środa, 11 lutego 2015

Rozdział 3

  Kiedy moje serce uspokoiło bicie dokładniej przejrzałam się stojącemu przede mną mężczyźnie. Nie był bardzo wysoki ale nadal sporo wyższy ode mnie jak cały świat ,miał rozczochrane przez wiatr pomarańczowo rude włosy i ciepłe spojrzenie, którym mnie obdarzył. 
-Wszystko dobrze Emili ? -zapytał trochę zdezorientowany Harry.
-Tak, przepraszam ale jestem w szoku. -wydutkałam oszołomiona na co pozostała czwórka uśmiechnęła się.-A tak w ogóle to hej, jestem Emili Louise Payne. -przedstawiłam się z uśmiechem wyciągając dłoń do nowo pozwanego kolegi.
-Hej, ty mnie pewnie już znasz, jestem Ed Sheeran. -zaśmiał się i przyciągnął mnie do uścisku.
Kiedy skończył poszliśmy w kierunku placu zabaw znajdującym się praktycznie kilkadziesiąt metrów od nas. Szliśmy w ciszy aż nie przemówił Louis.
-Muszę o to zapytać ... Serio masz na drugie Louise ? Czy to taka zgrywa i nie masz drugiego. A jeśli masz to mi to nie przeszkadza oczywiście ... -zaczął Louis.
-Tak mam na drugie Louise, i tak, najwidoczniej mam drugie imię mój imienniku.  -odpowiedziałam sarkastycznie na co on posłał mi wredny uśmieszek.
-Ej ... a tak w ogóle to skąd wytrzasneliście Eda Sheerana ? Chyba mu nie zapłaciliście ...
-Nie, Harry i ja jesteśmy przyjaciółmi a korzystając z tego że akurat jestem w Londynie poprosił mnie żebym dziś przyszedł i też miałem miłą niespodziankę poznać ciebie i dwoje jego przyjaciół. - powiedział z uśmiechem Ed. 
Był taki beztroski, co było słodkie. Cały czas się uśmiechał i do mnie i do reszty, jakby do całego świata. Czuć było od niego perfumy, pachniało od nich wanilią ... dziwne ... pachniał jak Liam. 
     W końcu doszliśmy do celu. Weszliśmy przez bramę i skierowaliśmy nasze kroki do ławki.
-Ej chłopaki ! Tu jest ta lina ! Idziemy ? -zapytał podekscytowany Louis.
-Okay, idziesz z nami młoda ? -zapytał Harry podnosząc się z ławki tak jak i reszta.
-Nie, może później. -powiedziałam i posłałam mu przelotny uśmieszek.
  Kiedy chłopaki ruszyli do wybranej atrakcji ja rozejrzałam się dookoła szukając jakiegoś zajęcia. W końcu zobaczyłam pustą huśtawkę tuż obok chłopaków. Poszłam tam, chłopaki nawet mnie nie zauważyli, i dobrze , nie chciałam przerywać im świetnej zabawy. Siadłam na huśtawce i lekko huśtając obserwowałam ich wygłupy. Harry spadł z siedzenia i zaczął przeklinać na całe urządzenie. Był to bardzo śmieszny widok, co pokazywało że ja razem z trójką pozostałych umieraliśmy ze śmiechu. Następny jechał Louis który zasymulował upadek i zaczął małpować wcześniejszy występ Harrego, na co dostał w odpowiedzi środkowy palec. Chwilę jeszcze patrzyłam jak się bawią aż ktoś nie pchnął mocno huśtawki na której siedziałam. Prawie spadłam ale na szczęście szybko się przytrzymałam. Nagle moje oczy zakryły czyjeś dłonie.
-Kto to ? -zapytał głupim głosem Niall, tak to na pewno Niall.
-Mogłeś mnie zabić Niall.
-Skąd wiedziałaś ?- zapytał lekko smutny że żart się nie udał.
-1- twój akcencik jest nie do zamaskowania. 2- tylko ty pachniesz wodą kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-No doooobra ... następnym razem mi się uda.
-Wmawiaj sobie.
Oboje parskeliśmy śmiechem.
-Chodź, teraz ty przejdziesz się na tym diabelstwie.-Powiedział chwytając moją rękę żebym zeszła z huśtawki.
-Nie , ja się tam zabije. A do tego nie zdejmiesz mnie z tąd. -drugie zdanie praktycznie wysyczałam z uśmieszkiem. 
-A założymy się ?
-Okay. - zaśmiałam się.
- No to patrz. -powiedział i złapał mnie pod kolana unosząc przy tym, na co pisnełam. 
-Puść mnie ! Zaraz upadne albo ty mnie puścisz -zaczęłam panikować.
-Nie panikuj, nic ci się nie stanie.- zaśmiał się - a teraz cie po wkurzam.- dodał cwaniackim tonem po czym podrzucił mnie do góry.
-CO TY ROBISZ ?!?! MÓWIŁAM JUŻ ODŁUŻ MNIE ! AŻ TAK LEKKA NIE JESTEM ! UPUŚCISZ MNIE !- Zaczęłam krzyczeć na przemian i piszcząc kiedy on na złość mnie podrzucał i głupio się uśmiechał.
-Daj spokój, raz podrzucałem Harrego a innym Liama i ich nie upuściłem. A oni są dużo ciężsi od ciebie.- powiedział kiedy skończył i już normalnie szedł.
-No tu masz rację ... ale wiesz że umiem chodzić sama ? Nie chce żebyś mnie niósł, czuje się nieswojo.
-No dooobra - powiedział i postawił mnie na ziemi.
Akurat doszliśmy do reszty chłopaków którzy akurat naradzają się kto jedzie teraz i jaka kolejność będzie potem. Kiedy nas zobaczyli ich wzrok powędrował z Nialla na mnie i tam został. 
