~oczami Nialla~
Gdyby mi nie powiedziano że Emily to siostra Liama, sam nigdy bym się nie domyślił. Liam ma strasznie ciemne brązowe oczy, a ona ma chyba tak jasno błękitne że aż białe, na pewno jaśniejsze od moich. Liam jest bardzo wysoki i muskularny, a ona odwrotnie, niska ale że słaba to powiedzieć nie mogę. Ona bardziej pasowała by mi do Hazzy. Nawet bardzo bardziej. Była śliczna, ale poza tym było w niej coś co mnie pociągało, i to bardzo.
-Hej- powiedziałem do dziewczyny która właśnie otworzyła mi drzwi.
-Yyy, hej ? Liama nie ma, wróci za jakąś godzinę.-wyjąkała i chciała już zamknąć drzwi ale nie czekając na zaproszenie sam wszedłem do ich domu. Moje kroki skierowałem do salonu. Kiedy usadowiłem się na kanapie, dziewczyna stała tuż przede mną trzymając ręce skrzyżowane na piersiach. Wtedy zauważyłem na stole laptopa z otworzonym skaypem i pewną dziewczynę też w wieku Emily na ekranie. Miała długie ciemno brązowe, proste włosy i ciemno brązowe oczy. Moje policzki natychmiastowo pokryła czerwona barwa, co wywołało u niej chichot. Jak gdyby nigdy nic wzięła laptopa na kolana i gadała dalej ale nie po angielsku. Nie rozumiałem co mówią ale widziałem że co jakiś czas Emily patrzy na mnie z ukosa, mówi coś i obie się śmieją. Nic więcej tylko się ze mnie nabijały.
-Prawie bym zapomniała- zaczęła Emily już po angielsku- a więc Niall, to jest Victoria. Victoria to jest Niall. -przedstawiła nas i jeszcze szepnęła mi do ucha -powiedz "cześć", ona może będzie gadać trochę po angielsku ale marnie.
-Yyy ... czesc-cze-cze-ś-ć- wyjąkałem te cholernie trudne do wymówienia dla mnie słowo a one dostały napadu śmiechu. Emily już leżała na podłodze i zwijała ze śmiechu a Victoria płakała z tego samego powodu.
-Cześć, cześć Niall. Ty jesteś ten Niall o którym Emily ...
-CISZA- nie dokończyła przez okrzyk Emily.
-No to ja może nie będę wam przeszkadzać. Nie martw się, zadzwonię wieczorem. I grzecznie mi tam !- powiedziała i puściła oczko. Potem się rozłączyła.
-Przepraszam że ci przeszkodziłem. A gdzie jest Liam tak w ogóle ?-zapytałem jedynie dla rozpoczęcia rozmowy. Nie obchodziło mnie to teraz wcale.
-Poszedł z Sophi do kina.-powiedziała bawiąc się palcami i wstrzymując śmiech.
Co ją tak śmieszyło ?
-Z czego się tak śmiejesz ?- zapytałem w końcu.
-Nie śmieje się, o co ci chodzi ?- powiedziała i wybuchła śmiechem.
Ha ha.
-Nie wcale ... a teraz mów, mnie nie okłamiesz. -powiedziałem i wbiłem w nią wzrok i zmrurzyłem oczy.
Chciałem wyczytać z jej oczu, co ją tak śmieszy. Z niej nie dało się jednak czytać, jeżeli chciałeś to zawsze dostawałeś taką samą odpowiedź "spadaj bo i tak nic się z tąd nie dowiesz." Ze mnie można czytać jak z otwartej księgi. A może trzeba bliżej ją poznać ? Ta dziewczyna to jedna wielce trudna zagadka.
-I tak ci nic nie powiem. -sykneła i wystawiła mi język.
-Nie wiesz w co się pakujesz.-powiedziałem na co ona tylko podniosła brwi.
~oczami Emily~
Nie wiem w co ja się pakuje, ale nad sobą nie panuje. Słowa same wydostają się z ust i robią swoje. Zaczynam się bać co Niall mógł zrobić. Należałam do tej grupy dziewczyn które nie bały się niczego oprócz mężczyzn. Teraz chciałam tylko zmaterializować się do pokoju.
-To powiesz czy nie ? -zapytał z uśmiechem.
-Nie-palnełam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Na moją odpowiedź Niall wstał i usiadł tak blisko mnie, że nasze nogi mocno się stykały. Chłopak wyciągnął ręce i złapał mnie dookoła klatki piersiowej, przez co moje plecy znalazły się na jego kolanach. Teraz na prawdę się przestraszyłam. Moje serce zaczęło wariować ze strachu. Miejmy nadzieję że przez to nic mi nie będzie, gdyż mam astmę, i nie tylko. Nagle chłopak zaczął łaskotać po całym ciele. Ma pecha bo umiem chamować śmiech. Ale żeby się pośmiać nie będę dziś tego chamować. A więc w końcu zaczęłam się lekko śmiać i odpychać od niego. Niestety nie dało to nic, nie miałam wyjścia i musiałam mu powiedzieć.
-No dobrze, powiem. Ale błagam przestań !-wyjąkałam pomiędzy napadami śmiechu.
Niall przybrał triumfalny uśmiech i przerwał moje tortury.
