Obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju. Zapowiada się naprawdę piękny dzień. Pierwsze co zrobiłam po przebudzeniu to zerknięcie na zegarek. Była 8:30. WOW w sobotę zazwyczaj śpię dłużej. Chwilę jeszcze poleżałam, ale w końcu zebrałam się żeby wyjść z łóżka i się ubrać. Zdecydowałam się na czarną koszulkę z nadrukiem Nirvany, rurki w tym samym kolorze, czerwone vansy a do tego jeansową kurteczkę bo w końcu była połowa października. Kiedy zeszłam na dół do salonu zostałam tam tylko Jacka oglądającego jakiś marny serial który i tak go nie interesuje. Od razu jak mnie zobaczył uśmiechnął się.
-Hej młoda. Cicho bo reszta jeszcze śpi -powiedział przykładając palec do ust- a tak w ogóle to zrobić ci jakieś śniadanie ?
Na jego pytanie tylko pokiwałam głową na tak. Za krótką chwilę do pokoju wrócił Jack z miską płatków w jednej ręce i piwem w drugiej.
-Dziękuję za śniadanie, a ty coś jadłeś ?- zapytałam
-Nie ma za co i sprawdź lodówkę- odpowiedział z uśmiechem trzy- letniego dziecka.
Zrobiłam jak zaproponował i zauważyłam zniknięcie połowy produktów i alkoholu.
-O której ty wstałeś że zdążyłeś wychlać połowę alkoholu i zeżreć pół lodówki ????
-Yyy gdzieś koło 8.
-Szybki jesteś- pogratulowałam mu z uśmiechem
-Ha.ha. dzięki suko
Na te słowa tylko się zaśmiałam.
Po umyciu naczyń ze śniadania dosiadłam się do Jaka na kanapę i postanowiliśmy pograć w FIFE.
Za godzinę do salonu weszli Harry, Niall i Louis. Wzięli po padzie dla siebie i grali z nami.
-Ej Emili, co ty na to że wyjdziemy sobie dziś we czwórkę z Louisem i Niallem na miasto ? - zapytał Harry odsłaniając swoje boskie dołeczki.
-Yyyy ... nie wiem ... muszę zapytać się Liama ...bo ja nie mogę zbytnio wychodzić ...- zaczęłam się jąkać.
-Oj tam. Liam i tak wychodzi dziś na noc do Soph więc się nie dowie. -wtrącił i puścił mi oczko.
Spojrzałam na Nialla który mrozi teraz Harrego wzrokiem. Chłopaki patrzyły na mnie wyczekująco.
-No dobra ... ale jak coś to był wasz pomysł.
-Okaaaaaay - powiedzieli wszyscy na raz.
Wtedy dołączył do nas Liam.
-A co tu się dzieje ? Nie podrywajcie mojej siostrzyczki bo i tak nie pozwolę wam się z nią przespać. - powiedział Liam i położył rękę wokół moich ramion - a do tego jesteście dla niej za starzy.
-Nie liczy się wiek tylko dojrzałości- wtrącił Harry.
-Która u was jest na poziomie trzynastolatka.-odpowiedział Liam
-A ja mam 15 ! Prawie ... w listopadzie ... -powiedziałam bez większego sensu i zrzuciłam z siebie rękę brata.
-A więc zamknij jape Liam. - odpowiedział Niall patrząc na mnie dziwnie.
Tak oto zakończyliśmy ten temat.O 11 wszyscy już wstali i zjedli. Przy okazji zapoznałam się z parą która wczoraj weszła do mojego pokoju. Była to Perry i Zayn. Perry była śliczną, wysoką blondynką bardzo podobną do Soph a Zayn był ciemnoskurym szatynem z brązowymi oczami. Wyglądał jak mój kolega z klasy za 7 lat, LOL.
-Nuuuuudzi mi się.-oznajmił Jack kiedy wszyscy siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy durne reality show. -zagramy w butelkę.
-Okay zgadzam się -powiedział Harry.
Wymieniłem spojrzenie z Liamem i zostałam cicho. W ostateczności pomysł Jacka wygrał. Siedziałam pomiędzy Zaynem a Harrym. Pierwszy zakręcił Niall, i wypadło na mnie. Lekko się przestraszyłam, pewnie wyglądałam hak debil. Na twarz Nialla wkradł się lekki uśmiech, zaraz wstał i poszedł do mnie. Chwycił moją dłoń i jednym ruchem postawił do pionu. Był ode mnie sporo wyższy więc musiałam zadrzeć głowę na co on parsknął śmiechem. Poczułam czyjeś ręce owijające się wokół moich ud i zauważyłam że unosze się nad ziemią. W sekundę ominęłam nogi wokół jego talii przerażona że mnie upuści.