-Louise ! Chodź,zjedziesz sobie ty też!- zawołał Louis. Teraz ciągle nazywa mnie po drugim imieniu, to trochę irytujące.
-Tak, was też milon widzieć.- powiedziałam ironicznie na co oni się zaśmiali. 
Nagle Niall złap mnie za rękę.
-Jedziesz czy nie ? Jak się boisz mogę zjechać z tobą.- powiedział.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Bałam się że spadne i coś sobie złamie, ale nie chciałam też wyjść na dziecko co wszystkiego się boi. Więc zmogłam strach i puściłam jego dłoń na znak że dam radę sama. Skierowałam się do schodków prowadzących na drążek na którym się siedzi. Wspiełam się na niego bez problemu i mocno złapałam. Lekko obróciłam głowę żeby zobaczyć resztę tuż za mną.
-Okay, a teraz mógłby któryś być tak dobry i mnie pchnąć bo nie sięgam nogami do ziemi.- powiedziałam z udawaną powagą. 
-Yhym, jesteś pewna że chcesz jechać sama ? A jeśli spotka cię los Harolda ?- zapytał Louis.
-Tak, wywalił się bo ma za długie nogi które wychamowały za wcześnie o ziemię a u mnie ... no sami widzicie. A więc pchnie to ktoś czy mam sama sobie poradzić ?.
-Dawaj sama ! Chcę to zobaczyć.- powiedział Niall.
Jak tam chcą. Jak myślą że się wywale to są w błędzie. Zeszłam z drążka odsunełam się tuż przed schodki i z rozpędu wskoczyłam na drążek. Poczułam wiatr targający moje loki we wszystkie strony. Jestem głupia, jak mogłam się na to zgodzić ? Dojechało do końca,a przy odbiciu o mało mnie nie wywaliło, na szczęście mam mocny chwyt ... i paznokcie, chyba zostawię ślady. Jedyna z naszej grupki wróciłam na miejsce bez schodzenia i ciągnięcia drążka zpowrotem. 
 Bawiliśmy się razem jeszcze dwie godziny, ale znudziło im się w końcu siedzenie w parku i zdecydowali że idziemy do Liama. Czyli że też do mnie, nie no spoko. Umierałam z zimna i ledwo powstrzymywałam się od szczękania zębów bądź drżenia rąk albo całej mnie. Ale Niall chyba i tak zdążył to zauważyć. Jak rozszyfrował mój problem z kolorem oczu w różnych sytuacjach to dam mu nobla. Wie o tym tylko ja, Liam, Sophie, Jack i moja przyjaciółka z polski Wiktoria. 
-Zimno ci Emili ? -zapytał Niall.
Zimno to mało powiedziane.
-No może ... tak trochę zamarzam.
-Ej, czemu wcześniej nie mówiłaś ? Jeszcze się rozchorójesz.-powiedział z troską i zdjął swoją bluzę zakładając ją na moją kurtkę.
Była strasznie ciepła. 
-Nadal ci zimno ? -zapytał nagle zainteresowany Harry.
-Nie- rzuciłam nawet nie patrząc na niego.
-Ej ludzie chyba już jesteśmy. -powiedział Ed. Lol on prawie nic nie mówi. 
Ale miał rację prawie mieliśmy dom w którym mieszkam z bratem.
-Nie no spoko, Ed Sheeran wie gdzie mieszkam lepiej niż ja. -zaśmiałam się.- a tak w ogóle to skąd to wiesz ?
-Ale co ? -zapytał zdezorientowany Ed.
-Gdzie mieszkam.
-Aaa ... no bo raz szłem tędy z Harrym i mówił mi że w tym domu mieszka jego przyjaciel Liam ? Dobrze pamiętam ? Ale nie wspominał że mieszka z kimś. -dodał patrząc na mnie. I co ? Mam im powiedzieć prawdę czemu Liam nic o mnie nie mówił ? Nie.
-No bo nikt nie wiedział że tu mieszkam i nie pytajcie czemu.-powiedziałam i zacisnęłam pięści, żeby ukryć złość wzbierającą we mnie. Oni zdołali to jednak jakoś zauważyć ... pewnie dlatego ze patrzyli mi w oczy a ten jebany kolor sam się zmienia ... nienawidzę tego. Niech cały czas będą naturalne czyli prawie białe z granatowym końcami. 
-E-e-emili ... coś ci się z oczami dzieje -zaczął lekko przestraszony Louis. 
Kurwa. 
-Nie patrzcie mi w oczy i po bólu ... nie będę się przed wami tłumaczyć.-wysyczałam na nich.
-Okay a więc i tak skończyliśmy na dzisiaj, papa do jutra. -zakończył Harry machając mi z uśmiechem.
Odpowiedziałam mu tym samym.
Mam nadzieje że się mnie nie boją ... Już zdążyłam polubić tą całą hołote kumpli Liama, i mam nadzieje że oni mnie też. Chłopaki przed chwilą wsiedli do taksówki która odwiezie ich do domów a ja zostałam sama przed domem. Chwilę potem zorientowałam się że już przez jakieś 10 minut stoję w miejscu i gapie się na zachód słońca. W końcu otrząsnełam się i weszłam do domu, a tam zastałam bałagan jak po przejściu tornada. Jeżeli to nie ja ... to kto ? Liam miał być na imprezie a nikt inny nie ma kluczy. Szybko przeszukałam rzeczy żeby zobaczyć czy nic nie zginęło. Na szczęście nic nie zginęło, ale w swoim pokoju znalazłam karteczkę 
      

                   "Już cie znalazłem             możesz się bać złotko." 

                 

  Stałam tam jak wryta i patrzyłam na kartkę jak ciele na malowane wrota. W mojej głowie kłębiło się multum pytań jak "kto mnie znalazł? " "po co komu ja ?" "Czemu mam się bać ?". Byłam tak przerażona, że chciało mi się płakać. Cieszyłam się że nie było mnie wtedy w domu i nie spotkałam sama tego kogoś. Nie wiedziałam co zrobić. Siadłam na łóżku i po prostu popłakałam się. Łzy same spływały po moich policzkach a razem z nimi cały strach, ale i poczucie bezpieczeństwa. Tak bardzo chciałam żeby rodzice byli teraz ze mną, żeby mnie bronili. Oczywiście Liam bardzo się stara ich zastąpić razem z Sophie i podziwiam go za to ale ma też swoje życie,nie wiem czy mu o tym mówić, może lepiej nie, ale z drugiej strony jak to coś poważnego i grozi nam niebezpieczeństwo ? 
Postanowiłam nie myśleć i posprzątać cały ten syf. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Szybko udało mi się uporać z górą bo tylko pół godziny, nie znalazłam nic więcej, z górnych pokoi dotknęli tylko mój bo, reszta była taka jaką ją zostawiłam. Ale z dołem było gorzej, wszystko było poprzewracane jak by czegoś szukali. Kiedy sprzątałam w salonie znalazłam pistolet. Strach jaki wtedy mnie ogarnął jest nie do opisania. Na pewno stałam blada ze łzami w oczach. 
-Cholera,naprawdę mam szczęście że mnie nie było.-szepnęłam sama do siebie. 
Kiedy skończyłam sprzątać była 22. Trochę mi zeszło. Postanowiłam pójść pod prysznic a potem od razu spać. Niestety udało się tylko pierwsze, mogłam pomarzyć że usne tej nocy, i przez najbliższy tydzień. W takim razie postanowiłam poczytać, to zawsze mnie uspokaja. Sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę z szafki. Padło na polską książkę "Krzyżacy" aha ? I tak i tak to przeczytam choć jest nudne jak but. Biegle mówię po polsku i angielsku więc nie będę miała większego problemu. Wzięłam książkę i zeszłam do salonu. Zrobiłam sobie herbatę i przykryłam nogi kocem. Podczas czytania płakałam. Nadal strasznie się bałam. A co jeśli teraz tylko patrzy kiedy zasne żeby tu wejść i zrobić mi krzywdę ? Nagle drzwi wejściowe się otworzyły, a moje serce stanęło bojąc się kto to będzie. Na szczęście był to tylko Liam. Jak zwykle był tylko po kilku drinkach a więc był trzeźwy. Dzisiaj dziękowałam za to Bogu. Chłopak od razu skierował kroki do kanapy na której siedzę. 
-Co się stało Emili ? Miałaś koszmary ? Czemu płaczesz ? I czemu nie śpisz ?
Jedyne co miałam wspólne z bratem to charakter. Bardzo lubiłam pomagać innym ale ja nie chciałam pomocy. Jednak teraz się złamałam, musze komuś powiedzieć.
-Bo-bo-dzisiaj jak wróciłam do domu bo byłam w parku z Harrym, Louisem, Niallem i kolegom Harrego i ja-ja-jak wróciłam wszystko było jak po przejściu tornada a u siebie znalazłam t-to.  -wyszlochałam i podałam mu karteczkę. 
Liam zbladł momentalnie i przytulił mnie mocno do siebie.
-Nie bój się, jestem przy tobie.-zaczął mnie uspokajać i głaskać po włosach.-Czy znalazłaś coś jeszcze ? -zapytał delikatnie.
-Tak. Kiedy sprzątałam znalazłam pistolet.
-O boże, czemu od razu nie zadzwoniłaś jak to znalazłaś ?-zapytał równie przerażony jak ja.
-Ni-ni-nie wiem - znowu zaczęłam szlochać. 
-Proszę nie płacz, już jesteś bezpieczna. Nie mogę patrzeć jak płaczesz. Mi też chcę się płakać.
Po tych słowach też zaczął płakać. Płakaliśmy razem,ze strachu. Brat i siostra, dwie sieroty które straciły rodziców w wieku w którym najbardziej ich potrzebowały. 
-No. Już dobrze. Uspokujmy się. Ważne że jesteśmy już razem.-zaczęłam.
-Masz rację. Co tam tak czytasz ?-zapytał serio ciekawy i nie czekając na odpowiedź sam wziął książkę ze stolika.-Serio ? Krzyżacy ? Serio ?-zapytał zarzenowany. 
-Tak. Nie miałam nic lepszego do roboty.
-Nie miałaś nic nudniejszego ?
-A ty skąd wiesz że to takie nudne ? Fan starej polskiej literatury ? 
-Nie ale mój kolega z polski ględził mi ciągle za uszami jakie to nudne i jak nie chce mu się tego czytać.-mówiąc to na jego twarzy pojawił się zabawny grymas. 
-Jestem śpiąca. -ziewnełam boje się pójść spać - mówiąc to spuściłam głowę.
-Chcesz spać ze mną ?- zapytał.
-Yhym ... ale u mnie w pokoju ... twój mnie przeraża.
-To już wiem czemu tam nie wchodzisz. -zaśmiał się.-No to chodź, teraz przestaniesz się go bać.
-Okay.
Po skończeniu rozmowy Liam wstał i złapał mnie za rękę. Sama też wstałam i poszłam za nim do jego pokoju na przeciwko mojego. Byłam już przebrana w piżamę więc rzuciłam się na miękkie dwuosobowe łóżko brata. Chwilę leżałam aż zaczęłam rozglądać się po pokoju, był cały zaklejony w plakatach chyba wszystkich piosenkarzy i nie tylko. Zauważyłam w lekkim świetle rzucanym przez nocną lampkę plakaty, Michaela Jacksona, Eda Sheerana, 5SOS, Metalici, Messiego, Bednarka ?, Seleny Gomez, Justina Biebera ?!?!? The script i z Neymarem. W koncie pokoju stała gitara, nie wiedziałam że Liam umie grać. Reszta pokoju była słabo umeblowana jak na tak wielki pokój. Przy ścianie stało dwuosobowe łóżka przed którym mieścił się stolik. W drugim koncie stała szafka na ubrania, a wzdłuż ściany stała komoda z telewizorem. Ściany były pomalowane na jego ulubiony kolor, fioletowy, a reszta rzeczy w pokoju była czarna. W nudach postanowiłam przejrzeć szafę brata. Jak postanowiłam tam zrobiłam. Zaraz znalazłam się przed szafą i otworzyłam ją. W środku znalazłam normalne ciuchy, bieliznę, jakieś zdjęcie ? Aha ? Papierki, stare butelki, starą kanapkę, prezerwatywę ... nie no spoko, zapytam o nią jak wyjdzie z tego kibla. Jak na zawołanie tuż za mną znalazł się Liam w ręczniku zawiniętym dookoła bioder. Kiedy się odwróciłam on patrzył na mnie z miną "ty tego nie widziałaś prawda ?".
~perspektywa Liama~ 