-Victoria strasznie komentowała twoje jaja i -zaczęłam ale w odpowiednim momencie stanęłam bo nie chciałam mu mówić że Victoria chce zrobić z nas parę.
-I .. ?-zapytał lekko zirytowany.
-I, mówiła że wyglądasz jak taki psychiczny opiekun z ruskiej bajki dla dorosłych, którą z nią oglądałam w te wakacje.-wymyśliłam najlepszą wymówkę jaką umiałam.
Ku mojemu zdziwieniu Niall sam zaczął się śmiać.
-Niall, lubisz mnie ?-zapytałam z ciekawości.
-Tak, nawet bardzo.-drugą część zdania powiedział cicho, jakby chciał żeby tylko on to usłyszał.
-Ja ciebie też.-palnełam.
Jesteś geniuszem Emily ! Taaak, i jeszcze mu się gap w te oczy.
Nagle Niall wyciągnął rękę i objął mnie. To było trochę dziwne z jego strony. Mam nadzieje że nie odebrał mojego wyznania jako "kocham cię". Spojrzałam do góry, aby ujrzeć jego oczy świdrujące mnie. Nie wiem co chciał tym uzyskać ale tego nie dostawał. Żeby ze mnie czytać najpierw trzeba mnie rozgryźć i zrozumieć. Na chwilę obecną umie to Liam i Victoria, i tyle.
Nagle chłopak odsunął się ode mnie a ja zobaczyłam już obok nas Liama z Soph. No super. Postanowiłam uciec z tamtąd pod pretekstem przewietrzenia się.
-Ja idę na spacer bo tu jest duszno a wiesz Liam ...-powiedziałam wstając.
Szłam w stronę drzwi, wzięłam kurtkę i wyszłam z domu. Postanowiłam pójść do parku. Zawsze chodziłam tam z rodzicami. Dawno mnie tam nie było. Może kogoś poznam, albo spotkam. Stałam pod bramą parku. Popatrzyłam na nią chwile i ruszyłam ścieżką jak najbliżej jeziora. Doszłam do ławki tuż przy brzegu. To była ta sama ławka na której siedzieliśmy całą rodziną, wszystkie wspomnienia wracały za jednym dotknięciem ręki. To kiedy Liama prawie pogryzły kaczki, albo jak tata w pogoni za wiewiórką wpadł do jeziora. Wszystkie piękne i wesołe chwile odtwarzały się w mojej głowie. Przez te wszystkie wspomnienia i informacje że rodzice nie żyją i więcej takich nie będzie uroniłam kilka łez, a te kilka łez przerodziło się w lekki płacz. Zanim się spostrzegłam zrobiło się ciemno. Ciekawe czy trafię do domu, znając moje szczęście będę musiała się pobić i dopiero. Spojrzałam na telefon, była 22:30, jeju ile ja tu byłam ? Liam pewnie się zamartwia albo zapomniał. Postanowiłam wrócić do domu, wstałam z ławki i poszłam ścieżką w stronę bramy. W połowie drogi usłyszałam za sobą nawoływania jakiś chłopaków. Nie chciałam się odwracać, więc przyśpieszyłam kroku. Głosy można było usłyszeć coraz wyraźniej. Strasznie sie bałam, zaczęły mi drżeć ręce. Wtedy za ramię złapał mnie mężczyzna, wyglądał na jakieś 20 lat, był wysoki, miał brązowe włosy ułożone w grzywkę, a koloru oczu nie udało mi się ustalić, ale i tak wydawał się być przystojny.
-Ile masz lat mała ?-zapytał nieznajomy chłopak.
-14 -odpowiedziałam drżącym głosem.
-Yhym,dobrze słodki dzieciaku. A jak masz na imię ? Ja jestem Louis.-powiedział głosem opiekunki. Louis, wszędzie Louisy.
-Ja nazywam się Louise- nie chciałam mu nic mówić ale język jest szybszy. Dobrze że nie powiedział pierwszego.
-Dooobrze, a więc teraz się znamy.-zaczął- chłopcy! Mamy już zabawkę. Teraz trzeba ją zabrać. No ! Dalej ! Na co, czekacie ?!-zawołał.
Nie byłam na tyle głupia i wiedziałam co mi grozi. Czym prędzej pobiegłam w stronę bramy. Słyszałam ich krzyki i tupot ich butów. To było straszne, a nie mówiłam ? Wiedziałam że coś się stanie. Ni stąd ni z owąd na mojej drodze znalazł się kamień, przez który upadłam. Od mocnego uderzenia o chodnik z nosa i nogi zaczęła sączyć się krew. Każdy ruch bolał coraz bardziej, szybko spojrzałam do tyłu, żeby zobaczyć czwórkę nastolatków tuż za mną. Zimna krew wzięła nade mną górę, wstałam i spojrzałam w oczy wcześniej poznajemy niby Louisowi.
-Teraz nam nie uciekniesz skarbie -powiedział i oblizał wargi.
Przeszedł mnie dreszcz.
-Idź do agencji towarzyskiej, szybciej pójdzie. -palełam.
-Nie- powiedział
-A to dlaczego ? -zapytałam
Zbliżył się do mnie i wyszeptał do ucha.
-Bo chcemy ciebie.
-To macie problem, a teraz pa.- powiedziałam obojętnie, odwróciłam się i poszłam do domu.
Za sobą słyszałam krzyki że mnie znajdą, że pożałuje, itd. Nie rusza mnie to. W końcu doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i chciałam wejść do łazienki niezauważona ale Liam chyba mnie wyczuł albo usłyszał.
-Emily Louise Payne, w tej chwili do salonu. -powiedział szorstko.
O Jezu tylko nie to.
-Co jest ?-zapytałam przestraszona, stojąc za nim żeby nie zobaczył tej całej krwi.
-Nic, pójdziesz po haribo do sklepu ?-walnął już normalnym tonem. Nie no spoko.
-Ok, gdzie masz kase ?
-W kieszeni chodź tu to ci dam.-powiedział a mi serce skoczyło.
Wolnym krokiem podeszłam obok chłopaka, który nawet na mnie nie patrząc dał mi 10 £. Znowu założyłam kurtkę i poszłam do sklepu, a że był na przeciwko naszego dom u, mało to zajęło. Kiedy już miałam wyjść do sklepu weszli koledzy Liama. Ja to jednak mam pecha. Chciałam jak najszybciej ich wyminąć ale oczywiście pijany Harry we mnie wlazł. Kiedy wymamrotał krótkie "przepraszam" szukał mnie chwile wzrokiem, lecz kiedy wpadł na to by opuścić głowę było za późno, już wychodziłam ze sklepu. Z tego co widziałam kupowali alkohol, żeby tylko nie szli potem do Liama, proszę. Przebiegłam przez ulicę i weszłam do domu. Rzuciłam w brata żelkami lecz on złapał je w locie. On ma jakiś wyostrzony słuch ? Czy drugą parę oczu?
-Emily ? Chodź tu.-zawołał
-Po co ?
-Po to.
-Ugh -warknełam i poszłam w stronę chłopaka.
Stałam tuż obok niego, krew nadal ciutke się lała. Jak to zobaczy to będę miała przejebane. Wtedy spojrzał na mnie, przez co jego oczy podwoiły rozmiar.
-CO SIĘ STAŁO ?!?!? -krzyknął.
Nienawidzę jak on krzyczy, przechodzą mnie ciarki i zaczynam drżeć.
-Bo jak wracałam z parku, to potknełam się o kamień.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-No dobrze, idź to przemyj i zaraz wróć dobrze ?- zapytał już spokojny.
-Dobrze.-powiedziałam i spuściłam głowę.
Podreptałam do łazienki i umyłam twarz,a następnie zajęłam się nogą. Była tam wielka,czerwona rana,która zagoi się pewnie za jakieś kilka tygodni. Po prostu świetnie. Bardzo szczypała,i pomyśleć jeszcze o tej wodzie utlenionej,którą właśnie będę lać ... ugh. Korzystając z okazji,cała się umyłam i przebrałam w piżamę . Kiedy skończyłam wróciłam do Liama,który właśnie wyciągał plaster.
-Ja nie mogę,jak ty to zrobiłaś ?! Chyba wyciągnę bandaż ... -zaczął ale przerwało nam pukanie do drzwi.
-Idź otwórz a ja wyciągnę co tam potrzeba.
Chłopak nie odpowiedział tylko poszedł w stronę drzwi. Zaczęłam szukać bandaży lecz były w szafce do której nie sięgałam, więc wspięłam się na blat i otworzyłam daną szafkę. Chwyciłam potrzebną rzecz i zeskoczyłam z blatu. Jak na zawołanie pojawił się Liam,ale oczywiście nie sam.
-Chodź do salonu.- zawołał.
-Siadaj-powiedział wskazując miejsce na kanapie między Harrym a Niallem.
Chłopak zaczął owijać moje udo bandażem i żartował w między czasie z resztą. Cieszę się,że tylko przyglądali mi się i nie pytali o kompletnie nic,jak gdyby mnie tu nie było. Kiedy Liam skończył szybko wstałam i pobiegłam do pokoju. Na szczęście nikt się mną teraz nie interesuje i mogę w spokoju iść spać. Opadłam na łóżko i włączyłam muzykę na słuchawkach. Leżałam tak około 20 minut i nie mogłam zasnąć. Pomyślałam,że jak napiję się czegoś ciepłego to mi pomoże usnąć,więc wstałam i poszłam do kuchni nastawić wodę. Kiedy mnie zobaczyli drugi raz nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu i zagadali.
-O hej Emily ! Co się stało w nogę ?- zaczął Zayn.
Ta,bo na pewno go to obchodzi.
-A co cię to ?-warknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać,nie wiem jak ja jutro pójdę do szkoły ...
-Przepraszam,chciałem być miły-powiedział spuszczając głowę,na co przewróciłam oczami.
-Yyyy,może lepiej jej nie zaczepiajcie teraz,coś z nią nie tak,jutro to sprawdzę.-usłyszałam szept brata.
DZIĘKUJE JEDYNY MĄDRY CZŁOWIEKU W TYM DOMU. Zrobiłam herbatę i poszłam do pokoju,poczekałam aż ostygnie i wypiłam pół za jednym razem. Nadal nie mogłam spać. Jedyny pomysł który zrodził się w mojej głowie to czytanie. Postąpiłam zgodnie z nim i wzięłam z półki jakąś książkę,tym razem padło na "Igrzyska Śmierci",nawet ją lubię. Kiedy doszłam do jakiejś 100 strony drzwi mojego pokoju uchyliły się,a w progu stanął Niall.
-Cześć przeszkadzam ?- zaczął.
Nie odpowiedziałam i kontynuowałam czytanie.
-Co czytasz ? "Igrzyska Śmierci" ? Też to kocham,widzę że mamy mola książkowego ?-zapytał i zaczął rozglądać się po moim pokoju.
Pierwsze co to podszedł do biurka i oglądał wszystkie zdjęcia rozwieszone na całej ścianie.
-Powiesz mi coś o tych zdjęciach ?-zapytał.
-Bo cię to obchodzi- burknęłam.
-Właśnie obchodzi,proooosze.
-No dobra.-zamknęłam książkę i stanęłam obok chłopaka.
-To najpierw o tym,kto na nim jest,kiedy było robione i gdzie.-powiedział i pokazał na moje stare zdjęcie klasowe jeszcze z polski.
-Okay,to jest moje stare zdjęcie klasowe,jeszcze z polski,tak,mieszkałam tam do 10 roku życia. A tutaj jest po kolei :
Sara,Patrycja i Paulina,trzy najlepsze przyjaciółki "zawsze razem i na zawsze",Olek,Hubert i Kamil,to samo ale wersja męska,tu mamy Victorie moją najlepszą przyjaciółkę,tak to ta z którą wcześniej gadałam. W środku mamy Jule i Julkę,nie kumplowały się ale tak wyszło że stoją obok siebie,Mateusz,Maciek,Krzysiek i Krystian,nie chce mi się mówić bo i tak za nimi nie przepadałam.A teraz pierwszy rząd,a w nim Kryspin,Marcel,Eryk,Kacper,Bratek,drugi Bartek,Amelkę,Agatę,Weronikę,Sebastiana,Maję,Martynę,Darię i na szarym końcu mnie. A tu na rogu nasza wychowawczyni.-powiedziałam pokazując wszytko palcem.
-Wow,i ty to wszytko pamiętasz ?-zapytał zdziwiony
-Yhym.
-To teraz opowiedz mi o tym-wskazał na zdjęcie mojej starej ekipy. Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie.
-To są moi przyjaciele ze Starachowic. To w Polsce,tam mieszkałam. Tu są :
Oczywiście Victoria,mój drugi najlepszy przyjaciel Wojtek,i reszta czyli Kinga,Natalka,Agata,Piotrek,Weronika,Maciek,Dawid,Gosia i drugi Wojtek -na wspomnienie dwóch ostatnich osób źle się poczułam.-zrobiłam je ja tuż przed wyjazdem.
-Dużo historii -uśmiechnął się-a na tym ?-pokazał zdjęcie z moimi znajomymi z klasy teraz.
-A to są moi kumple z klasy teraz:
Jack,Alice,Sam,Max,Payton,Amber,Louis i Eddie.
-Ciekawe ... o jeeej a to co ?-zapytał pokazując na zdjęcie moje,Liama i Sophie przytulających się jak rodzina na ognisku.
-Tu jestem jak zresztą widać jestem ja,Liam i Sophie na ognisku dwa miesiące temu. Zdjęcie robił Jack,kolega Liama,którego pewnie już znacie.
-Tak,spoko gość. Ale powiedz mi jedno,czemu oni tak strasznie się o ciebie troszczą,lepiej niż rodzice ?
-Bo chcą ich zastąpić,wiesz moi prawdziwi rodzice odeszli dzień po tym jak wprowadziliśmy się tu. Czyli jakieś 5 lat temu. Byłam w tym wieku i nadal jestem,że potrzebuję takiego czegoś. Ale i tak Liam zawsze był dla mnie jak tata,jeszcze jak żyli widzieliśmy ich kilka razy do roku,a kiedy zmarli chciał dla mnie jak najlepiej,on stara się być dla mnie ojcem i bratem,a Sophie próbuje spełniać trochę rolę mamy,a Jack im pomaga. Bardzo ich za to podziwiam i jestem wdzięczna,ale kiedyś przyjdzie taki dzień,że znowu zostanę sama i nikt mi nie pomoże,bije się,że stanie się to zaraz ale muszę się pogodzić z życiem.-na moje słowa zabrało mu mowę i oczy mu się zaszkliły.
-Tak mi przykro,przepraszam to mogło być dla ciebie trudne. Już chyba wiem czemu nie otwierasz się przed ludźmi,ale pamiętaj. Teraz uroczyście przysięgam ci,że zawsze możesz na mnie liczyć i cokolwiek by się nie stało możesz pójść z tym do mnie a ja ci pomogę.-powiedział i przytulił mnie do jego ciepłego torsu.
Nagle zrobiłam się senna i ziewnęłam przez co chłopak kazał mi kłaść się spać i wyszedł. Muszę przyznać,że poprawił mi humor i zaufałam mu. Nawiązała się między nami dziwna więź,jak byśmy znali się od lat i byli najlepszymi przyjaciółmi.
_________________________
Hej wam :) A to kolejny rozdział ^^ Jeśli się podobał zostawcie komentarz ;) to bardzo motywuje :D
Gdyby mi nie powiedziano że Emily to siostra Liama, sam nigdy bym się nie domyślił. Liam ma strasznie ciemne brązowe oczy, a ona ma chyba tak jasno błękitne że aż białe, na pewno jaśniejsze od moich. Liam jest bardzo wysoki i muskularny, a ona odwrotnie, niska ale że słaba to powiedzieć nie mogę. Ona bardziej pasowała by mi do Hazzy. Nawet bardzo bardziej. Była śliczna, ale poza tym było w niej coś co mnie pociągało, i to bardzo.
-Hej- powiedziałem do dziewczyny która właśnie otworzyła mi drzwi.
-Yyy, hej ? Liama nie ma, wróci za jakąś godzinę.-wyjąkała i chciała już zamknąć drzwi ale nie czekając na zaproszenie sam wszedłem do ich domu. Moje kroki skierowałem do salonu. Kiedy usadowiłem się na kanapie, dziewczyna stała tuż przede mną trzymając ręce skrzyżowane na piersiach. Wtedy zauważyłem na stole laptopa z otworzonym skaypem i pewną dziewczynę też w wieku Emily na ekranie. Miała długie ciemno brązowe, proste włosy i ciemno brązowe oczy. Moje policzki natychmiastowo pokryła czerwona barwa, co wywołało u niej chichot. Jak gdyby nigdy nic wzięła laptopa na kolana i gadała dalej ale nie po angielsku. Nie rozumiałem co mówią ale widziałem że co jakiś czas Emily patrzy na mnie z ukosa, mówi coś i obie się śmieją. Nic więcej tylko się ze mnie nabijały.
-Prawie bym zapomniała- zaczęła Emily już po angielsku- a więc Niall, to jest Victoria. Victoria to jest Niall. -przedstawiła nas i jeszcze szepnęła mi do ucha -powiedz "cześć", ona może będzie gadać trochę po angielsku ale marnie.
-Yyy ... czesc-cze-cze-ś-ć- wyjąkałem te cholernie trudne do wymówienia dla mnie słowo a one dostały napadu śmiechu. Emily już leżała na podłodze i zwijała ze śmiechu a Victoria płakała z tego samego powodu.
-Cześć, cześć Niall. Ty jesteś ten Niall o którym Emily ...
-CISZA- nie dokończyła przez okrzyk Emily.
-No to ja może nie będę wam przeszkadzać. Nie martw się, zadzwonię wieczorem. I grzecznie mi tam !- powiedziała i puściła oczko. Potem się rozłączyła.
-Przepraszam że ci przeszkodziłem. A gdzie jest Liam tak w ogóle ?-zapytałem jedynie dla rozpoczęcia rozmowy. Nie obchodziło mnie to teraz wcale.
-Poszedł z Sophi do kina.-powiedziała bawiąc się palcami i wstrzymując śmiech.
Co ją tak śmieszyło ?
-Z czego się tak śmiejesz ?- zapytałem w końcu.
-Nie śmieje się, o co ci chodzi ?- powiedziała i wybuchła śmiechem.
Ha ha.
-Nie wcale ... a teraz mów, mnie nie okłamiesz. -powiedziałem i wbiłem w nią wzrok i zmrurzyłem oczy.
Chciałem wyczytać z jej oczu, co ją tak śmieszy. Z niej nie dało się jednak czytać, jeżeli chciałeś to zawsze dostawałeś taką samą odpowiedź "spadaj bo i tak nic się z tąd nie dowiesz." Ze mnie można czytać jak z otwartej księgi. A może trzeba bliżej ją poznać ? Ta dziewczyna to jedna wielce trudna zagadka.
-I tak ci nic nie powiem. -sykneła i wystawiła mi język.
-Nie wiesz w co się pakujesz.-powiedziałem na co ona tylko podniosła brwi.
~oczami Emily~
Nie wiem w co ja się pakuje, ale nad sobą nie panuje. Słowa same wydostają się z ust i robią swoje. Zaczynam się bać co Niall mógł zrobić. Należałam do tej grupy dziewczyn które nie bały się niczego oprócz mężczyzn. Teraz chciałam tylko zmaterializować się do pokoju.
-To powiesz czy nie ? -zapytał z uśmiechem.
-Nie-palnełam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Na moją odpowiedź Niall wstał i usiadł tak blisko mnie, że nasze nogi mocno się stykały. Chłopak wyciągnął ręce i złapał mnie dookoła klatki piersiowej, przez co moje plecy znalazły się na jego kolanach. Teraz na prawdę się przestraszyłam. Moje serce zaczęło wariować ze strachu. Miejmy nadzieję że przez to nic mi nie będzie, gdyż mam astmę, i nie tylko. Nagle chłopak zaczął łaskotać po całym ciele. Ma pecha bo umiem chamować śmiech. Ale żeby się pośmiać nie będę dziś tego chamować. A więc w końcu zaczęłam się lekko śmiać i odpychać od niego. Niestety nie dało to nic, nie miałam wyjścia i musiałam mu powiedzieć.
-No dobrze, powiem. Ale błagam przestań !-wyjąkałam pomiędzy napadami śmiechu.
Niall przybrał triumfalny uśmiech i przerwał moje tortury.
-Victoria strasznie komentowała twoje jaja i -zaczęłam ale w odpowiednim momencie stanęłam bo nie chciałam mu mówić że Victoria chce zrobić z nas parę.
-I .. ?-zapytał lekko zirytowany.
-I, mówiła że wyglądasz jak taki psychiczny opiekun z ruskiej bajki dla dorosłych, którą z nią oglądałam w te wakacje.-wymyśliłam najlepszą wymówkę jaką umiałam.
Ku mojemu zdziwieniu Niall sam zaczął się śmiać.
-Niall, lubisz mnie ?-zapytałam z ciekawości.
-Tak, nawet bardzo.-drugą część zdania powiedział cicho, jakby chciał żeby tylko on to usłyszał.
-Ja ciebie też.-palnełam.
Jesteś geniuszem Emily ! Taaak, i jeszcze mu się gap w te oczy.
Nagle Niall wyciągnął rękę i objął mnie. To było trochę dziwne z jego strony. Mam nadzieje że nie odebrał mojego wyznania jako "kocham cię". Spojrzałam do góry, aby ujrzeć jego oczy świdrujące mnie. Nie wiem co chciał tym uzyskać ale tego nie dostawał. Żeby ze mnie czytać najpierw trzeba mnie rozgryźć i zrozumieć. Na chwilę obecną umie to Liam i Victoria, i tyle.
Nagle chłopak odsunął się ode mnie a ja zobaczyłam już obok nas Liama z Soph. No super. Postanowiłam uciec z tamtąd pod pretekstem przewietrzenia się.
-Ja idę na spacer bo tu jest duszno a wiesz Liam ...-powiedziałam wstając.
Szłam w stronę drzwi, wzięłam kurtkę i wyszłam z domu. Postanowiłam pójść do parku. Zawsze chodziłam tam z rodzicami. Dawno mnie tam nie było. Może kogoś poznam, albo spotkam. Stałam pod bramą parku. Popatrzyłam na nią chwile i ruszyłam ścieżką jak najbliżej jeziora. Doszłam do ławki tuż przy brzegu. To była ta sama ławka na której siedzieliśmy całą rodziną, wszystkie wspomnienia wracały za jednym dotknięciem ręki. To kiedy Liama prawie pogryzły kaczki, albo jak tata w pogoni za wiewiórką wpadł do jeziora. Wszystkie piękne i wesołe chwile odtwarzały się w mojej głowie. Przez te wszystkie wspomnienia i informacje że rodzice nie żyją i więcej takich nie będzie uroniłam kilka łez, a te kilka łez przerodziło się w lekki płacz. Zanim się spostrzegłam zrobiło się ciemno. Ciekawe czy trafię do domu, znając moje szczęście będę musiała się pobić i dopiero. Spojrzałam na telefon, była 22:30, jeju ile ja tu byłam ? Liam pewnie się zamartwia albo zapomniał. Postanowiłam wrócić do domu, wstałam z ławki i poszłam ścieżką w stronę bramy. W połowie drogi usłyszałam za sobą nawoływania jakiś chłopaków. Nie chciałam się odwracać, więc przyśpieszyłam kroku. Głosy można było usłyszeć coraz wyraźniej. Strasznie sie bałam, zaczęły mi drżeć ręce. Wtedy za ramię złapał mnie mężczyzna, wyglądał na jakieś 20 lat, był wysoki, miał brązowe włosy ułożone w grzywkę, a koloru oczu nie udało mi się ustalić, ale i tak wydawał się być przystojny.
-Ile masz lat mała ?-zapytał nieznajomy chłopak.
-14 -odpowiedziałam drżącym głosem.
-Yhym,dobrze słodki dzieciaku. A jak masz na imię ? Ja jestem Louis.-powiedział głosem opiekunki. Louis, wszędzie Louisy.
-Ja nazywam się Louise- nie chciałam mu nic mówić ale język jest szybszy. Dobrze że nie powiedział pierwszego.
-Dooobrze, a więc teraz się znamy.-zaczął- chłopcy! Mamy już zabawkę. Teraz trzeba ją zabrać. No ! Dalej ! Na co, czekacie ?!-zawołał.
Nie byłam na tyle głupia i wiedziałam co mi grozi. Czym prędzej pobiegłam w stronę bramy. Słyszałam ich krzyki i tupot ich butów. To było straszne, a nie mówiłam ? Wiedziałam że coś się stanie. Ni stąd ni z owąd na mojej drodze znalazł się kamień, przez który upadłam. Od mocnego uderzenia o chodnik z nosa i nogi zaczęła sączyć się krew. Każdy ruch bolał coraz bardziej, szybko spojrzałam do tyłu, żeby zobaczyć czwórkę nastolatków tuż za mną. Zimna krew wzięła nade mną górę, wstałam i spojrzałam w oczy wcześniej poznajemy niby Louisowi.
-Teraz nam nie uciekniesz skarbie -powiedział i oblizał wargi.
Przeszedł mnie dreszcz.
-Idź do agencji towarzyskiej, szybciej pójdzie. -palełam.
-Nie- powiedział
-A to dlaczego ? -zapytałam
Zbliżył się do mnie i wyszeptał do ucha.
-Bo chcemy ciebie.
-To macie problem, a teraz pa.- powiedziałam obojętnie, odwróciłam się i poszłam do domu.
Za sobą słyszałam krzyki że mnie znajdą, że pożałuje, itd. Nie rusza mnie to. W końcu doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i chciałam wejść do łazienki niezauważona ale Liam chyba mnie wyczuł albo usłyszał.
-Emily Louise Payne, w tej chwili do salonu. -powiedział szorstko.
O Jezu tylko nie to.
-Co jest ?-zapytałam przestraszona, stojąc za nim żeby nie zobaczył tej całej krwi.
-Nic, pójdziesz po haribo do sklepu ?-walnął już normalnym tonem. Nie no spoko.
-Ok, gdzie masz kase ?
-W kieszeni chodź tu to ci dam.-powiedział a mi serce skoczyło.
Wolnym krokiem podeszłam obok chłopaka, który nawet na mnie nie patrząc dał mi 10 £. Znowu założyłam kurtkę i poszłam do sklepu, a że był na przeciwko naszego dom u, mało to zajęło. Kiedy już miałam wyjść do sklepu weszli koledzy Liama. Ja to jednak mam pecha. Chciałam jak najszybciej ich wyminąć ale oczywiście pijany Harry we mnie wlazł. Kiedy wymamrotał krótkie "przepraszam" szukał mnie chwile wzrokiem, lecz kiedy wpadł na to by opuścić głowę było za późno, już wychodziłam ze sklepu. Z tego co widziałam kupowali alkohol, żeby tylko nie szli potem do Liama, proszę. Przebiegłam przez ulicę i weszłam do domu. Rzuciłam w brata żelkami lecz on złapał je w locie. On ma jakiś wyostrzony słuch ? Czy drugą parę oczu?
-Emily ? Chodź tu.-zawołał
-Po co ?
-Po to.
-Ugh -warknełam i poszłam w stronę chłopaka.
Stałam tuż obok niego, krew nadal ciutke się lała. Jak to zobaczy to będę miała przejebane. Wtedy spojrzał na mnie, przez co jego oczy podwoiły rozmiar.
-CO SIĘ STAŁO ?!?!? -krzyknął.
Nienawidzę jak on krzyczy, przechodzą mnie ciarki i zaczynam drżeć.
-Bo jak wracałam z parku, to potknełam się o kamień.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-No dobrze, idź to przemyj i zaraz wróć dobrze ?- zapytał już spokojny.
-Dobrze.-powiedziałam i spuściłam głowę.
Podreptałam do łazienki i umyłam twarz,a następnie zajęłam się nogą. Była tam wielka,czerwona rana,która zagoi się pewnie za jakieś kilka tygodni. Po prostu świetnie. Bardzo szczypała,i pomyśleć jeszcze o tej wodzie utlenionej,którą właśnie będę lać ... ugh. Korzystając z okazji,cała się umyłam i przebrałam w piżamę . Kiedy skończyłam wróciłam do Liama,który właśnie wyciągał plaster.
-Ja nie mogę,jak ty to zrobiłaś ?! Chyba wyciągnę bandaż ... -zaczął ale przerwało nam pukanie do drzwi.
-Idź otwórz a ja wyciągnę co tam potrzeba.
Chłopak nie odpowiedział tylko poszedł w stronę drzwi. Zaczęłam szukać bandaży lecz były w szafce do której nie sięgałam, więc wspięłam się na blat i otworzyłam daną szafkę. Chwyciłam potrzebną rzecz i zeskoczyłam z blatu. Jak na zawołanie pojawił się Liam,ale oczywiście nie sam.
-Chodź do salonu.- zawołał.
-Siadaj-powiedział wskazując miejsce na kanapie między Harrym a Niallem.
Chłopak zaczął owijać moje udo bandażem i żartował w między czasie z resztą. Cieszę się,że tylko przyglądali mi się i nie pytali o kompletnie nic,jak gdyby mnie tu nie było. Kiedy Liam skończył szybko wstałam i pobiegłam do pokoju. Na szczęście nikt się mną teraz nie interesuje i mogę w spokoju iść spać. Opadłam na łóżko i włączyłam muzykę na słuchawkach. Leżałam tak około 20 minut i nie mogłam zasnąć. Pomyślałam,że jak napiję się czegoś ciepłego to mi pomoże usnąć,więc wstałam i poszłam do kuchni nastawić wodę. Kiedy mnie zobaczyli drugi raz nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu i zagadali.
-O hej Emily ! Co się stało w nogę ?- zaczął Zayn.
Ta,bo na pewno go to obchodzi.
-A co cię to ?-warknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać,nie wiem jak ja jutro pójdę do szkoły ...
-Przepraszam,chciałem być miły-powiedział spuszczając głowę,na co przewróciłam oczami.
-Yyyy,może lepiej jej nie zaczepiajcie teraz,coś z nią nie tak,jutro to sprawdzę.-usłyszałam szept brata.
DZIĘKUJE JEDYNY MĄDRY CZŁOWIEKU W TYM DOMU. Zrobiłam herbatę i poszłam do pokoju,poczekałam aż ostygnie i wypiłam pół za jednym razem. Nadal nie mogłam spać. Jedyny pomysł który zrodził się w mojej głowie to czytanie. Postąpiłam zgodnie z nim i wzięłam z półki jakąś książkę,tym razem padło na "Igrzyska Śmierci",nawet ją lubię. Kiedy doszłam do jakiejś 100 strony drzwi mojego pokoju uchyliły się,a w progu stanął Niall.
-Cześć przeszkadzam ?- zaczął.
Nie odpowiedziałam i kontynuowałam czytanie.
-Co czytasz ? "Igrzyska Śmierci" ? Też to kocham,widzę że mamy mola książkowego ?-zapytał i zaczął rozglądać się po moim pokoju.
Pierwsze co to podszedł do biurka i oglądał wszystkie zdjęcia rozwieszone na całej ścianie.
-Powiesz mi coś o tych zdjęciach ?-zapytał.
-Bo cię to obchodzi- burknęłam.
-Właśnie obchodzi,proooosze.
-No dobra.-zamknęłam książkę i stanęłam obok chłopaka.
-To najpierw o tym,kto na nim jest,kiedy było robione i gdzie.-powiedział i pokazał na moje stare zdjęcie klasowe jeszcze z polski.
-Okay,to jest moje stare zdjęcie klasowe,jeszcze z polski,tak,mieszkałam tam do 10 roku życia. A tutaj jest po kolei :
Sara,Patrycja i Paulina,trzy najlepsze przyjaciółki "zawsze razem i na zawsze",Olek,Hubert i Kamil,to samo ale wersja męska,tu mamy Victorie moją najlepszą przyjaciółkę,tak to ta z którą wcześniej gadałam. W środku mamy Jule i Julkę,nie kumplowały się ale tak wyszło że stoją obok siebie,Mateusz,Maciek,Krzysiek i Krystian,nie chce mi się mówić bo i tak za nimi nie przepadałam.A teraz pierwszy rząd,a w nim Kryspin,Marcel,Eryk,Kacper,Bratek,drugi Bartek,Amelkę,Agatę,Weronikę,Sebastiana,Maję,Martynę,Darię i na szarym końcu mnie. A tu na rogu nasza wychowawczyni.-powiedziałam pokazując wszytko palcem.
-Wow,i ty to wszytko pamiętasz ?-zapytał zdziwiony
-Yhym.
-To teraz opowiedz mi o tym-wskazał na zdjęcie mojej starej ekipy. Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie.
-To są moi przyjaciele ze Starachowic. To w Polsce,tam mieszkałam. Tu są :
Oczywiście Victoria,mój drugi najlepszy przyjaciel Wojtek,i reszta czyli Kinga,Natalka,Agata,Piotrek,Weronika,Maciek,Dawid,Gosia i drugi Wojtek -na wspomnienie dwóch ostatnich osób źle się poczułam.-zrobiłam je ja tuż przed wyjazdem.
-Dużo historii -uśmiechnął się-a na tym ?-pokazał zdjęcie z moimi znajomymi z klasy teraz.
-A to są moi kumple z klasy teraz:
Jack,Alice,Sam,Max,Payton,Amber,Louis i Eddie.
-Ciekawe ... o jeeej a to co ?-zapytał pokazując na zdjęcie moje,Liama i Sophie przytulających się jak rodzina na ognisku.
-Tu jestem jak zresztą widać jestem ja,Liam i Sophie na ognisku dwa miesiące temu. Zdjęcie robił Jack,kolega Liama,którego pewnie już znacie.
-Tak,spoko gość. Ale powiedz mi jedno,czemu oni tak strasznie się o ciebie troszczą,lepiej niż rodzice ?
-Bo chcą ich zastąpić,wiesz moi prawdziwi rodzice odeszli dzień po tym jak wprowadziliśmy się tu. Czyli jakieś 5 lat temu. Byłam w tym wieku i nadal jestem,że potrzebuję takiego czegoś. Ale i tak Liam zawsze był dla mnie jak tata,jeszcze jak żyli widzieliśmy ich kilka razy do roku,a kiedy zmarli chciał dla mnie jak najlepiej,on stara się być dla mnie ojcem i bratem,a Sophie próbuje spełniać trochę rolę mamy,a Jack im pomaga. Bardzo ich za to podziwiam i jestem wdzięczna,ale kiedyś przyjdzie taki dzień,że znowu zostanę sama i nikt mi nie pomoże,bije się,że stanie się to zaraz ale muszę się pogodzić z życiem.-na moje słowa zabrało mu mowę i oczy mu się zaszkliły.
-Tak mi przykro,przepraszam to mogło być dla ciebie trudne. Już chyba wiem czemu nie otwierasz się przed ludźmi,ale pamiętaj. Teraz uroczyście przysięgam ci,że zawsze możesz na mnie liczyć i cokolwiek by się nie stało możesz pójść z tym do mnie a ja ci pomogę.-powiedział i przytulił mnie do jego ciepłego torsu.
Nagle zrobiłam się senna i ziewnęłam przez co chłopak kazał mi kłaść się spać i wyszedł. Muszę przyznać,że poprawił mi humor i zaufałam mu. Nawiązała się między nami dziwna więź,jak byśmy znali się od lat i byli najlepszymi przyjaciółmi.
_________________________
Hej wam :) A to kolejny rozdział ^^ Jeśli się podobał zostawcie komentarz ;) to bardzo motywuje :D