-Nie bój się nie upuszcze cię.
-Skąd mam pewność ?
-Bo chyba nic nie ważysz i ja jestem silny a ty malutka.
-A ok, już się nie boję.
Kiedy skończyliśmy rozmawiać podniosłam głowę żeby spojrzeć mu w oczy. Zanim się spostrzegłam on przylgnął ustami do moich. W tle słyszałam gwizdy i głupie komentarze, ale nie obchodziły mnie one teraz. Całowaliśmy się przez około 2 minuty. Nie był to zwykły oschły całus ale długi, namiętny i ciepły pocałunek. Kiedy skończyliśmy siadłam z powrotem na swoje miejsce i zakręciłam butelką która jak na złość pokazała Liama. Koło 13 wszyscy się rozeszli a ja zostałam sama z Harrym Louisem i Niallem jak wcześniej się umówiliśmy. A tak przy całowałam się jeszcze z Harrym, Jackiem, Louisem, Zaynem i Soph.
Wracając do teraz. Siedzieliśmy w salonie a oni patrzyli zdjęcia wiszące na ścianach i próbowali dobierać się do albumów. W końcu udało im się zabrać albumy. Nie mogłam im ich wyrwać bo podnieśli ręce do góry a wtedy nie miałam szans nawet doskoczyć. Chłopaki doszli do wniosku że jeśli już przejęli zdjęcia to im ich nie zabiorę więc, siedliśmy razem na kanapie i ja mówiłam im kto gdzie jest na zdjęciach. Najbardziej uśmieli się ze zdjęć małego Liama w kąpieli. Następnie trafiłam na moje zdjęcia. Na szczęście (dla mnie) nie mam nagich zdjęć. Jedno zdjęcie przykłuło ich uwagę. Byłam tam ja, Liam i nasi rodzice na ich ślubie. Gdybyś zobaczył mnie i Liama obok siebie na tych zdjęciach i ogólnie obok siebie i powiedziano by ci że to rodzeństwo nie uwierzył byś. Patrzyliśmy na małą słodką błękitnooką blondynkę (małą mnie) obok przystojnego wysokiego brązowookiego bruneta (małego Liama) stojących przed piękną, wysoką, kobietą w białej sukni i ciemno blond włosami upiętymi w koka trzymającą pod rękę jeszcze wyższego dobrze zbudowanego bruneta.
-A tu kto jest ?- zapytał szczerze zaciekawiony Niall.
-Tutaj jestem, ja, Liam -wskazywałam palcem- a tu ... są nasi rodzice ... -powiedziałam spuszczając wzrok.
-WOW, macie piękną mamę i bardzo przystojnego ojca, gdzie oni teraz są ?- zapytał wpatrując się w moje oczy.
-Oni nie żyją.- powiedziałam oschle.
-Ou ... współczuję ... przepraszam że zapytałem ... strasznie mi głupio ...
-Nie nic się nie stało i dzięki nie potrzebuję niczyjej litości.
Nastała niekonfortowa cisza, którą przerwał Harry
-To idziemy już ? Jest 15
-okay- powiedziałam razem z resztą chłopaków.
Za 10 minut wyszliśmy z domu i skierowaliśmy do samochodu Louisa, który stał na naszym podjeździe. Wspiełam się na tylne siedzenie czarnego lamborgini. Siedziałam obok Nialla. Podczas jazdy jego dłoń znalazła się na moim udzie i zaczął malować na nim szlaczki. Przestał kiedy dojechaliśmy na podjazd jakiegoś domu. Wszyscy wyszliśmy a Louis wszedł szybko do domu i wyszedł. Okazał się to być dom Louisa, był w środku Londynu. Z tamtąd ruszyliśmy pieszo.
-Gdzie my właściwie idziemy ? -zapytałam
-A ! To niespodzianka- powiedział z ekscytacją Harry.
Już się boje.
-Lubisz Eda Sheerana ?- zapytał nagle Niall.
-Uwielbiam, jak wpadłeś na ten pomysł ? -powiedziałam zdezorientowana.
-Liam + sprawdzałem twój telefon jak spałaś.
Teraz to przegiął. Ej ... zaraz ... kurwa ... ja tam miałam swoje zdjęcia i ... pisze bloga ... o nie ... ZAJEBE GO. Pod wpływem emocji moje policzki zmieniły już pewnie barwę na różowy czy czerwonawy. Tak, na pewno bo chłopaki się śmieją.
-Co jest takie śmieszne ? To że Niall przejrzał moje osobiste rzeczy w telefonie czy to że zaraz mu przyjebe ?!