         Jezu nie, a jak znalazła te listy ?! Tylko nie to. Nie chce jeszcze bardziej niszczyć jej głowy na noc ... raczej na rano, w końcu jest w pół do czwartej.
-Liam, wytłumacz mi proszę co to ma znaczyć.-zaczęła a mi stanęło serce na to co pewnie będę musiał zaraz tłumaczyć. Ale na szczęście znalazła co innego. -Co to ma być ?!-zapytała wyciągając mi prezerwatywy pod nos. 
-Prezerwatywa.-zaśmiałem się.-No a teraz spać ... koniec buszowania w moich rzeczach kochanie.-powiedziałem szybko zamykając szafę.
Widziała że mam coś do ukrycia. Za dobrze się znamy. Emili wzruszyła ramionami i jak gdyby nigdy nic wskoczyła do mojego łóżka i przykryła się pod nos kołdrą. Ma teraz zielone oczy. O Cholera ... ale jest podobna do Harrego. Nawet rysy twarzy podobne ... te loki, kolor włosów, dołeczki, ogólnie uśmiech, kształt oczu ... tylko kolor czasem inny ... Emili ma od urodzenia zaburzenia hormonalne i kolor jej oczu zmienia się razem z sytuacją. Naturalnie są tak jasno błękitne że prawie białe i granatowe na końcach. Oni we dwoje mogą wyglądać jak rodzeństwo, serio ... to jest dziwne.
-Co się tak na mnie gapisz ? -zapytała mnie. Najwidoczniej zagapiłem się w nią. Kurde. 
W odpowiedz tylko pomachałem głową i położyłem się obok niej. Zgasiłem lampkę i poczułem jak Emili wtula się w mój tors. Chwilę jeszcze czekałem aż zaśnie, żeby być spokojnym, a kiedy to stwierdziłem sam zasnąłem. 


_______________________________

Oto i on ... 3 rozdział :D Mam nadzieje że ktoś to czyta. Jeśli tak to niech zostawi komentarz. Bardzo proszę, to bardzo motywuje :) Wszystkie opinie mile widziane.



                 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz