystając z tego że akurat jestem w Londynie poprosił mnie żebym dziś przyszedł i też miałem miłą niespodziankę poznać ciebie i dwoje jego przyjaciół. - powiedział z uśmiechem Ed. 
Był taki beztroski, co było słodkie. Cały czas się uśmiechał i do mnie i do reszty, jakby do całego świata. Czuć było od niego perfumy, pachniało od nich wanilią ... dziwne ... pachniał jak Liam. 
     W końcu doszliśmy do celu. Weszliśmy przez bramę i skierowaliśmy nasze kroki do ławki.
-Ej chłopaki ! Tu jest ta lina ! Idziemy ? -zapytał podekscytowany Louis.
-Okay, idziesz z nami młoda ? -zapytał Harry podnosząc się z ławki tak jak i reszta.
-Nie, może później. -powiedziałam i posłałam mu przelotny uśmieszek.
  Kiedy chłopaki ruszyli do wybranej atrakcji ja rozejrzałam się dookoła szukając jakiegoś zajęcia. W końcu zobaczyłam pustą huśtawkę tuż obok chłopaków. Poszłam tam, chłopaki nawet mnie nie zauważyli, i dobrze , nie chciałam przerywać im świetnej zabawy. Siadłam na huśtawce i lekko huśtając obserwowałam ich wygłupy. Harry spadł z siedzenia i zaczął przeklinać na całe urządzenie. Był to bardzo śmieszny widok, co pokazywało że ja razem z trójką pozostałych umieraliśmy ze śmiechu. Następny jechał Louis który zasymulował upadek i zaczął małpować wcześniejszy występ Harrego, na co dostał w odpowiedzi środkowy palec. Chwilę jeszcze patrzyłam jak się bawią aż ktoś nie pchnął mocno huśtawki na której siedziałam. Prawie spadłam ale na szczęście szybko się przytrzymałam. Nagle moje oczy zakryły czyjeś dłonie.
-Kto to ? -zapytał głupim głosem Niall, tak to na pewno Niall.
-Mogłeś mnie zabić Niall.
-Skąd wiedziałaś ?- zapytał lekko smutny że żart się nie udał.
-1- twój akcencik jest nie do zamaskowania. 2- tylko ty pachniesz wodą kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-No doooobra ... następnym razem mi się uda.
-Wmawiaj sobie.
Oboje parskeliśmy śmiechem.
-Chodź, teraz ty przejdziesz się na tym diabelstwie.-Powiedział chwytając moją rękę żebym zeszła z huśtawki.
-Nie , ja się tam zabije. A do tego nie zdejmiesz mnie z tąd. -drugie zdanie praktycznie wysyczałam z uśmieszkiem. 
-A założymy się ?
-Okay. - zaśmiałam się.
- No to patrz. -powiedział i złapał mnie pod kolana unosząc przy tym, na co pisnełam. 
-Puść mnie ! Zaraz upadne albo ty mnie puścisz -zaczęłam panikować.
-Nie panikuj, nic ci się nie stanie.- zaśmiał się - a teraz cie po wkurzam.- dodał cwaniackim tonem po czym podrzucił mnie do góry.
-CO TY ROBISZ ?!?! MÓWIŁAM JUŻ ODŁUŻ MNIE ! AŻ TAK LEKKA NIE JESTEM ! UPUŚCISZ MNIE !- Zaczęłam krzyczeć na przemian i piszcząc kiedy on na złość mnie podrzucał i głupio się uśmiechał.
-Daj spokój, raz podrzucałem Harrego a innym Liama i ich nie upuściłem. A oni są dużo ciężsi od ciebie.- powiedział kiedy skończył i już normalnie szedł.
-No tu masz rację ... ale wiesz że umiem chodzić sama ? Nie chce żebyś mnie niósł, czuje się nieswojo.
-No dooobra - powiedział i postawił mnie na ziemi.
Akurat doszliśmy do reszty chłopaków którzy akurat naradzają się kto jedzie teraz i jaka kolejność będzie potem. Kiedy nas zobaczyli ich wzrok powędrował z Nialla na mnie i tam został. 
-Louise ! Chodź,zjedziesz sobie ty też!- zawołał Louis. Teraz ciągle nazywa mnie po drugim imieniu, to trochę irytujące.
-Tak, was też milon widzieć.- powiedziałam ironicznie na co oni się zaśmiali. 
Nagle Niall złap mnie za rękę.
-Jedziesz czy nie ? Jak się boisz mogę zjechać z tobą.- powiedział.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Bałam się że spadne i coś sobie złamie, ale nie chciałam też wyjść na dziecko co wszystkiego się boi. Więc zmogłam strach i puściłam jego dłoń na znak że dam radę sama. Skierowałam się do schodków prowadzących na drążek na którym się siedzi. Wspiełam się na niego bez problemu i mocno złapałam. Lekko obróciłam głowę żeby zobaczyć resztę tuż za mną.
-Okay, a teraz mógłby któryś być tak dobry i mnie pchnąć bo nie sięgam nogami do ziemi.- powiedziałam z udawaną powagą. 
-Yhym, jesteś pewna że chcesz jechać sama ? A jeśli spotka cię los Harolda ?- zapytał Louis.
-Tak, wywalił się bo ma za długie nogi które wychamowały za wcześnie o ziemię a u mnie ... no sami widzicie. A więc pchnie to ktoś czy mam sama sobie poradzić ?.
-Dawaj sama ! Chcę to zobaczyć.- powiedział Niall.
Jak tam chcą. Jak myślą że się wywale to są w błędzie. Zeszłam z drążka odsunełam się tuż przed schodki i z rozpędu wskoczyłam na drążek. Poczułam wiatr targający moje loki we wszystkie strony. Jestem głupia, jak mogłam się na to zgodzić ? Dojechało do końca,a przy odbiciu o mało mnie nie wywaliło, na szczęście mam mocny chwyt ... i paznokcie, chyba zostawię ślady. Jedyna z naszej grupki wróciłam na miejsce bez schodzenia i ciągnięcia drążka zpowrotem. 
 Bawiliśmy się razem jeszcze dwie godziny, ale znudziło im się w końcu siedzenie w parku i zdecydowali że idziemy do Liama. Czyli że też do mnie, nie no spoko. Umierałam z zimna i ledwo powstrzymywałam się od szczękania zębów bądź drżenia rąk albo całej mnie. Ale Niall chyba i tak zdążył to zauważyć. Jak rozszyfrował mój problem z kolorem oczu w różnych sytuacjach to dam mu nobla. Wie o tym tylko ja, Liam, Sophie, Jack i moja przyjaciółka z polski Wiktoria. 
-Zimno ci Emili ? -zapytał Niall.
Zimno to mało powiedziane.
-No może ... tak trochę zamarzam.
-Ej, czemu wcześniej nie mówiłaś ? Jeszcze się rozchorójesz.-powiedział z troską i zdjął swoją bluzę zakładając ją na moją kurtkę.
Była strasznie ciepła. 
-Nadal ci zimno ? -zapytał nagle zainteresowany Harry.
-Nie- rzuciłam nawet nie patrząc na niego.
-Ej ludzie chyba już jesteśmy. -powiedział Ed. Lol on prawie nic nie mówi. 
Ale miał rację prawie mieliśmy dom w którym mieszkam z bratem.
-Nie no spoko, Ed Sheeran wie gdzie mieszkam lepiej niż ja. -zaśmiałam się.- a tak w ogóle to skąd to wiesz ?
-Ale co ? -zapytał zdezorientowany Ed.
-Gdzie mieszkam.
-Aaa ... no bo raz szłem tędy z Harrym i mówił mi że w tym domu mieszka jego przyjaciel Liam ? Dobrze pamiętam ? Ale nie wspominał że mieszka z kimś. -dodał patrząc na mnie. I co ? Mam im powiedzieć prawdę czemu Liam nic o mnie nie mówił ? Nie.
-No bo nikt nie wiedział że tu mieszkam i nie pytajcie czemu.-powiedziałam i zacisnęłam pięści, żeby ukryć złość wzbierającą we mnie. Oni zdołali to jednak jakoś zauważyć ... pewnie dlatego ze patrzyli mi w oczy a ten jebany kolor sam się zmienia ... nienawidzę tego. Niech cały czas będą naturalne czyli prawie białe z granatowym końcami. 
-E-e-emili ... coś ci się z oczami dzieje -zaczął lekko przestraszony Louis. 
Kurwa. 
-Nie patrzcie mi w oczy i po bólu ... nie będę się przed wami tłumaczyć.-wysyczałam na nich.
-Okay a więc i tak skończyliśmy na dzisiaj, papa do jutra. -zakończył Harry machając mi z uśmiechem.
Odpowiedziałam mu tym samym.
Mam nadzieje że się mnie nie boją ... Już zdążyłam polubić tą całą hołote kumpli Liama, i mam nadzieje że oni mnie też. Chłopaki przed chwilą wsiedli do taksówki która odwiezie ich do domów a ja zostałam sama przed domem. Chwilę potem zorientowałam się że już przez jakieś 10 minut stoję w miejscu i gapie się na zachód słońca. W końcu otrząsnełam się i weszłam do domu, a tam zastałam bałagan jak po przejściu tornada. Jeżeli to nie ja ... to kto ? Liam miał być na imprezie a nikt inny nie ma kluczy. Szybko przeszukałam rzeczy żeby zobaczyć czy nic nie zginęło. Na szczęście nic nie zginęło, ale w swoim pokoju znalazłam karteczkę 
      

                   "Już cie znalazłem             możesz się bać złotko." 

                 

  Stałam tam jak wryta i patrzyłam na kartkę jak ciele na malowane wrota. W mojej głowie kłębiło się multum pytań jak "kto mnie znalazł? " "po co komu ja ?" "Czemu mam się bać ?". Byłam tak przerażona, że chciało mi się płakać. Cieszyłam się że nie było mnie wtedy w domu i nie spotkałam sama tego kogoś. Nie wiedziałam co zrobić. Siadłam na łóżku i po prostu popłakałam się. Łzy same spływały po moich policzkach a razem z nimi cały strach, ale i poczucie bezpieczeństwa. Tak bardzo chciałam żeby rodzice byli teraz ze mną, żeby mnie bronili. Oczywiście Liam bardzo się stara ich zastąpić razem z Sophie i podziwiam go za to ale ma też swoje życie,nie wiem czy mu o tym mówić, może lepiej nie, ale z drugiej strony jak to coś poważnego i grozi nam niebezpieczeństwo ? 
Postanowiłam nie myśleć i posprzątać cały ten syf. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Szybko udało mi się uporać z górą bo tylko pół godziny, nie znalazłam nic więcej, z górnych pokoi dotknęli tylko mój bo, reszta była taka jaką ją zostawiłam. Ale z dołem było gorzej, wszystko było poprzewracane jak by czegoś szukali. Kiedy sprzątałam w salonie znalazłam pistolet. Strach jaki wtedy mnie ogarnął jest nie do opisania. Na pewno stałam blada ze łzami w oczach. 
-Cholera,naprawdę mam szczęście że mnie nie było.-szepnęłam sama do siebie. 
Kiedy skończyłam sprzątać była 22. Trochę mi zeszło. Postanowiłam pójść pod prysznic a potem od razu spać. Niestety udało się tylko pierwsze, mogłam pomarzyć że usne tej nocy, i przez najbliższy tydzień. W takim razie postanowiłam poczytać, to zawsze mnie uspokaja. Sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę z szafki. Padło na polską książkę "Krzyżacy" aha ? I tak i tak to przeczytam choć jest nudne jak but. Biegle mówię po polsku i angielsku więc nie będę miała większego problemu. Wzięłam książkę i zeszłam do salonu. Zrobiłam sobie herbatę i przykryłam nogi kocem. Podczas czytania płakałam. Nadal strasznie się bałam. A co jeśli teraz tylko patrzy kiedy zasne żeby tu wejść i zrobić mi krzywdę ? Nagle drzwi wejściowe się otworzyły, a moje serce stanęło bojąc się kto to będzie. Na szczęście był to tylko Liam. Jak zwykle był tylko po kilku drinkach a więc był trzeźwy. Dzisiaj dziękowałam za to Bogu. Chłopak od razu skierował kroki do kanapy na której siedzę. 
-Co się stało Emili ? Miałaś koszmary ? Czemu płaczesz ? I czemu nie śpisz ?
Jedyne co miałam wspólne z bratem to charakter. Bardzo lubiłam pomagać innym ale ja nie chciałam pomocy. Jednak teraz się złamałam, musze komuś powiedzieć.
-Bo-bo-dzisiaj jak wróciłam do domu bo byłam w parku z Harrym, Louisem, Niallem i kolegom Harrego i ja-ja-jak wróciłam wszystko było jak po przejściu tornada a u siebie znalazłam t-to.  -wyszlochałam i podałam mu karteczkę. 
Liam zbladł momentalnie i przytulił mnie mocno do siebie.
-Nie bój się, jestem przy tobie.-zaczął mnie uspokajać i głaskać po włosach.-Czy znalazłaś coś jeszcze ? -zapytał delikatnie.
-Tak. Kiedy sprzątałam znalazłam pistolet.
-O boże, czemu od razu nie zadzwoniłaś jak to znalazłaś ?-zapytał równie przerażony jak ja.
-Ni-ni-nie wiem - znowu zaczęłam szlochać. 
-Proszę nie płacz, już jesteś bezpieczna. Nie mogę patrzeć jak płaczesz. Mi też chcę się płakać.
Po tych słowach też zaczął płakać. Płakaliśmy razem,ze strachu. Brat i siostra, dwie sieroty które straciły rodziców w wieku w którym najbardziej ich potrzebowały. 
-No. Już dobrze. Uspokujmy się. Ważne że jesteśmy już razem.-zaczęłam.
-Masz rację. Co tam tak czytasz ?-zapytał serio ciekawy i nie czekając na odpowiedź sam wziął książkę ze stolika.-Serio ? Krzyżacy ? Serio ?-zapytał zarzenowany. 
-Tak. Nie miałam nic lepszego do roboty.
-Nie miałaś nic nudniejszego ?
-A ty skąd wiesz że to takie nudne ? Fan starej polskiej literatury ? 
-Nie ale mój kolega z polski ględził mi ciągle za uszami jakie to nudne i jak nie chce mu się tego czytać.-mówiąc to na jego twarzy pojawił się zabawny grymas. 
-Jestem śpiąca. -ziewnełam boje się pójść spać - mówiąc to spuściłam głowę.
-Chcesz spać ze mną ?- zapytał.
-Yhym ... ale u mnie w pokoju ... twój mnie przeraża.
-To już wiem czemu tam nie wchodzisz. -zaśmiał się.-No to chodź, teraz przestaniesz się go bać.
-Okay.
Po skończeniu rozmowy Liam wstał i złapał mnie za rękę. Sama też wstałam i poszłam za nim do jego pokoju na przeciwko mojego. Byłam już przebrana w piżamę więc rzuciłam się na miękkie dwuosobowe łóżko brata. Chwilę leżałam aż zaczęłam rozglądać się po pokoju, był cały zaklejony w plakatach chyba wszystkich piosenkarzy i nie tylko. Zauważyłam w lekkim świetle rzucanym przez nocną lampkę plakaty, Michaela Jacksona, Eda Sheerana, 5SOS, Metalici, Messiego, Bednarka ?, Seleny Gomez, Justina Biebera ?!?!? The script i z Neymarem. W koncie pokoju stała gitara, nie wiedziałam że Liam umie grać. Reszta pokoju była słabo umeblowana jak na tak wielki pokój. Przy ścianie stało dwuosobowe łóżka przed którym mieścił się stolik. W drugim koncie stała szafka na ubrania, a wzdłuż ściany stała komoda z telewizorem. Ściany były pomalowane na jego ulubiony kolor, fioletowy, a reszta rzeczy w pokoju była czarna. W nudach postanowiłam przejrzeć szafę brata. Jak postanowiłam tam zrobiłam. Zaraz znalazłam się przed szafą i otworzyłam ją. W środku znalazłam normalne ciuchy, bieliznę, jakieś zdjęcie ? Aha ? Papierki, stare butelki, starą kanapkę, prezerwatywę ... nie no spoko, zapytam o nią jak wyjdzie z tego kibla. Jak na zawołanie tuż za mną znalazł się Liam w ręczniku zawiniętym dookoła bioder. Kiedy się odwróciłam on patrzył na mnie z miną "ty tego nie widziałaś prawda ?".
~perspektywa Liama~ 

         Jezu nie, a jak znalazła te listy ?! Tylko nie to. Nie chce jeszcze bardziej niszczyć jej głowy na noc ... raczej na rano, w końcu jest w pół do czwartej.
-Liam, wytłumacz mi proszę co to ma znaczyć.-zaczęła a mi stanęło serce na to co pewnie będę musiał zaraz tłumaczyć. Ale na szczęście znalazła co innego. -Co to ma być ?!-zapytała wyciągając mi prezerwatywy pod nos. 
-Prezerwatywa.-zaśmiałem się.-No a teraz spać ... koniec buszowania w moich rzeczach kochanie.-powiedziałem szybko zamykając szafę.
Widziała że mam coś do ukrycia. Za dobrze się znamy. Emili wzruszyła ramionami i jak gdyby nigdy nic wskoczyła do mojego łóżka i przykryła się pod nos kołdrą. Ma teraz zielone oczy. O Cholera ... ale jest podobna do Harrego. Nawet rysy twarzy podobne ... te loki, kolor włosów, dołeczki, ogólnie uśmiech, kształt oczu ... tylko kolor czasem inny ... Emili ma od urodzenia zaburzenia hormonalne i kolor jej oczu zmienia się razem z sytuacją. Naturalnie są tak jasno błękitne że prawie białe i granatowe na końcach. Oni we dwoje mogą wyglądać jak rodzeństwo, serio ... to jest dziwne.
-Co się tak na mnie gapisz ? -zapytała mnie. Najwidoczniej zagapiłem się w nią. Kurde. 
W odpowiedz tylko pomachałem głową i położyłem się obok niej. Zgasiłem lampkę i poczułem jak Emili wtula się w mój tors. Chwilę jeszcze czekałem aż zaśnie, żeby być spokojnym, a kiedy to stwierdziłem sam zasnąłem. 


_______________________________

Oto i on ... 3 rozdział :D Mam nadzieje że ktoś to czyta. Jeśli tak to niech zostawi komentarz. Bardzo proszę, to bardzo motywuje :) Wszystkie opinie mile widziane.



                 

środa, 4 lutego 2015

Rozdział 2

       Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju. Zapowiada się naprawdę piękny dzień. Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu to zerknięcie na zegarek. Była 8:30. WOW w sobotę zazwyczaj śpię dłużej. Chwilę jeszcze poleżałam, ale w końcu zebrałam się żeby wyjść z łóżka i się ubrać. Zdecydowałam się na czarną koszulkę z nadrukiem Nirvany, rurki w tym samym kolorze, czerwone vansy a do tego jeansową kurteczkę bo w końcu była połowa października. Kiedy zeszłam na dół do salonu zostałam tam tylko Jacka oglądającego jakiś marny serial który i tak go nie interesuje. Od razu jak mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Hej młoda. Cicho bo reszta jeszcze śpi -powiedział przykładając palec do ust- a tak w ogóle to zrobić ci jakieś śniadanie ?
Na jego pytanie tylko pokiwałam głową na tak. Za krótką chwilę do pokoju wrócił Jack z miską płatków w jednej ręce i piwem w drugiej.
-Dziękuję za śniadanie, a ty coś jadłeś ?- zapytałam
-Nie ma za co i sprawdź lodówkę- odpowiedział z uśmiechem trzy- letniego dziecka.
Zrobiłam jak zaproponował i zauważyłam zniknięcie połowy produktów i alkoholu.
-O której ty wstałeś że zdążyłeś wychlać połowę alkoholu i zeżreć pół lodówki ????
-Yyy gdzieś koło 8.
-Szybki jesteś- pogratulowałam mu z uśmiechem
-Ha.ha. dzięki suko
Na te słowa tylko się zaśmiałam.
 Po umyciu naczyń ze śniadania dosiadłam się do Jaka na kanapę i postanowiliśmy pograć w FIFE.
Za godzinę do salonu weszli Harry, Niall i Louis. Wzięli po padzie dla siebie i grali z nami.
-Ej Emili, co ty na to że wyjdziemy sobie dziś we czwórkę z Louisem i Niallem na miasto ? - zapytał Harry odsłaniając swoje boskie dołeczki.
-Yyyy ... nie wiem ... muszę zapytać się Liama ...bo ja nie mogę zbytnio wychodzić ...- zaczęłam się jąkać.
-Oj tam. Liam i tak wychodzi dziś na noc do Soph więc się nie dowie. -wtrącił i puścił mi oczko.
Spojrzałam na Nialla który mrozi teraz Harrego wzrokiem. Chłopaki patrzyły na mnie wyczekująco.
-No dobra ... ale jak coś to był wasz pomysł.
-Okaaaaaay - powiedzieli wszyscy na raz.
Wtedy dołączył do nas Liam.
-A co tu się dzieje ? Nie podrywajcie mojej siostrzyczki bo i tak nie pozwolę wam się z nią przespać. - powiedział Liam i położył rękę wokół moich ramion - a do tego jesteście dla niej za starzy.
-Nie liczy się wiek tylko dojrzałości- wtrącił Harry.
-Która u was jest na poziomie trzynastolatka.-odpowiedział Liam
-A ja mam 15 ! Prawie ... w listopadzie ... -powiedziałam bez większego sensu i zrzuciłam z siebie rękę brata.
-A więc zamknij jape Liam. - odpowiedział Niall patrząc na mnie dziwnie.
Tak oto zakończyliśmy ten temat.O 11 wszyscy już wstali i zjedli. Przy okazji zapoznałam się z parą która wczoraj weszła do mojego pokoju. Była to Perry i Zayn. Perry była śliczną, wysoką blondynką bardzo podobną do Soph a Zayn był ciemnoskurym szatynem z brązowymi oczami. Wyglądał jak mój kolega z klasy za 7 lat, LOL.
-Nuuuuudzi mi się.-oznajmił Jack kiedy wszyscy siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy durne reality show. -zagramy w butelkę.
-Okay zgadzam się -powiedział Harry.
Wymieniłem spojrzenie z Liamem i zostałam cicho. W ostateczności pomysł Jacka wygrał. Siedziałam pomiędzy Zaynem a Harrym. Pierwszy zakręcił Niall, i wypadło na mnie. Lekko się przestraszyłam, pewnie wyglądałam hak debil. Na twarz Nialla wkradł się lekki uśmiech, zaraz wstał i poszedł do mnie. Chwycił moją dłoń i jednym ruchem postawił do pionu. Był ode mnie sporo wyższy więc musiałam zadrzeć głowę na co on parsknął śmiechem. Poczułam czyjeś ręce owijające się wokół moich ud i zauważyłam że unosze się nad ziemią. W sekundę ominęłam nogi wokół jego talii przerażona że mnie upuści.
-Nie bój się nie upuszcze cię.
-Skąd mam pewność ?
-Bo chyba nic nie ważysz i ja jestem silny a ty malutka.
-A ok, już się nie boję.
Kiedy skończyliśmy rozmawiać podniosłam głowę żeby spojrzeć mu w oczy. Zanim się spostrzegłam on przylgnął ustami do moich. W tle słyszałam gwizdy i głupie komentarze, ale nie obchodziły mnie one teraz. Całowaliśmy się przez około 2 minuty. Nie był to zwykły oschły całus ale długi, namiętny i ciepły pocałunek. Kiedy skończyliśmy siadłam z powrotem na swoje miejsce i zakręciłam butelką która jak na złość pokazała Liama. Koło 13 wszyscy się rozeszli a ja zostałam sama z Harrym Louisem i Niallem jak wcześniej się umówiliśmy. A tak przy całowałam się jeszcze z Harrym, Jackiem, Louisem, Zaynem i Soph.
Wracając do teraz. Siedzieliśmy w salonie a oni patrzyli zdjęcia wiszące na ścianach i próbowali dobierać się do albumów. W końcu udało im się zabrać albumy. Nie mogłam im ich wyrwać bo podnieśli ręce do góry a wtedy nie miałam szans nawet doskoczyć. Chłopaki doszli do wniosku że jeśli już przejęli zdjęcia to im ich nie zabiorę więc,  siedliśmy razem na kanapie i ja mówiłam im kto gdzie jest na zdjęciach. Najbardziej uśmieli się ze zdjęć małego Liama w kąpieli. Następnie trafiłam na moje zdjęcia. Na szczęście (dla mnie)  nie mam nagich zdjęć. Jedno zdjęcie przykłuło ich uwagę. Byłam tam ja, Liam i nasi rodzice na ich ślubie. Gdybyś zobaczył mnie i Liama obok siebie na tych zdjęciach i ogólnie obok siebie i powiedziano by ci że to rodzeństwo nie uwierzył byś. Patrzyliśmy na małą słodką błękitnooką blondynkę (małą mnie) obok przystojnego wysokiego brązowookiego bruneta (małego Liama) stojących przed piękną, wysoką, kobietą w białej sukni i ciemno blond włosami upiętymi w koka trzymającą pod rękę jeszcze wyższego dobrze zbudowanego bruneta.
-A tu kto jest ?- zapytał szczerze zaciekawiony Niall.
-Tutaj jestem, ja, Liam -wskazywałam palcem- a tu ... są nasi rodzice ... -powiedziałam spuszczając wzrok.
-WOW, macie piękną mamę i bardzo przystojnego ojca, gdzie oni teraz są ?- zapytał wpatrując się w moje oczy.
-Oni nie żyją.- powiedziałam oschle.
-Ou ... współczuję ... przepraszam że zapytałem ... strasznie mi głupio ...
-Nie nic się nie stało i dzięki nie potrzebuję niczyjej litości.
Nastała niekonfortowa cisza, którą przerwał Harry
-To idziemy już ? Jest 15
-okay- powiedziałam razem z resztą chłopaków.
Za 10 minut wyszliśmy z domu i skierowaliśmy do samochodu Louisa, który stał na naszym podjeździe. Wspiełam się na tylne siedzenie czarnego lamborgini. Siedziałam obok Nialla. Podczas jazdy jego dłoń znalazła się na moim udzie i zaczął malować na nim szlaczki. Przestał kiedy dojechaliśmy na podjazd jakiegoś domu. Wszyscy wyszliśmy a Louis wszedł szybko do domu i wyszedł. Okazał się to być dom Louisa, był w środku Londynu. Z tamtąd ruszyliśmy pieszo.
-Gdzie my właściwie idziemy ? -zapytałam
-A ! To niespodzianka- powiedział z ekscytacją Harry.
Już się boje.
-Lubisz Eda Sheerana ?- zapytał nagle Niall.
-Uwielbiam, jak wpadłeś na ten pomysł ? -powiedziałam zdezorientowana.
-Liam + sprawdzałem twój telefon jak spałaś.
Teraz to przegiął. Ej ... zaraz ... kurwa ... ja tam miałam swoje zdjęcia i ... pisze bloga ... o nie ... ZAJEBE GO. Pod wpływem emocji moje policzki zmieniły już pewnie barwę na różowy czy czerwonawy. Tak, na pewno bo chłopaki się śmieją.
-Co jest takie śmieszne ? To że Niall przejrzał moje osobiste rzeczy w telefonie czy to że zaraz mu przyjebe ?!
-Jesteś słodka jak jesteś zła, a twoje rumieńce są seksowne- raczej zamruczał niż powiedział Niall i puścił mi oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-OK, a teraz musimy się pospieszyć bo zaraz się spóźnimy -powiedział Harry.
Przez moją głowę przeszło milion myśli na raz gdzie i po co idziemy, wymyślałam najróżniejsze scenariusze, z najróżniejszymi zakończeniami. Chłopaki całą drogę gadali o jakimś meczu, przyznaje się że nie słuchałam tylko gapiłam się na Nialla lub Harrego, ale głównie na Nialla. Jest ubrany w miętową bluzkę z napisem "free hugs" co jest na nich mega słodkie, czarne rurki, vansy w tym samym kolorze i czerwoną bluzę. Wygląda świetnie. Dziwnie się przy nich czuje, bo to wygląda tak, trzech przystojnych i słodkich młodych dorosłych idzie gdzieś z małą brzydką nastolatką i oni ciągle ją podrywają i ukrywają podteksty w każdym zdaniu. Nareszcie doszliśmy do bramy parku. Jest prawie zachód słońca, a jeśli będziemy w parku przez jeszcze jakieś 2 godziny to pięknie go zobaczymy.
-No dobrze, doszliśmy, a teraz zakryje ci oczy żebyś nie patrzyła. - powiedział tajemniczo Harry i związał chustę na moich oczach.
-Będę cię prowadził, o uwaga tu jest wzniesienie, zaraz ... o jej jaki ja jestem głupi ! Poniosę cię !-zaproponował
-Ja to zrobię- zbulwersował się Niall.
Po tych słowach poczułam rękę pod kolanami i na plecach,momentalnie oderwałam się od ziemi poczułam silne ramiona niosące mnie. Podejrzewam że niesie mnie Niall bo czuję drogą wodę kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-Już niedaleko !- oznajmił Harry.
Za niecałe 5 minut poczułam że zostałam ponownie postawiona na ziemi.
-No dobrze, Emili zaraz zdejmę ci opaskę i zobaczysz naszą niespodziankę.- mówił Harry powoli rozwiązując opaskę na moich oczach. Kiedy opaska spadła na ziemię moje serce stanęło na chwile ... przede mną stoi ..............
-------------------------------------------------------------
No to jest i rozdział 2 ;* krótki bo jeśli ktoś to czyta to będzie czekał w napięciu na następny rozdział ;) Baaaardzo was proszę jeśli ktokolwiek to czyta to proszę o zostawienie nawet kropki czy przecinka w komentarzu. Następny rozdział dodam jak najszybciej będę mogła :) 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 1

 ~~Oczami Emili~~
   Jezus, Maria .... jest połowa października a ja już nie wyrabiam ze szkołą i z prowadzeniem domu.Mieszkam w domku w Londynie z moim bratem Liamem.Nasi rodzice zginęli a reszta rodziny jest w Polsce, odwróciła się od nas juz wcześniej.Liam nikomu nie mówi że ma siostrę ... wie o tym tylko on, jego dziewczyna Soph i jego najlepszy przyjaciel Jake. Bardzo ich lubię, są świetni. Soph jest śliczną blondynką a Jake wysokim szatynem z masą tatuaży i kolczyków.Jest gejem , ale mi to nie przeszkadza. Dziś jest piątek, co oznacza że jutro jest sobota i w końcu mogę się wyspać. Ni mnie ni więcej tylko , YEEEEEEEH SUKO !!!! Jak to mówi Jake. Ale to oznacza także, że Liam dziś wyjdzie na imprezę i wróci jutro. Nie rozpaczam przez to. Szczerze , wole być sama, podoba mi się to.
Jest 14 ... mój brat powinien zaraz wrócić. Za ten czas włączyłam xboxa i otworzyłam FIFE. To moja prawie ulubiona gra, wole jeszcze GTA,Batherfilda i Needforspeeda. Lubie jeszcze jeździć na desce i czytać. Po pół godzinnym graniu od telewizora odciągnął mnie dzwonek do drzwi. Zpałzowałam grę i poszłam otworzyć. Za drzwiami stał Liam, Jake i trzech innych chłopaków których nie znam.
-Hej , jest już obiad ? -zapytał Liam wchodząc do salonu i rozwalając się na kanapie.
-Tak , a co ? -odpowiedziałam nadal zdezorientowana widokiem kolegów brata.
-Starczy dla naszej szóstki siostrzyczko ?
Na dźwięk ostatniego słowa nieznajomej trójce oczy prawie wypadły z orbit. Na Jaku nie zrobiło to wrażenia, chłopak jak gdyby nigdy nic poszedł w ślady Liama i wziął drugą konsolę.
-Ciebie to nie dziwi Jake ?!?!?!?! Przychodzimy pierwszy raz do naszego przyjaciela a tam dowiadujemy się że ma młodszą siostrę ?!?!?!?!?- wydudkał jeden z nich - a tak w ogóle to jestem Louis - przedstawił się z uśmiechem i wyciągnął rękę w moją stronę.
Był wysoki, miał śliczne niebieskie oczy i brązowe włosy ułożone w artystyczny nieład. Miał umięśnione ciało (jak wszystkie chłopaki zgromadzone w tym domu) i dużo tatuaży. Był przystojny to trzeba przyznać.
-Ja-ja jee-je jestem Emili.-wyjąkałam zestresowana i lekko przestraszona.
Najwidoczniej to zauważył bo zawadiacki uśmiech wkradł się na jego twarz. Kiedy podałam mu dłoń również się uśmiechając, potrząsnął nią i złożył ma niej lekki pocałunek. Jaki dżentelmen.
-Yyy ... hej wam ? - zaczęłam niezręcznie - wchodźcie ! Czujcie się jak u siebie , zaraz skończę robić spaghetti , jeśli chcecie dołączyć do Liama i Jaka jeszcze cztery konsole są w szafce pod telewizorem. -powiedziałam i posłałam im ciepły uśmiech.
Odpowiedzieli mi tym samym i sekundowo znaleźli się na reszcie kanapy i dwóch skórzanych fotelach. Za to ja wróciłam do kuchni i zaczęłam nakładać wcześniej zrobiony, jeszcze ciepły obiad.
-Chłopaki obiad ! -krzyknęłam.
W dosłownie sekundę stało za mną pięć cieni z talerzami.- weźcie którą chcecie porcję, już nałożyłam, talerze leżą na stole.
Tak szybko jak wypowiedziałam ostatnie słowa tak szybko pięć cieni zniknęło przy stole w jadalni.Nie musiałam długo czekać aby przyszedł Jack i podał mi pięć pustych talerzy oznajmiając "nie sądziłem że tak zajebiście gotujesz suko! Gdybym nie był gejem oświadczył bym ci się".
Wzięłam się za zmywanie naczyń , sama , jak zwykle , Liam siedzi z kumplami i nadal grają w FIFE.
- Ty zawsze gotujesz, sprzątasz itp ? Liam cie nie wręcza ? -zapytał jeden z nowych kumpli Liama.
Ten też był wysoki, miał farbowane bląd włosy i błękitne oczy. On także był umięśniony ale nie miał tatuaży ani kolczyków. Miał mocny Irlandzki akcent.
-Czasem mi pomaga ale to jak mu się chce, a tak w ogóle słodki akcencik i Emili jestem, a ty ?
-Jestem Niall i dziękuję za komplement -odpowiedział z uśmiechem.
Nawiązaliśmy krótki kontakt wzrokowy ale przerwał to Jack, który wparował do kuchni i zaczął się wydzierać
- EJ EMILIIIIIIII ZRÓB NAM DESER !!!!!!
-CZEMU MIAŁA BYM TO ZROOOOOOBIĆ ?!??!!??!?!?!?!?!?! -okrzyknełam naśladując jego głos.
-Bo tylko ty w tym świecie tak dobrze umiesz gotować i wszyscy cie prosimy.
-No dobra ... to co chcecie ?-poddałam się bez walki.
-LODY
-TRUSKAWKI W CZEKOLADZIE
-CIASTO
-GOFRY
-NALEŚNIKI
Zaczęła się kłótnia co wybiorą. Wygrały gofry z lodami bitom śmietaną, truskawką i czekoladą.
- A więc, czy jest jakiś ochotnik do pomocy ? -zapytałam nawet nie wierząc że ktoś się zgłosi. Miałam racje, cisza. Kiedy skończyłam przygotowywać jedzenie postanowiłam w końcu umyć te naczynia i dać dzieciom deser. Kiedy chłopcy otrzymali deser rozległy się okrzyki radości.
- Liam oddaj mi ją !- powiedział Louis
-Nie.Ona jest moja i jej nie oddam, sory nie dziele się.
- To ja ją kupie ! -wypalił jak mniemam Harry.
-NIE DO KURWY- wysyczał Liam.
-Cisza ! A teraz dajcie mi pada, gram z wami- powiedziałam
Zaraz dostałam pada. Nadal grali w FIFE. Okazało się pod koniec, że magicznym sposobem wygrałam.
Chłopaki spojrzał po sobie i jednocześnie powiedziały "WYJDŹ ZA MNIE".
-Sory ale nie wierzę w miłość.-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-A to szkoda ... -zamruczał Louis.
-No dobra panowie, już 17 zaraz idziemy na imprezę.-powiedział Liam i wyłączył xboxa.
-OK ale pamiętasz że dziś jest u ciebie ?-zapytał Jack.
Jak na komendę ja i Liam skamienieliśmy.
-To ja będę cały wieczór u siebie w szafie.-wyszeptałam bardziej do siebie niż do kogoś.
-Nie martw się młoda, będziesz u siebie i nikt nie wejdzie.-powiedział mi brat i położył ramię dookoła moich. Uśmiechnełam się do niego w górę a on odpowiedział tym samym.
    --------------------------------------------------------
  Zaraz zacznie się impreza. Słyszę jak wchodzą pierwsi ludzie i puszczają muzykę. Mój pokój jest na samej górze na przeciw drugiej łazienki, w linii z kilkoma sypialniami.
Słyszę jak w kółko ludzie chodzą do łazienki i pokojów. Pewnie świetnie się bawią. Nagle klamka od mojego pokoju się otworzyła a w nich stanęła jakaś para.
-Hej, sory nie możecie się tu pieprzyć ale są inne miejsca- powiedziałam do zszokowanej pary z uśmiechem na co oni szybko zamknęli drzwi i wyszli. Zaczęło mi sie się nudzić więc zaczęłam czytać książkę. Za około pół godziny do mojego pokoju wparował Liam i z błagalnym wzrokiem zaczął
-Emili, kochanie ... mam do ciebie wielką prośbę. Bo barman się schlał a ty tylko jesteś trzeźwa i znasz się na alkoholu.Plooooooose.-mówił z oczkami szczeniaczka
-Z chęcią ! Mogę iść tak czy mam się przebrać ?-zapytałam entuzjastycznie.
Miałam na sobie czarną spódniczkę przed połowę uda i białą wydekoldowaną bluzeczkę z krótkim rękawem.
-Tak.Zdecydowanie możesz tak iść. Tylko uważaj żeby cię nikt nie zgwałcił.
-OOK
Wtedy skinął ręką na znak żebym za nim poszła. Wziął mnie za rękę i przeprowadził przez ludzi do "baru" i postawił Za blatem kuchennym. Nie trzeba było długo czekać na pierwszego klienta.
- Ej dziewczynko co ty tu robisz ? Nie jesteś trochę za mała na imprezy ? -zapytał roześmiany z mojej osoby chłopak.
- Mieszkam tu. Chcesz coś do picia ?
- Yhyyyyym, ja chcę drinka.
Podałam mu drinka mojej roboty który mu posmakował i wypił jeszcze 10. Obsłużyłam jeszcze sporo ludzi aż zorientowałam się że to koniec imprezy i zostało tylko kilka osób, czyli Liam, Soph, Jack, Niall, Louis, Harry i ta para co weszła do mojego pokoju. Właśnie wyszli do ogrodu, prawdopodobnie na basen. Cichutko poszłam do wyjścia i zauważyłam że Liam stoi tyłem do mnie, jest ciemno, a wszyscy są bardzo przejęci tym ci mówi Harry. Bezszelestnie wyszłam z domu i jak ninja zakradłam się tuż za plecy Liama. Powoli podniosłam dłonie ponad wysokość bioder i zaczęłam intensywnie łaskotać. Chłopak wydał z siebie cienki pisk a potem gdy zobaczył że to tylko ja szybko złapał ręce i trzymając powiedział
-osz ty zołzo mała ... więc bawimy się tak ... -mówił z uśmieszkiem.
Wtedy podniósł mnie i wrzucił do basenu.Kiedy się wynurzyłam stał jeszcze przy brzegu i śmiał się w niebo głosy. Wtedy ja go ochlapałam, tak że był cały mokry i wybuchłam śmiechem.
Kiedy Liam planował zemstę z wody wyciągnęły mnie czyjeś silne ramiona, w których później przebyłam drogę do pokoju. Kiedy Niall delikatnie położył mnie ma łóżko wyszeptał mi do ucha z lekką drwiną :
-Dobranoc księżniczko- i złożył pocałunek na moich ustach. Przez całą noc mój brzuch fikał koziołki.


 -----------------------------------------------------

 Oto i on pierwszy rozdział :P
Mam nadzieje że się choć trochę spodoba i będziecie czytać dalej :)
Proszę pisać w komentarzach, one bardzo motywują :))

Na początek ...

    Hej wszystkim któży tu trafili !!!!
Oto i on ... mój pierwszy fanfiction ^^
Czujecie to ludzie ?!?!?! Już mówię przepraszam za moją ortografię ponieważ rozdziały będę dodawać przez telefon ;* mam nadzieje że będzie nas spora grupka i będzie nam tu miło i fajnie itp ;) rozdzualy będą dodawane (jak na razie ustalone) raz w tygodniu.
Całe fanfiction będzie o One Direction a głównie o naszym Niallu <3 Rozdział 1 niebawem :D