-Jesteś słodka jak jesteś zła, a twoje rumieńce są seksowne- raczej zamruczał niż powiedział Niall i puścił mi oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-OK, a teraz musimy się pospieszyć bo zaraz się spóźnimy -powiedział Harry.
Przez moją głowę przeszło milion myśli na raz gdzie i po co idziemy, wymyślałam najróżniejsze scenariusze, z najróżniejszymi zakończeniami. Chłopaki całą drogę gadali o jakimś meczu, przyznaje się że nie słuchałam tylko gapiłam się na Nialla lub Harrego, ale głównie na Nialla. Jest ubrany w miętową bluzkę z napisem "free hugs" co jest na nich mega słodkie, czarne rurki, vansy w tym samym kolorze i czerwoną bluzę. Wygląda świetnie. Dziwnie się przy nich czuje, bo to wygląda tak, trzech przystojnych i słodkich młodych dorosłych idzie gdzieś z małą brzydką nastolatką i oni ciągle ją podrywają i ukrywają podteksty w każdym zdaniu. Nareszcie doszliśmy do bramy parku. Jest prawie zachód słońca, a jeśli będziemy w parku przez jeszcze jakieś 2 godziny to pięknie go zobaczymy.
-No dobrze, doszliśmy, a teraz zakryje ci oczy żebyś nie patrzyła. - powiedział tajemniczo Harry i związał chustę na moich oczach.
-Będę cię prowadził, o uwaga tu jest wzniesienie, zaraz ... o jej jaki ja jestem głupi ! Poniosę cię !-zaproponował
-Ja to zrobię- zbulwersował się Niall.
Po tych słowach poczułam rękę pod kolanami i na plecach,momentalnie oderwałam się od ziemi poczułam silne ramiona niosące mnie. Podejrzewam że niesie mnie Niall bo czuję drogą wodę kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-Już niedaleko !- oznajmił Harry.
Za niecałe 5 minut poczułam że zostałam ponownie postawiona na ziemi.
-No dobrze, Emili zaraz zdejmę ci opaskę i zobaczysz naszą niespodziankę.- mówił Harry powoli rozwiązując opaskę na moich oczach. Kiedy opaska spadła na ziemię moje serce stanęło na chwile ... przede mną stoi ..............
-------------------------------------------------------------
No to jest i rozdział 2 ;* krótki bo jeśli ktoś to czyta to będzie czekał w napięciu na następny rozdział ;) Baaaardzo was proszę jeśli ktokolwiek to czyta to proszę o zostawienie nawet kropki czy przecinka w komentarzu. Następny rozdział dodam jak najszybciej będę mogła :)
-Hej młoda. Cicho bo reszta jeszcze śpi -powiedział przykładając palec do ust- a tak w ogóle to zrobić ci jakieś śniadanie ?
Na jego pytanie tylko pokiwałam głową na tak. Za krótką chwilę do pokoju wrócił Jack z miską płatków w jednej ręce i piwem w drugiej.
-Dziękuję za śniadanie, a ty coś jadłeś ?- zapytałam
-Nie ma za co i sprawdź lodówkę- odpowiedział z uśmiechem trzy- letniego dziecka.
Zrobiłam jak zaproponował i zauważyłam zniknięcie połowy produktów i alkoholu.
-O której ty wstałeś że zdążyłeś wychlać połowę alkoholu i zeżreć pół lodówki ????
-Yyy gdzieś koło 8.
-Szybki jesteś- pogratulowałam mu z uśmiechem
-Ha.ha. dzięki suko
Na te słowa tylko się zaśmiałam.
Po umyciu naczyń ze śniadania dosiadłam się do Jaka na kanapę i postanowiliśmy pograć w FIFE.
Za godzinę do salonu weszli Harry, Niall i Louis. Wzięli po padzie dla siebie i grali z nami.
-Ej Emili, co ty na to że wyjdziemy sobie dziś we czwórkę z Louisem i Niallem na miasto ? - zapytał Harry odsłaniając swoje boskie dołeczki.
-Yyyy ... nie wiem ... muszę zapytać się Liama ...bo ja nie mogę zbytnio wychodzić ...- zaczęłam się jąkać.
-Oj tam. Liam i tak wychodzi dziś na noc do Soph więc się nie dowie. -wtrącił i puścił mi oczko.
Spojrzałam na Nialla który mrozi teraz Harrego wzrokiem. Chłopaki patrzyły na mnie wyczekująco.
-No dobra ... ale jak coś to był wasz pomysł.
-Okaaaaaay - powiedzieli wszyscy na raz.
Wtedy dołączył do nas Liam.
-A co tu się dzieje ? Nie podrywajcie mojej siostrzyczki bo i tak nie pozwolę wam się z nią przespać. - powiedział Liam i położył rękę wokół moich ramion - a do tego jesteście dla niej za starzy.
-Nie liczy się wiek tylko dojrzałości- wtrącił Harry.
-Która u was jest na poziomie trzynastolatka.-odpowiedział Liam
-A ja mam 15 ! Prawie ... w listopadzie ... -powiedziałam bez większego sensu i zrzuciłam z siebie rękę brata.
-A więc zamknij jape Liam. - odpowiedział Niall patrząc na mnie dziwnie.
Tak oto zakończyliśmy ten temat.O 11 wszyscy już wstali i zjedli. Przy okazji zapoznałam się z parą która wczoraj weszła do mojego pokoju. Była to Perry i Zayn. Perry była śliczną, wysoką blondynką bardzo podobną do Soph a Zayn był ciemnoskurym szatynem z brązowymi oczami. Wyglądał jak mój kolega z klasy za 7 lat, LOL.
-Nuuuuudzi mi się.-oznajmił Jack kiedy wszyscy siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy durne reality show. -zagramy w butelkę.
-Okay zgadzam się -powiedział Harry.
Wymieniłem spojrzenie z Liamem i zostałam cicho. W ostateczności pomysł Jacka wygrał. Siedziałam pomiędzy Zaynem a Harrym. Pierwszy zakręcił Niall, i wypadło na mnie. Lekko się przestraszyłam, pewnie wyglądałam hak debil. Na twarz Nialla wkradł się lekki uśmiech, zaraz wstał i poszedł do mnie. Chwycił moją dłoń i jednym ruchem postawił do pionu. Był ode mnie sporo wyższy więc musiałam zadrzeć głowę na co on parsknął śmiechem. Poczułam czyjeś ręce owijające się wokół moich ud i zauważyłam że unosze się nad ziemią. W sekundę ominęłam nogi wokół jego talii przerażona że mnie upuści.
-Nie bój się nie upuszcze cię.
-Skąd mam pewność ?
-Bo chyba nic nie ważysz i ja jestem silny a ty malutka.
-A ok, już się nie boję.
Kiedy skończyliśmy rozmawiać podniosłam głowę żeby spojrzeć mu w oczy. Zanim się spostrzegłam on przylgnął ustami do moich. W tle słyszałam gwizdy i głupie komentarze, ale nie obchodziły mnie one teraz. Całowaliśmy się przez około 2 minuty. Nie był to zwykły oschły całus ale długi, namiętny i ciepły pocałunek. Kiedy skończyliśmy siadłam z powrotem na swoje miejsce i zakręciłam butelką która jak na złość pokazała Liama. Koło 13 wszyscy się rozeszli a ja zostałam sama z Harrym Louisem i Niallem jak wcześniej się umówiliśmy. A tak przy całowałam się jeszcze z Harrym, Jackiem, Louisem, Zaynem i Soph.
Wracając do teraz. Siedzieliśmy w salonie a oni patrzyli zdjęcia wiszące na ścianach i próbowali dobierać się do albumów. W końcu udało im się zabrać albumy. Nie mogłam im ich wyrwać bo podnieśli ręce do góry a wtedy nie miałam szans nawet doskoczyć. Chłopaki doszli do wniosku że jeśli już przejęli zdjęcia to im ich nie zabiorę więc, siedliśmy razem na kanapie i ja mówiłam im kto gdzie jest na zdjęciach. Najbardziej uśmieli się ze zdjęć małego Liama w kąpieli. Następnie trafiłam na moje zdjęcia. Na szczęście (dla mnie) nie mam nagich zdjęć. Jedno zdjęcie przykłuło ich uwagę. Byłam tam ja, Liam i nasi rodzice na ich ślubie. Gdybyś zobaczył mnie i Liama obok siebie na tych zdjęciach i ogólnie obok siebie i powiedziano by ci że to rodzeństwo nie uwierzył byś. Patrzyliśmy na małą słodką błękitnooką blondynkę (małą mnie) obok przystojnego wysokiego brązowookiego bruneta (małego Liama) stojących przed piękną, wysoką, kobietą w białej sukni i ciemno blond włosami upiętymi w koka trzymającą pod rękę jeszcze wyższego dobrze zbudowanego bruneta.
-A tu kto jest ?- zapytał szczerze zaciekawiony Niall.
-Tutaj jestem, ja, Liam -wskazywałam palcem- a tu ... są nasi rodzice ... -powiedziałam spuszczając wzrok.
-WOW, macie piękną mamę i bardzo przystojnego ojca, gdzie oni teraz są ?- zapytał wpatrując się w moje oczy.
-Oni nie żyją.- powiedziałam oschle.
-Ou ... współczuję ... przepraszam że zapytałem ... strasznie mi głupio ...
-Nie nic się nie stało i dzięki nie potrzebuję niczyjej litości.
Nastała niekonfortowa cisza, którą przerwał Harry
-To idziemy już ? Jest 15
-okay- powiedziałam razem z resztą chłopaków.
Za 10 minut wyszliśmy z domu i skierowaliśmy do samochodu Louisa, który stał na naszym podjeździe. Wspiełam się na tylne siedzenie czarnego lamborgini. Siedziałam obok Nialla. Podczas jazdy jego dłoń znalazła się na moim udzie i zaczął malować na nim szlaczki. Przestał kiedy dojechaliśmy na podjazd jakiegoś domu. Wszyscy wyszliśmy a Louis wszedł szybko do domu i wyszedł. Okazał się to być dom Louisa, był w środku Londynu. Z tamtąd ruszyliśmy pieszo.
-Gdzie my właściwie idziemy ? -zapytałam
-A ! To niespodzianka- powiedział z ekscytacją Harry.
Już się boje.
-Lubisz Eda Sheerana ?- zapytał nagle Niall.
-Uwielbiam, jak wpadłeś na ten pomysł ? -powiedziałam zdezorientowana.
-Liam + sprawdzałem twój telefon jak spałaś.
Teraz to przegiął. Ej ... zaraz ... kurwa ... ja tam miałam swoje zdjęcia i ... pisze bloga ... o nie ... ZAJEBE GO. Pod wpływem emocji moje policzki zmieniły już pewnie barwę na różowy czy czerwonawy. Tak, na pewno bo chłopaki się śmieją.
-Co jest takie śmieszne ? To że Niall przejrzał moje osobiste rzeczy w telefonie czy to że zaraz mu przyjebe ?!
-Jesteś słodka jak jesteś zła, a twoje rumieńce są seksowne- raczej zamruczał niż powiedział Niall i puścił mi oczko, na co ja przewróciłam oczami.
-OK, a teraz musimy się pospieszyć bo zaraz się spóźnimy -powiedział Harry.
Przez moją głowę przeszło milion myśli na raz gdzie i po co idziemy, wymyślałam najróżniejsze scenariusze, z najróżniejszymi zakończeniami. Chłopaki całą drogę gadali o jakimś meczu, przyznaje się że nie słuchałam tylko gapiłam się na Nialla lub Harrego, ale głównie na Nialla. Jest ubrany w miętową bluzkę z napisem "free hugs" co jest na nich mega słodkie, czarne rurki, vansy w tym samym kolorze i czerwoną bluzę. Wygląda świetnie. Dziwnie się przy nich czuje, bo to wygląda tak, trzech przystojnych i słodkich młodych dorosłych idzie gdzieś z małą brzydką nastolatką i oni ciągle ją podrywają i ukrywają podteksty w każdym zdaniu. Nareszcie doszliśmy do bramy parku. Jest prawie zachód słońca, a jeśli będziemy w parku przez jeszcze jakieś 2 godziny to pięknie go zobaczymy.
-No dobrze, doszliśmy, a teraz zakryje ci oczy żebyś nie patrzyła. - powiedział tajemniczo Harry i związał chustę na moich oczach.
-Będę cię prowadził, o uwaga tu jest wzniesienie, zaraz ... o jej jaki ja jestem głupi ! Poniosę cię !-zaproponował
-Ja to zrobię- zbulwersował się Niall.
Po tych słowach poczułam rękę pod kolanami i na plecach,momentalnie oderwałam się od ziemi poczułam silne ramiona niosące mnie. Podejrzewam że niesie mnie Niall bo czuję drogą wodę kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-Już niedaleko !- oznajmił Harry.
Za niecałe 5 minut poczułam że zostałam ponownie postawiona na ziemi.
-No dobrze, Emili zaraz zdejmę ci opaskę i zobaczysz naszą niespodziankę.- mówił Harry powoli rozwiązując opaskę na moich oczach. Kiedy opaska spadła na ziemię moje serce stanęło na chwile ... przede mną stoi ..............
-------------------------------------------------------------
No to jest i rozdział 2 ;* krótki bo jeśli ktoś to czyta to będzie czekał w napięciu na następny rozdział ;) Baaaardzo was proszę jeśli ktokolwiek to czyta to proszę o zostawienie nawet kropki czy przecinka w komentarzu. Następny rozdział dodam jak najszybciej będę mogła :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz