wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 13

                         PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !

CZYTASZ
=
KOMENTUJESZ




  ~Perspektywa Emily~

-Halo,Emily wstawaj.-poczułam jak chłopak dotykał mnie po ramieniu.
-Która godzina ?-zapytałam.
-Koło 9 rano.-odpowiedział zerkając na zegarek.
-To nieźle mi się spało.-zaśmiałam się przeciągając.
-Super, a teraz wychodź.Jesteśmy na miejscu.-powiedział i sam wyszedł.
Nie zwlekając poszłam w jego ślady i już za chwilę stałam przed sporym domkiem.Dom nie był nowoczesny.Miał ściany z ciemnego drewna, a dach był pokryty czarnymi dachówkami. Widać było jeszcze komin oraz dużo okien.Obok domu rosło duże drzewo na którym ktoś zrobił huśtawkę z opony, a na ganku stała ławka wykonana z tego samego drewna co cały dom.

-Wow.Skąd wytrzasnąłeś dom w bajkowym miejscu i to jeszcze w Anglii ?-zaśmiałam się.
-Ale my nie jesteśmy w Anglii.-Spojrzał na mnie.
Wtedy spowarzniałam.
-A gdzie ?-zająkałam się przestraszona.
-W Szkocji.
-Co?!-wydarłam się oddalając się o kilka kroków.
-Główno nie co ... ten dom jest po moich dziadkach.Mieszkali tu za swoich młodych czasów.Po śmierci dom odziedziczył mój ojciec.A po jego śmierci ja z Veronicą.-mówił ze spokojem.
-Mówisz to z takim spokojem jak by normą dla ciebie było wywożenie dziewczyn bez pytania do innego kraju!-syknęłam. 
Byłam na prawdę zła.
-W pewnym sensie to nie jest inny kraj ...-zaczął ale nie dokończył bo mu nie dałam.
-I co mnie to kurwa !
-Wyrażaj się.- zesztywniał. 
-Bo co mi zrobisz ?-zaczęłam krzyżując ręce na piersiach.-Czyżby pan Adam nie lubił kiedy kobieta bluzga ?
Nie odpowiedział tylko podszedł blisko mnie i zamachnął się.
Zaraz poczułam przeżywający ból na prawym policzku.
-To za to.-wysyczał i złapał moją twarz w dłonie.-Za to, że nie masz do mnie szacunku.-dokończył i złożył pocałunek na bolącym miejscu.
Przejechał jeszcze po nim palcem dalej trzymając moją twarz.
Przez następne 15 minut nie odzywałam się.
-Chcesz przejść się po okolicy ?-zapytał tym swoim spokojnym tonem.
Nie miałam zamiaru mu odpowiadać.
-Masz zamiar mi odpowiedzieć czy mam cię do tego zmusić ?-zapytał ponownie krzyżując ręce na piersiach jak ja niedawno i oparł się o ścianę.
-Okay.- zamruczałam cicho.
-To idziemy.-powiedział uśmiechając się.

 ~Perspektywa Adama~

Tak. Strzeliłem jej liścia. Nie wytrzymałem tego. Źle mi z tym. Nie powinienem jej tego robić. Mam nadzieję że wybaczy. Po chwili ujrzałem restaurację. Zatrzymałem się. -Emily, chciałabyś coś zjeść? - Zapytałem ją czule. -Hmm, chętnie. Zobaczmy co dostaniemy tam do jedzenia.- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Ogólnie okolica była ładna, Stare kamienice dookoła tworzyły niesamowity klimat, tak samo jak ulica z bruku. Cała ta uliczka skąpana w porannym słońcu wyglądała dosyć ładnie, niestety ze względu na położenie geograficzne i godzinę było tu dość zimno mimo tego ciepłego krajobrazu. Poczułem nagle że Emily zaczeła wtulać w moją rękę która była cały czas ukryta pod rękawem bluzki lecz, Emily odsłoniła ją gdyż według niej było jej wtedy Cieplej. Przyśpieszyłem kroku. Wkońcu weszliśmy do restauracji. Zajeliśmy stolik dla dwojga i sprawdzaliśmy menu. Zamówiłem nam po 2 kanapki i sok, dla niej jabłkowy, dla mnie pomarańczowy. Ja i Emily wyszliśmy z restauracji coś koło dziesiątej. Wychodząc z restauracji spytałem jej się -Emily czy masz w donu jakiś sfeter? Często bywa tu zimno, przydałby Ci się. A ona na to -Sama nie wiem, przecież dziś rano obudziłam się w Szkocji a nie w Anglii, chyba nie mam sfetra albo czegoś cieplejszego- powiedziała uradowana bowiem znów się przylepiła do mojego ramienia. Poszliśmy więc do jej ulibionego sklepu z ubraniami, kupiłem jej ładny sweterek, granatowy z nadrukowanymi srduszkami. Resztę dnia chodziliśmy i zwiedzaliśmy, przybywało ludzi na ulicach z każdą godziną. Oglądaliśmy z daleka Stare ruiny zamków i małe wysepki które pojawiały się na rzekach. Wieczorem podprowadziłem Emily pod dom i powiedziałem że idę do sklepu po jedzenie na śniadanie. Kupiłem coś jeszcze. Gumki. Miałem plan.
                                                   
  [od tego momentu możecie spodziewać się +18]
~perspektywa Emily~

-Ah, ten dzień z Adamem był taki wspaniały, szkoda tylko poranka- mówiąc to sama do siebie pod prysznicem złapałam się za policzek.  Owinełam się w ręcznik i zaczełam suszyć włosy. Ktoś puka. Adam. Wrócił z zakupami. Cieszyłam się na jego widok, chciałam mu dać buziaka w policzek ale usłyszałam
-Muszę do łazienki, wybacz- i odbiegł w stronę łazienki, zmartwiłam się. Zawsze, nawet gdy bardzo chciało mu się siku to nie biegał, nigdy. Coś musiało się stać. Wziełam z apteczki coś na rozwolnienie i pobiegłam po schodach do łazienki. Zapukałam i powiedziałam :
-Adam? Czy coś się stało? Jeszcze nigdy nie biegłeś dlatego że chciało Ci się siku... Masz rozwolnienie...?-
A on na To
-Niee,  poprostu tak jakoś mi się zachciało. Nie martw się.-
-No okay- powiedziałam i odeszłam od drzwi. Nagle otworzyły się one Wyłaniając z siebie Adama. Przytuliłam go i dałam mu buziaka w policzek. On zaś spojrzał mi głęboko w oczy i zaczoł mnie całować. Złapał mnie w pasie. Miałam na sobie tylko ręcznik. On całował mnie raz za razem a ja dawałam mu to samo. Włożyłam jedną rękę pod jego koszulkę. Dotykiem wyczułam tą klatę, te mięśnie i emanującą z niego męskość, którą tak bardzo pożądałam. Robiłam się mokra. Zdjełam z niego tą koszulkę. Dalej się całowaliśmy. Jedną ręką wyczuwałam jego mięśnie i muskuły które mnie strasznie ekscytowały. Nagle poczułam że on mnie podnosi. Wziął mnie na ramiona i zniósł po schodach. Czułam jego ciepło, bijące serce i męskość. Chciałam już na zawsze pozostać w jego objęciach.Niestety,  po kilku chwilach położył mnie na łóżku. Najpierw podszedł do krawędzi łóżka,  potem na nie wszedł i idąc na czworaka wkońcu dotarł centralnie nademnie. Zaczoł pieścić moje Piersi. Robił to delikatnie, z wyczuciem. Rozpieszczał mnie jak królewnę bo gdy zorientował się że drugą ręką musi się podpierać to moją drugą pierś pieścił w ten sposób że lizał moje sutki. To było super. Ciągle czułam jego emanującą męskość. Pożądałam go. Chciałam żeby był blisko. Bliżej. Jak najbliżej się da. Niech jest we mnie. Zrobiliśmy to. Znowu. Tym razem z gumką. On był taki duży. Czułam go we mnie. Czułam jego Ciepło. Czułam tą namiętność która się działa w tej chwili. Na początku jedną ręką trzymał moją pierś. Drugą się trzymał. Ustami zaś trzymał moje usta. Nie mógł pozwolić żeby sąsiedzi coś usłyszeli. Pozatym, gdyby słyszał te seksowne jęki zachwytu to doszedłby szybciej nie  dając mi dojść chyba z 6 razy. Potem zmieniliśmy pozycje. Teraz To on był na dole. Ja skakałam na nim. Czułam jaki jest długi . Czułam go we mnie. Był taki ciepły. Był twardy jak kamień. Czułam jak mnie penetruje. Czułam to tarcie. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy. Gdy nadchodził jego i mój czas, pochyliłam się nad nim. Czułam że będę sporo jęczeć, oj sporo. Gdyby nie to że mnie całował to usłyszałyby mnie chyba wszystkie domy. On zaczoł to szybciej robić. I szybciej i szybciej. Czułam to tarcie. O wiele większe niż wtedy.  Tętno dyrastycznie mi się podniosło. W ostatnim ruchu który spowodował mój i jego orgazm, wsunełam go całego do siebie. Czułam jak buzuje w nim krew i jak się rytmicznie pulsuje oddając nasienie w gumkę. Czułam jak wylatuje ze mnie pełno płynu i jak moja pochwa zaciska i odpuszcza rytmicznie jego penisa. Opadłam z sił. Nie miałam siły żrby się unieść i wyjąć go ze mnie. Leżałam na Adasiu. Czułam jego mocne muskuły.  Pożądałam ich i jego męskości. Wkrótce potem zasneliśmy wraz z Adasiem, w takiej pozycji w jakiej byliśmy tylko że przykryci kołdrą. Czy to było słuszne? Nie wiem, wiem że było roskoszne. Czy  będą tego jakieś konsekwencje? Raczej nie, miał gumki. Czy mu się podobało? Nie wiem, spytam się go jutro.

________________________________________
Hej ! Więc przybywam z nowym rozdziałem z którego jestem mega zadowolona :D Chciałam bardzo podziękować mojemu przyjacielowi Władkowi który Baaaaaaaaardzo mi pomógł :3
Ale po za tym info !
Prawdopodobnie zawieszam bloga na czas nieokreślony z danych powodów :
A)Nie komentujecie
B)ostatnio nie mam w ogóle weny.
Nie wiem czy coś jeszcze z tego wypali.
Cóż,jeżeli zdecyduje się zawiesić dodam osobnego posta.
Da następnego nie wiem kiedy ...
PS.Domyślacie się po co Adaś pobiegł do łazienki .... ? ^_^ [oczywiście założyć gumki :3]
 ~emilka

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 12

   ~perspektywa Adama~

   Widziałem,że Emily coś brała.Powiększone źrenice,przyśpieszony oddech i śmiała odmówić mi ponownego stosunku.Zapamiętałem,nigdy nie zostawiaj nikogo samego z Verą.
-To nic,jeżeli będzie z tobą źle to pójdziemy do mojego znajomego.On zajmuje się takimi rzeczami.-znów zacząłem obcałowywać jej szyję.
-Adam ty zboczeńcu.-zaśmiała się kiedy złapałem ją za pośladki.
-No co ?-wymruczałem w jej szyję a ona odchylając mnie w stronę jej twarzy złączyła znów nasze usta.
 Łapiąc ją za uda podniosłem a ona owinęła nogi dookoła mojej talii.Całując ją dalej poszedłem do kuchni.Tam rzuciłem ją na blat i sam stojąc pomiędzy jej nogami zacząłem nas rozbierać.Kiedy znów byliśmy prawie nadzy Emily przestała okręcać moje włosy dookoła jej palców i nie odwzajemniła pocałunku.
-Co jest kochanie ?-zapytałem odgarniając z jej twarzy kosmyk włosów,który wymknął się zza ucha.
-Adam.Odejdź.-powiedziała i pobiegła w stronę łazienki.
Od razu pobiegłem za nią i przytrzymałem jej włosy.
Po kilku minutach dziewczyna odchyliła głowę od muszli klozetowej i powoli wstała.Przy okazji umyła twarz i wypłukała buzię wodą.
Kiedy wyszliśmy Emily mocno mnie przytuliła co odwzajemniłem i pocałowałem ją w czoło.
-Ej ! Gołąbki nie chce wam przeszkadzać ale chyba zapomnieliście,że pewien pan leży w szafie.I ten pan się budzi.-powiedziała Veronica podając nam nasze rozrzucone ciuchy.
 Kurwa mać.Zapomniałem o Harry'm.
-Szybko ubieraj się,idziemy z tond.-powiedziałem i sam szybko nasunąłem na siebie jeansy i koszulkę.
 Za 5 minut byliśmy już na parkingu przed blokiem i wsiadaliśmy do mojego samochodu.
-Chcesz może zadzwonić do brata czy coś ? Bo chyba nie zobaczysz go tak szybko.-nasunęła mi się myśl.
-Tak.-powiedziała i wzięła ode mnie telefon.
Szybko wstukała numer i niebawem zaczęła rozmowę.

 ~perspektywa Emily~

-Halo ?-wydudkał przez płacz mój brat.
-Liaś ?-zapytałam już ze łzami w oczach.
-Emiś !-usłyszałam płacz poplątany ze śmiechem.
-Tak braciszku to ja.
-Kocham cię.Co z tobą ? Wrócisz do domu ?-szlochał z nadzieją.
-Nie wiem.Braciszku nie wiem kiedy i czy w ogólę wrócę.
-Kochanie ?Co jest?-usłyszałam w komórce głos Sophi mówiącej do Liama.-Zaczekaj chwilę.-wyszeptał i wrócił do rozmowy ze mną.
-Kochanie,kto cię zabrał ? Jak to się stało ? Zrobili ci coś ?
-Nie mogę ci nic powiedzieć.To dla twojego dobra.Nie mów nikomu,że dzwoniłam dobrze ?-zapytałam już płacząc.
-Dobrze.Nie płacz.Zapamiętaj,zawsze byłem,jestem i będę przy tobie.Emiś,proszę cię.Wiesz jak przeżywałem to kiedy nie wróciłaś na noc bez żadnego śladu życia ? Cały czas się zamartwiam i ciągle pła-płaczę.-znów zaczął szlochać.
-To ty nie płacz.Dam radę,jestem silna i nie jestem sama.
W odpowiedzi słyszałam tylko głośny szloch mojego brata.Ból który czułam w głębi serca był nie do opisania.Wtedy Adam trącił mnie w ramię i pokazał znak abym już kończyła.
-Liaś,muszę kończyć.Bądź gotowy o każdej porze.Nie wiem kiedy wrócę,ale obiecuję,że wrócę.Dla ciebie.-zapłakałam.
-Emily,uważaj na siebie.Kocham cię.
-Ja też cię kocham.Pa.-powiedziałam i się rozłączyłam.
 Szybko otarłam łzy i oddałam telefon Adamowi.
-To jedziemy ?-zapytał.
-Tak.Jedziemy.-powiedziałam i ruszyliśmy przed siebie.
 Adam włączył radio i co jakiś czas padała jakaś wymiana zdań.Po dwóch godzinach uznałam,że pójdę spać,ale najpierw musiałam o to spytać.
-Gdzie my jedziemy ?
-Jedziemy tam,gdzie nas nie znajdą.Czyli jak najdalej.
Nie zadawałam więcej pytań tylko oparłam głowę o szybę i zasnęłam.


_______________________________________________________________________________
Hej wszystkim !
Oto i rozdział.Nie zabijajcie,że taki krótki.Obiecuję,że kolejny będzie dłuższy !
To ja nie będę się rozpisywać.
Do następnego ... chyba :/

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 11

 ~Perspektywa Harry'go~

-Emily ?-ryknąłem i puściłem rękę Veroniki.
-Nie ?-odpowiedziała i się zaśmiała.
-Czy ty uważasz mnie za debila ?! Jak ty śmiesz jeszcze ze mnie żartować ?-krzyknąłem jeszcze mocniej i widząc,że dziewczyna i jedna i druga a nawet Adam podskoczyli,spróbowałem się trochę uspokoić.
Nie odpowiedziała.
-Harry ...-zaczął Adam ale nie dałem mu skończyć.
-Ty tym bardziej się nie odzywaj.A ty na co czekasz smarku jebany ? Ubieraj się !
Widziałem,że Emily zbiera się na płacz ale to powstrzymuje.I dobrze.Tylko by mnie wkurwiła jeszcze bardziej.
 Za chwilę dziewczyna stała przedemną w bieliźnie.Ach,no tak.Przecież Adaś pewnie rozerwał ubrania na strzępy.
-I jak było po ruchanku z Adaśkiem ? Chociaż mi cię rozgrzał.-powiedziałem i zbliżyłem się do niej najbliżej jak mogłem.
Cofała się za każdym razem kiedy się zbliżałem,aż nie wpadła na ścianę.Wtedy chwyciłem ją za gardło i podniosłem dusząc przy okazji.
-Jak ty kurwa mogłaś mi uciec ?! Ty ... nie mam na ciebie słów ! Kiedy wrócimy do domu nie przeżyjesz ! Tym razem nie będę taki miły ! Na twoim miejscu nawet jak byłbym taką głupią dziwką i debilnie bym zwiał to uciekłbym w chuj daleko ! A nie pieprzyć się z pierwszym lepszym napotkanym na ulicy !-krzyczałem plując w jej siniejącą twarz.-jesteś gorsza niż dziwka.-naplułem jej w twarz.
-Harry debilu co ty robisz ! Zaraz ją udusisz !-wtrącił się Adam i zaczął szarpać mi rękę.
-Odpierdol się ! Nie twoja sprawa !-krzyknąłem i kopnąłem go przez co ten upadł.
-A ty mi odpowiedz !-krzyknąłem jeszcze mocniej w stronę dziewczyny.
-Po-i-m,c-i,ty-e.-wydudkała łamiącym głosem ledwo łapiąc powietrze.
-No ?-ponagliłem ją.
A wtedy odczułem przeraźliwy ból w miejscu intymnym.Od razu puściłem jej szyję przez co upadła tak jak ja.Złapałem się za niego i poczułem coś ciepłego.To raczej krew,chyba,że trafiając mnie w jaja wylała cały towar na Veronice.Ale teraz mam inne sprawy na głowie niż głowienie się co mi się w majtkach wylało !
-Zaraz tak dostaniesz mała suko,że się nie pozbierasz.-powiedziałem sycząc z bólu,ale nagle obraz stał się czarny a sam straciłem przytomność.

~perspektywa Emily~

 Harry już powoli wstawał,wnioskując po tym co mamrotał to w celu pobicia mnie ale gdy prawie się wyprostował,znów runął na ziemię,a za nim stała Veronica z jeszcze uniesioną w górze patelnią.
-No,no! Ładnie siostra.-zaklaskał Adam.
-Przymknij się i choć pomóc.Trzeba go włożyć do szafy.-powiedziała i oparła nieprzytomnego chłopaka o ścianę.
 Zaraz we dwoje podnieśli go a ja otworzyłam drzwi od szafy.Zakneblowaliśmy je jeszcze krzesłem tak na zaś.
 Po skończonej robocie odetchnęliśmy i siedząc rozpoczęliśmy rozmowę.
-Haj mała jestem Vera,a ty ?-powiedziała plastikowym głosem i wyjęła gumę z kieszonki w spódniczce.
-Chcesz ?-zapytała i już sięgała po drugą ale przytrzymałam jej rękę.
-Nie dzięki,a tak w ogóle ja jestem Emily.-uśmiechnęłam się.
- Nie wiesz co tracisz kochana.
- a.. a niby czemu ?
- Bo wiesz... Ta guma jest stworzona z takiego fajnego proszku ... ciutke nielegalnego,ale ani słowa !.
 Wtedy zamurowało mnie ... Do tamtej pory nigdy nie brałam narkotyków, ale pomyślałam,że co taka jedna guma może mi zrobić?
 -Dobra daj ta gumę tylko jakby co to mnie reanimuj i gdybyś jakimś cudem spotkała Liama też o niczym nie wspominaj, a tak na marginesie to co to za ... no wiesz  ?
-Amfa- powiedziała wyjmując z kieszeni wspomniana rzecz.
Podała mi ją a ja włożyłam ją do ust.Jak wyczułam,przesiąknięta była gorzko-cierpkim smakiem.Na razie nie czułam żadnego efektu.Minęło tak około 19 minut i do pokoju wrócił Adam.Wtedy poczułam przypływającą pewność siebie,falę radości i nie wiedziałam co to znaczy strach.Chyba zaczyna działać.
-No dobra,widzę,że się już zakolegowałyście a teraz nie chcę nic mówić ale właśnie rozdarłem jedyne ciuchy w których była Emily,więc gdybyś mogła Veronico dać jej jakieś ubranie,które nie będzie odkrywać ciała ?-wtrącił się Adam siadając koło mnie i obejmując mnie ramieniem,a ja zaczęłam bawić się jego włosami.
-Dobra,zaraz coś przyniosę.-powiedziała dziewczyna i pobiegła do innego pokoju.
-Emily ... czy moja jebnięta siostra dała ci coś ?-zapytał przyglądając mi się.
-Nie ?Skąd ten pomysł ?-zbulwersowałam się.
-Znikąd ... chcesz może coś zjeść ?-zapytał.
Na samą myśl o jedzeniu zachciało mi się wymiotować.
-Nie.
-Okay.-Veronica ! Ile mamy czekać ? Chcesz,żebyśmy się tu zestarzeli ?!-krzyknął.
-Uspokój swoje cycki ! Jak tak bardzo ci się nudzi to masz koleżankę i łóżeczko czy stół.Co tam wolisz.Ty dzieciaku szalony mój !-odkrzyknęła i za chwilkę wróciła z ubraniami.
Przyniosła czarne rurki i sweter w paski.Ładne.



-Dziękuję.-powiedziałam i poszłam się przebrać.
Nareszcie coś jest na mnie dobre !Szybko naciągnęłam spodnie i sweter na swoją bieliznę i wróciłam do pokoju.
-Wow !Wyglądasz w tym lepiej ode mnie !.-krzyknęła Veronica i założyła nogę na nogę
-Jesteś na prawdę śliczna.-powiedział Adam i złączył nasze wargi.
-Zaraz,zaraz .... Adam.Nie,przestań.-odepchnęłam obmacującego mnie chłopaka.
Przybrałam kamienny wyraz twarzy i powiedziałam to co wtedy sobie uświadomiłam.Ta guma działa cuda,mam sto razy lepszą pamięć,bez tego bym pewnie tego nie zauważyła !
-Adam.My się nie zabezpieczaliśmy.

___________________________________________________________________
Okay,i jest kolejna perełka :D Chciałam baaaaaaaardzo podziękować Katarzynie Wróbel i Wiktorii.Pomogły mi bardzo !Więc brawa dla nich i zapraszam też na bloga Kasi, (jeżeli zostawicie tam komentarz to sprawicie,że będę szczęśliwa bo będzie wstawiać dłuższe rozdziały)
A więc,do następnego i pa :* Kocham was !
http://httpsyouandi.blogspot.com/

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 10

      +18 czytasz to na własną odpowiedzialność



~perspektywa Adama~

 Kiedy Emily zapytała mnie czemu taki jestem nie umiałem dać jej odpowiedzi, więc zrobiłem to na co miałem ochotę od kiedy zanosiłem ją do piwnicy.Muszę przyznać mała umie całować.
 Kiedy skończyliśmy i weszliśmy do mojego mieszkania ze zdaniem wstępu spadłem na łóżku i zacząłem obściskiwać się z dziewczyną.Była niesamowita.Kiedy na chwilę przerwaliśmy by zaciągnąć z siebie koszulki wyszeptałem przygryzając płatek jej ucha 
-Nie, nie pozwolę by Harry dał ci karę.Od tego jestem ja.
 A wtedy ona spojrzała na mnie spod jej długich rzęs, i lekko otworzyła wargi.Jednym ruchem zdjąłem z niej bluzkę i zacząłem rozpinać pasek aż w końcu stała przede mną w samej bieliźnie.
 Dziewczyna nie zwlekając rozpieła moją koszulę i zdjęła jeansy.Staliśmy w samej bieliźnie i patrząc na siebie złączyliśmy usta w pocałunku.Trzymałem ręce na jej biodrach a ona zawijała palce w moje włosy.Kiedy udało mi się dostać dostęp do jej ust położyłem się na niej i powoli przejechałem rękami w kierunku zapięcia do stanika.Bez problemu ściągnąłem go i zabrałem się do majtek.Oczywiście ja też wkrótce byłem nagi i rozszerzyłem jej nogi.Ustawiając go przy jej wejściu przyległem do niej całym ciałem i zacząłem poruszać się w jej środku.
-Adam! -słyszałem jak jęczy moje imię i wysłuchiwałem kolejnych fal dźwięków dzięki którym ja też czułem że w krótce dojdę.
-Jesteś taka ciasna.-powtarzałem przenosząc pocałunki na jej biust, szyję, twarz, ramiona.
 Coraz bardziej zwiększałem moje ruchy, aż nie poczułem ciepłej cieczy w jej wnętrzu.Wtedy przestałem i wyszłem z niej.Od razu usłyszałem głośny jęk.
-Idę się odświeżyć.-powiedziałem i pocałowałem ją w czoło.
 Idąc w stronęlłazienki myślałem "to był udany sex".

 ~perspektywa Emily~
 To były jedne z najlepszych chwil jakie w życiu przeżyłam, przynajmniej tak wtedy myślałam.
 Kiedy Adam wyszedł do łazienki ja poprawiłam się na łóżku i zamknęłam na chwile oczy.Myślałam nad wszystkim.Ale nie długi bo chłopak od razu kiedy wrócił położył się obok i znów wznowił pocałunek.Ale tym razem do niczego nie doszło.Koło 2 rano obudził nas trzask drzwi.Usłyszałam odgłos obcasów i ciężkie kroki wydobywające się zapewne od jakiegoś mężczyzny.
 Adam zaraz zerwał się by zobaczyć kto to.
-Hej Veronica.
-Hej braciszku. -odpowiedziała dziewczyna i weszła do pokoju w którym leżałam naga pod kołdrą.
 Była wysoka, miała długie bląd włosy i piwne oczy.Miała duży biust i ubrana była w "koszulkę" (dla mnie raczej opaskę) zakrywającą biust i czarną mini.A obok niej stał chłopak.Niestety go znam.A był to Harry.Tak kurwa.Znalazł sobie dziwkę na pocieszenie.Ale wyraz jego twarzy z tamtej chwili był niezapomniany.

________________________________________
No hej :* i jak wam się podoba ? Piszcie w komach ;) to na prawdę bardzo motywuje :D
Do następnego !






piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 9

~perspektywa Emily~
   Siedziałam w samochodzie Harry'go.Szczerze ? Umierałam tam ze strachu.Nie wiedziałam gdzie i po co jedziemy, ale wiedziałam że nie będzie to przyjemne.I miałam rację.
   Na zegarze widniała godzina 14:59,w radiu leciała piosenka Ed'a Sheeran'a dzięki której trochę się wyluzowałam,ale nie na długo.Po niej Harry zaczął rozmowę.
-Co taka spięta ?
-A jaka mam być ?Spokojna ?Szczęśliwa ?Chociaż nie,dla ciebie to pewnie najlepiej by było gdybym była napalona !-syknełam.
-Wiesz co?Czytasz mi w myślach! - wyszczerzył się.
Jak ja mam go dosyć.
-Jesteś ohydny.
-Przyzwyczajaj się!
Nie odpowiedziałam tylko spuściłam wzrok.Teraz dotarło do mnie,że mogę już nie zobaczyć Liama,Soph,Jack'a,Max'a czy Victorii.Łzy same pakowały mi się do oczu ale zachowałam kamienną twarz i wytrwale patrzyłam w okno bacznie zapamiętując drogę.
-Nie bój się.-usłyszałam nagle szept chłopaka który teraz siedział tuż obok mnie.
-Przestraszyłeś mnie.-tylko tyle byłam w stanie powiedzieć gdyż widziałam w jego oczach do czego zmierza.
-Pamiętaj,nie bój się.-powtórzył i wyszedł by otworzyć mi drzwi.
 Już za chwilę drzwi obok mnie otworzyły się i zobaczyłam rękę wyciągniętą w moją stronę.Aby nie denerwować Harry'go posłusznie ją złapałam i wyszłam z samochodu.Było bardzo zimno,w sumie nie dziwię się.Przecież byliśmy w Londynie późną jesienią.
-Powiesz mi gdzie idziemy ?-zapytałam.
-Idziemy do restauracji.-odpowiedział kędzierzawy.
-A daleko jeszcze do niej ?
-Nie,już jesteśmy.
 Powiedział i staneliśmy przed wejściem do lokalu.Mała restauracja w środku miasta.To było dziwne jak dla mnie,z łatwością mogłam uciec.Wchodząc do lokalu wybrał stolik w głębi sali.Była nawet przytulna,herbaciane ściany i dużo roślin.Białe firanki i drewniane krzesła w starym stylu.Było pięknie,i nawet była łazienka.
 Na stoliku leżało menu.
-Co chcesz ?-zapytał Harry.- I nie uwierzę jak powiesz "nie jestem głodna".
-No to może zdam się na ciebie ?
-Niech będzie.-uśmiechnął się.
-Zaraz wrócę.Idę złożyć zamówienie,czekaj tu.
-Okay.-odpowiedziałam i patrzyłam jak odchodzi w stronę kelnerki za ladą.
 Nie zwlekając nachyliłam się do jego kurtki i wyciągnęłam portfel.Głupi.Wzięłam z niego 20£ i schowałam do kieszeni.Harry nic nie zauważył.
Kiedy wrócił zaczęłam.
-Mogę iść do łazienki ?Proszę.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Masz 10 minut.Jak zobaczę cię po czasie to w domu czeka cię wiesz co.-powiedział i puścił mi oczko.
On na prawdę potrzebuje lekarza,czy coś.
Odeszłam w stronę pomieszczenia czując na sobie wzrok chłopaka.Kiedy weszłam na szczęście (dla mnie) było tam okno.
 Stojąc na palcach otworzyłam je i z rozbiegu wskoczyłam na mały parapecik i już zaraz byłam na zewnątrz.Stałam przy wyjściu do śmietnika.Nareszcie byłam wolna.Podbiegłam ile sił w nogach w kierunku centrum.Stojąc przed Trafalgar Square skręciłam w jedną z mniejszych uliczek.Wszędzie gdzie bym nie spojrzała były szare bloki,śmieci i co chwila przechodziły mafie bądź grupy które nie wyglądały na przyjazne.Miałam szczęście,że uciekłam jednej.Po kilku godzinach błąkania ogarnęłam,że zgubiłam się w najgorszej dzielnicy Londynu.Dzień minął szybko,kiedy przed chwilą zapytałam kobietę o godzinę powiedziała,że jest 17:59.Skręcając za róg wpadłam na faceta,który wychodził z monopolowego.Wyszeptałam krótkie "przepraszam" i już chciałam odejść ale nie pozwoliło mi czyjeś ramię.
-Emily?-zapytał znany mi głos.
-Adam?!-krzyknęłam.
-Co ty tu robisz?Jak uciekłaś Harry'mu?Wiesz,że cie zabije jak cie znajdzie?-mówił z troską.
-A ty nie zabierzesz mnie teraz od razu do niego ?
-Po co?Żeby cie zabił?Od ruchania ma Julie.-Wzruszył ramionami i puścił mi oczko.-A ty idziesz ze mną.Nie pozwolę ci szlajać się samej,wieczorem i to w tej dzielnicy.
Bez słowa złapałam go za rękę i poszłam w tym samym kierunku.Dwie przecznice dalej stanął pod klatką kolejnego,szarego bloku i zaczął szukać kluczy.
-Dlaczego taki jesteś ?-zapytałam.
-Jaki ?
-Taki czuły.
Nie odpowiedział tylko złączył nasze wargi w pocałunku.Długim,namiętnym pocałunku który zaraz odwzajemniłam.Przestaliśmy dopiero kiedy jakiś przechodzień chrząknął na nas.
Adam otworzył drzwi i wszedł do mieszkania.Dwa pokoje z kuchnią,nic wspaniałego,widać,że mało zarabia.Ale widać,że nie mieszka sam.Miał tam bardzo czysto jak na mężczyznę.
-Witam w moich skromnych progach.-powiedział i siadł na łóżku ciągnąc mnie na kolana.Oczywiście odnowiliśmy scenę sprzed klatki,ale pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny.

______________________________________________________________________________
No hej :* Już,mówię za pierwszym razem połowa usunęła się po opublikowaniu,więc nie wiem co się stało i nie krzyczcie na mnie jak zauważycie zmiany xd A więc,jest rozdział 9 ! Kocham was i czekam na komy <3 Do następnego ! 

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 8 cz.2

    I wtedy sięgnęłam pod poduszki ...
   ... i znalazłam to co wcześniej schowałam. Szybko chwyciłam rewolwer i trzymałam go zwróconego w stronę kędzierzawego.
-Ubierz mnie i wypuść.-powiedziałam z kamienną twarzą.
-Tak bo na pewno strzelisz. -zakpił.
-A żebyś wiedział.- wrzasnęłam a chłopak podskoczył.
Bez słowa wstał, złapał moją bieliznę którą wcześniej brutalnie zdarł i założył ją na mnie.
-I co teraz zrobisz ? Zabijesz mnie ? A może co innego ?-zaczął chodzić dookoła mnie a przy ostatnim pytaniu oblizał się.
On jest okropny.
-Odrazu mogłam rozwalić ci ten przesłodzony ryj.-warknęłam.
-Co tak wulgarnie ? Oj brzydko ... powinienem cie ukarać-syknął i przygryzł płatek mojego ucha.
-Ja nie żartowałam. -powiedziałam i strzeliłam mu w nogę ... ale huk się nie rozszedł.Broń była nie naładowana. Harry wybuchnął gorzkim, głębokim śmiechem.
-No i co teraz mała ?-podśmiewywał się.-może mnie też pobijesz ?
Teraz to przegiął.
-Zaraz tak ci wpieprzę że Cię matka nie pozna !-wrzasnęłam i już miałam uderzyć go w głowę rewolwerem ale wtedy do pokoju wparował Adam ze szmatką którą zaraz przyłożył mi do twarzy.Usnęłam bardzo szybko.

~perspektywa Adama~

Od kiedy Harry wyszedł z piwnicy cały czas stałem pod drzwiami pokoju w którym zamknął się z dziewczyną.Ja wiedziałem że ta mała coś odwali.Po upływie dość długiego czasu miałem wracać do siebie ale usłyszałem krzyki.Pobiegłem po szmatkę nasączoną tymi walonymi chemikaliami bo miałem wrażenie że tylko tak mogłem ją obezwładnić.
Akurat kiedy tam wparowałem Emily szykowała się do zadania ciosu w twarzyczkę Stylesa.Natychmiast przyciągnąłem ją do siebie i trzymając w uścisku przyłożyłem szmatkę do twarzy.Za chwilkę poczułem jak nieprzytomna dziewczyna upada mi w ramionach.Nie myśląc dużo przełożyłem ją sobie przez ramię i zaniosłem z powrotem do piwnicy, tam rzuciłem na beton i uważniej się jej przyjrzałem.Nawet teraz leżąc bezwładnie, w samej bieliźnie wygląda jak anioł.Jej ciemne loki opadają na ziemię zakrywając plamę krwi, całe jej ciało jest idealne,ciepła i nieskazitelna cera pięknie wygląda z jasno różowymi ustami i jak pamiętam jasno błękitnymi oczami.Nic dodać nic ująć.Co ja mówię ?Przecież to dziewczynka Stylesa ... nie mam zamiaru się narażać ...
-Nie dziwie się Harry'mu,że chciał cie przeruchać.Sam z chęcią bym to zrobił.-powiedziałem do nieprzytomnej dziewczyny,a tuż po wypowiedzianych słowach usłyszałem za sobą głośnie charknięcie.UPS.
-Mówiłeś coś?-zapytał Harry podchodząc do mnie zawadiackim krokiem.
-Nie.-odpowiedziałem i skierowałem się do wyjścia ale zatrzymała mnie ręka chłopaka oparta o moje ramię.
-Obudź ją i przyprowadź do salonu.Ok ?
-Nie ma sprawy szefie.
Kiedy wyszedł z piwnicy od razu wziąłem się do pracy.Klepałem ją po policzku,szturchałem,szarpałem nią aż w końcu oblałem lodowatą wodą i wtedy się obudziła.
-Chodź.Idziemy na górę.-powiedziałem i podałem jej dłoń by łatwiej wstała.

~perspektywa Harry'go~

Ile można budzić człowieka ?! Zaraz wybuchnę ...
Nareszcie do salonu wparował Adam z dziewczyną przed sobą.
-Nareszcie.-warknąłem.-chodź tu.-zachęciłem dziewczynkę ruchem dłoni a ona podeszła do mnie chwiejnym krokiem.
Jest wyczerpana.To może i lepiej ... nie będzie pyskować.
Złapałem ją za ramiona i prowadziłem przed sobą do mojej sypialni.
-Masz.Ubierz się.-podałem jej najmniejsze ubrania z mojej szafy i koszule w kratę Adama.
-Mógłbyś się odwrócić ?Proszę.-wyszeptała i spuściła głowę.
-Niech będzie.Ale nie przyzwyczajaj się !-przekręciłem oczami i odwróciłem się,jak sobie zażyczyła.
Po chwili usłyszałem ciche "już" i zobaczyłem ją.Moje ciuchy wisiały na niej i były za długie.
-Daj,podciągnę ci nogawki i rękawy.-westchnąłem i zrobiłem to co chciałem.
Dałem jej jeszcze pasek Julie,Ray Bany i czapkę.Może nikt jej nie pozna.
Było 20 po drugiej kiedy wszystko przygotowałem,patrząc na to,że zostało jeszcze trochę czasu rozpocząłem rozmowę.
-Emily!-na moje słowa dziewczyna wzdrygneła się z przerażeniem.
-Nie bój się,chcesz coś zjeść albo się napić ?
W odpowiedzi dostałem tylko przeczące kiwanie głową.
-Jak tam chcesz.-fuknąłem i wstałem.-Dobra,zakładaj buty,idziemy.
Już niedługo znaleźliśmy się w moim aucie i ruszyliśmy ....

_______________________________________________________________
Okay,kolejny rozdział ! Jeżeli chcecie next to proszę komentujcie to ! Uciesze się ze wszystkiego,nawet małej kropki czy przecinka.OKay to by było na tyle ... do następnego ... chyba.

środa, 13 maja 2015

Rozdział 8 cz.1

   Popełnia błąd ... ja mam plan.

  Harry nareszcie doszedł do swojej sypialni i otworzył je mocnym kopnięciem.Następnym jego posunięciem było rzucenie mnie na łóżko.
-Nareszcie mogę zrobić to co chciałem od początku.-wymruczał już rozszerzając moje nogi i powoli całując.-Zaraz to też z ciebie zedrę.-Dodał miętoląc gumkę od moich majtek.
Za każdym wypowiedzianym przez niego słowem dostawałam coraz większych dreszczy.
-Okay.Będzie dobrze, ale tylko jeżeli spełnisz swój plan.Nie bój się tylko działaj.-mówił mistyczny głos 'rozsądku' w mojej głowie.
Mam nadzieję,że ta broń nadal tam leży.- myślałam.
Bałam się strasznie.Bałam się że się nie uda i wtedy zerżnie mnie na śmierć.
Harry zaczął powoli zdejmować dół mojej bielizny, aż nareszcie ją zdjął.
-No, masz szczęście.Ciesze się że się golisz.-powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-Mrr.Czemu ukrywasz tak piękne ciało ? Inne dziewczyny odsłaniały by je ile można.-mówił dalej a ja coraz bardziej się bałam.
Zaczął całować wnętrze moich ud,aż zbliżył się do mojej kobiecości.Powoli zaczął smerać moje wejście językiem wywołując na mnie fale dreszczy.
-A co to ? Nie zmieszczę się? Takie skutki gwałtu smarka.-zaśmiał się rozszerzając moje nogi prawie do szpagatu by mógł zmieścić się pomiędzy nie i mieć dobry dostęp do mojej kobiecości.
Harry zaczął bardzo namiętnie i agresywnie lizać i ssać moje wnętrze na co ją wygiełam plecy w łuk.Był zajęty.To był czas w którym powinnam była rozwalić mu ten przesłodzony ryj.
I prawie tak się stało ...
Jednym płynnym ruchem kopnęłam go w nos przez co spadł z łóżka i wtedy sięgnęłam pod poduszki....

___________________________

A to koniec części pierwszej, naprawdę proszę komentujcie bo nie wiem czy nie zawieszę bloga ...
~Emilka

poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 7

  ~oczami Julie~
 Stałam tak i przytulałam tą małą, aż nie rozpoczęłyśmy kolejnej rozmowy.
-Jak to się stało że znalazłaś się tutaj ?- zapytała.
- Ich przyjaciel porwał moją współlokatorke, a ona w końcu im uciekła i wróciła, a oni chcąc pozbyć się świadków chcieli mnie zabić ale ... jednak zabrał mnie Harry.
-Nie próbowałaś się nigdy postawić ? Uciec ? -dopytywała
-Nie, bałam się bo jestem bardzo słaba i nie mam tyle odwagi co ty.- rozpłakałam się.
- Czy któryś kiedykolwiek cie uderzył czy wykorzystał ?- pytała dalej.
-Tak i to niejednokrotnie.
-Oj to mają wpierdol- powiedziała i zrobiła minę typu 'ups to nie moja wina !'
-A tak w ogóle jestem Julie, a ty ?- przywitałam się.
-Emily- uśmiechnęła się co ja odwzajemniłam.
 Rozmawiałyśmy tak jeszcze dobre 10 minut aż nie padło pytanie z mojej strony.
-A ciebie jeszcze żaden nie zgwałcił ?-zapytałam bo dziewczyna była bardzo ładna i atrakcyjna, więc odpowiedź była dla mnie zaskoczeniem.
-Nie.
-Gdybym ja tak wyglądała juz dawno nie miałabym macicy.- zaśmiałam się.
-Ale ty jesteś śliczna.- powiedziała Emily z lśniącymi od podziwu oczami wlepionymi we mnie.- Zaczynasz być dla mnie jak siostra ... jak wzór.
To bardzo miłe. Mała dziewczynka którą dopiero poznałaś już Cię oczarowuje i mówi że jesteś jej wzorem ... płakać mi się chce.
-To ty jesteś nim dla mnie, wiesz jak bardzo chciałabym być tak odważna i twarda jak ty ? Na twoim miejscu w życiu bym ich nie dotknęła, ja się ich boje ... i to niemiłosiernie. A ty prawie zabiłaś najgorszego ! Ja też ...- nie zdążyłam dokończyć bo do pokoju wparował Harry.
-Możesz wyjść - powiedział do mnie Harry na co ja tylko spuściłam głowę i wyszłam z pomieszczenia.
Oby nie pobił jej za bardzo.

~Oczami Emily~
Rozmowa z Julie przebiegła bardzo miło i szybko. No dlaczego Harry nie mógł zapomnieć o takiej małej suce i poporostu wstąpić do jakiegoś burdelu, strzelnicy, siłowni, nie wiem na ring ! Ale nie ... Emily będzie workiem. Kiedy skończyłam składać zażalenia w głowie zauważyłam że chłopak intensywnie mi się przygląda.
-Co się tak patrzysz ? Dziewczyny nigdy nie widziałeś ?- zapytałam gdyż jego czynność była już uciążliwa.
Nie odpowiedział.
-Co by tu z tobą zrobić ... - zaczął.- nie chce cię pobić ... ooo ... juz wiem - powiedział i szeroki uśmiech zboczeńca wdarł się na jego twarz.
Ou nou.
-NNieeeeeee- jęknełam.
-Czekaj tu a ja zaraz wrócę.- rzucił i wybiegł z pokoju.
Nie mam zamiaru siedzieć i czekać aż przyjdzie i mnie zgwałcił. Wyskakuje oknem. Nie obchodzi mnie to.
Jak pomyślałam tak chciałam zrobić, z rozbiegu uderzyłam z łokcia w okno, ale to się nie rozbiło. A więc nie ..
Może ma broń w pokoju ! Po minucie szukania znalazłam mały rewolwer. Kurde ... okna tym nie rozbije ale ... mogę schować pod poduszkę. Tak to jest myśl ! Tak też zrobiłam a dosłownie sekundę później gdy siadłam na łóżku do pokoju wparował Harry.
-No to zaczynamy kochanie.- mówiąc to podniósł mnie mocnym pociągnięciem za włosy.

Natychmiastowo chłopak ujął moją twarz w dłonie i namiętnie całował moje usta,aż nie wepchał języka do środka i nie zaczął szturchać nim to mojego języka,to wnętrza policzków. Niebezpiecznie zbliżając się pchnął mnie mocno na ścianę a potem  przyległ całym ciałem do mnie dalej całując.
Jego ręce powędrowały na moje biodra,przeleciały przez tyłek brzuch i piersi wracając znowu na policzki i tak w kółko. W końcu zaczęłam go odpychać i bić ale ten mocno uderzył mnie w twarz z pięści a potem kopnął z kolana w brzuch i złapał moje nadgarstki przyciskając je mocno do ściany. Ciekawe czy on wie,że to boli jak cholera ?!
Próbowałam choć trochę się poruszyć by złapać powietrza ale za każdym razem dostawałam. W końcu przestałam stawiać jakikolwiek opór i przestałam walczyć. Byłam jak lalka.
Kiedy skończył mnie obmacywać,rozdarł moją bluzkę a następnie spodnie. Cóż,słabe szwy. Nim się spostrzegłam chwycił mnie pod pośladki i uniósł okręcając moje nogi wokół jego tali. Wtedy przenieśliśmy się na łóżko.
-Rozbierz mnie.- rozkazał ale ja nie miałam na to najmniejszej ochoty.
Zaraz potem dostałam trzy razy z pięści w żebra.
-Powiedziałem coś ?- zapytał z ironicznym uśmiechem.
-Od kiedy mam się ciebie słuchać ?! Nie ! Nie mam zamiaru dotykać cie już nigdy !- krzyknęłam.
To był błąd.
-Idziesz ze mną.-warknął i bardzo mocno ścisnął mój nadgarstek.
Mówiłam,że mam kości z metalu ? Cofam to.Cholernie to cofam.
Jego wielkie i silne łapy zaraz rozkruszą mi rękę.
Wreszcie doszliśmy do schodów.Harry kazał mi iść pierwszej tylko po to żeby podłożyć mi nogę.Oczywiście się o nią potknełam.Kiedy przefikołkowałam wszystkie schody błyskawicznie poczułam metaliczny smak krwi.Leciała ona z nosa,ust i poczułam coś na stopach.Przypominam,że byłam w samej bieliźnie.
-A co tu się dzieje? Hazz pedofil? Ale pamiętasz stary że ona jest dzieckiem i za taki gwałt to pójdziesz siedzieć na conajmniej 5 lat?- pytał Adam? Nie pamiętam mam inne rzeczy na głowie.
-Ale wiesz że jak się na nią położysz to albo ją złamiesz albo udusisz?- kpił z niego Oskar ... chyba Oskar.
-Zamknąć ryje-warknął Harry.
-No ale spójrz na nią!Takiego małego czegoś dawno tu nie było!- ciągnął Adam.
Kiedy tamci się kłucili pobiegła do mnie Julie z wodą i przemyła mi twarz a potem dala się napić.Kiwnełam głową na 'dziękuję' a ona uciekła.
- Dobra rusz się ty mała suko, bo zaczynam być coraz bardziej napalony.- Powiedział Harry. - Nie ! Harry, zrozum, że nie mam zamiaru iść z tobą dobrowolnie na gwałt ! - Ja się nie powtarzam !
- Ja też ! - rany Styles daj jej spokój - Przewrócił oczami Adam. - Wybacz stary, ale mam na nią za dużą ochotę, żeby teraz zrezygnować !- Wrzasnął lokowany.- A teraz radziłbym ci się ruszyć do piwnicy. Tam stoi rura, no i mam nadzieję, że wiesz o co w tym chodzi bo jak nie...- Powiedział unosząc pięść do góry. - Wybacz, że się wtrącę, ale ciebie chyba do reszty pojebało, żeby 15 - letniemu dziecku kazać na rurze tańczyć !!!- Zaprotestował Oskar. Może on przemówi temu idiocie do rozsądku, a poza tym to zimno ty, że ja pierdole... - Mordy w kubeł ! A ty ?! Na co czekasz ?! Na zaproszenie kurwa ?! - NIGDZIE. NIE. IDĘ. !!!! Przeliterować ?! -Ty smarku, zapierdalaj i to w poskokach !!
- Hm.. Nie ?! Ludzie błagam, macie jakieś tabletki ? No bo chyba Harry ich nie zażył rano !- Wrzasnęłam mocno wkurzona.
- Dobra kurwa, to sam cię tam zaniosę ! -Jas..Kuźwa, puszczaj mnie ! - Zmknij mordę bo sam ci ją zamknę!

-Taa.. Ciekawe jak ! -Pomyslmy.. znasz takie narzędzie jak 'penis' ? - Nie, nie zrobisz tego ! - Owszem, na to się cały czas szykuję! O zobacz piwnica, cieszysz się prawda ?
-Wypierdalaj.
-Uu.. Nie grzeczna dziewczynka ! - Możesz się ode mnie odpierdzielic ?! -Hmm.. NIe ? No cóż młoda wskakuj na rurę, mam nadzieję, że się już zaczęłaś golić, bo nie chcę zwymiotować, podczas gwałcenia cię. - Ty jesteś serio jakiś pojebany ! - Często to słyszę... A teraz lepiej zapoznaj się z tą rurą, bo mniemam iż często bedziesz z niej korzystać... - Kurwa, dobra 10 minut i ani sekundy więcej !
I mu uległaś ty chora dziwko ... a teraz masz dla niego tańczyć ! No chyba kurwa nie ... musisz przytyć, wtedy cię nie podniosą.
-Co tak stoisz? No, no ! Ruchy ! Tańcz dla mnie!-kkrzyknął zadowolony z siebie Harry.
-Zapłacisz za to- szepnęłam.
-Mówiłaś coś ?- zapytał Harry rozsiadając się na krześle tuż przed tą cholerną rurą.
Nie odpowiedziałam mu nic.
I tak zaczęłam.Powoli,chwiejnym krokiem podeszłam do rury i złapałam ją obiema rękoma.Następnie podciągnęłam się na niej i obruciłam dookoła niej,stając tyłem do Harry'go i odchylając lekko głowę do tyłu zrobiłam seksowną minę.Zaraz usłyszałam ciche jęknięcie chłopaka i zobaczyłam,że już rozbiera mnie wzrokiem. Następnym ruchem było u mnie uwodzicielskie chodzenie dookoła rury i machanie dupą przed twarzą Hazzy.Widziałam,że leci mu ślinka.Zaczęłam coraz bardziej się wczuwać, CO Z TOBĄ DZIEWCZYNO ?!?!!?!?!I tak oto doszło do tego,że stanęłam pomiędzy nogami chłopaka na krześle i po prostu zaczęłam się ruszać.Widziałam te iskierki w jego oczach,wiem,że chciałby teraz zedrzeć ze mnie resztki bielizny.Chłopak już zaczął sięgać rękoma po moich nogach w stronę gumki od majtek ale ja jednak jeszcze mam wyczucie czasu.
-Cóż,10 minut właśnie się skończyło.- rzekłam i zeskoczyłam z krzesła.
-No weź,poruszaj się jeszcze.Dla mnie.-mówił uwodzicielskim tonem do mnie obejmując mnie w talii i obcałowując mi szyję.
-Chyba.śnisz- powiedziałam robiąc specjalne przerwy pomiędzy wyrazami i go odsunęłam.
-Nie bądź dla mnie taka.
-Będę.
-Oboje dobrze wiemy,że tego chcesz.
-Nie,nie chcę a ty stul ryj.
-Zaraz stule go tobie,ale wiesz w jaki sposób.-powiedział i puścił mi oczko.
-Brzydzę się tobą.
-Twój problem.- powiedział i praktycznie rzucił się na mnie.
Bardzo intensywnie obcałowywał mnie i obmacywał,ale ja to przerwałam.
-Ej,tygrysie! Chodź do ciebie bo mi zimno.
-Nie ma sprawy.-powiedział i uniósł mnie w stylu weselnym.
Popełnia błąd ... ja mam plan.

_________________________________________________________________________________________
Hej :* A oto i kolejny rozdział :D Chciałam od razu podziękować Kasi Wróbel <3 która mi BAAARDZO pomogła :) czekam na wasze komy,bo trochę was jest ale nikt nie komentuje :/
To trochę przykre ...
Ale .. do następnego ... chyba.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Rozdział 6

~Oczami Liama~
Emily nie ma już długo, zaczynam się mocno martwić. Ze szkoły wyszła gdzieś 14:30 a teraz jest 16, a jak do kogoś idzie to dzwoni, pisze SMS' a czy jakoś mnie informuje. Zawsze. A teraz nawet nie odbiera. Może zadzwonię do Max'a.
-Halo ?-odezwał się po trzecim sygnale.
-Cześć Max tu Liam, wiesz może co z Emily ? Jeszcze nie wróciła.-powiedziałem.
-Właśnie nie, nie odbiera ode mnie.
-Kurwa. No to dobra ... idę jej szukać. Znowu.
-To pa.
Od razu wybiegłem z domu.
~Oczami Emily~
Ale mnie głowa boli ... nie pamiętam co się stało. Pustka. Powoli otworzyłam oczy, no świetnie. Co ja robię w jakiejś piwnicy ?! Leżę rzucona na czysty beton, no nie taki czysty, cały w mojej krwi.
-Co tu się dzieje do cholery?! -wrzasnęłam, może ktoś usłyszy.
Stałam tak chwilę aż do pomieszczenia nie wpadł jakiś chłopak, miał czarne włosy zaczesane na bok i duże szare oczy. Nie będę kłamać, był przystojny. Kiedy na mnie spojrzał łobuzerski uśmiech wdarł się na jego twarz.
-No, no, no ! Szybko wstałaś -powiedział chwytając mnie za włosy i rzucając o ścianę.
Szybko poczułam metaliczny smak krwi w ustach. Nie, Emily będziesz silna nie pokazuj skruchy, ani mama ani Liam nie chcieli by żebyś teraz płakała.
Momentalnie się ogarnęłam i z kamienną twarzą wróciłam przed chłopaka i z całej siły uderzyłam z pięści w twarz i korzystając z jego nieuwagi spowodowanej krwotokiem z nosa zaczęłam okładać to nogą to kolanem ... to pięścią po brzuchu i żebrach. Nie obchodzi mnie czy go zabije czy co, niech zobaczy co się dzieje kiedy porywasz niewłaściwą osobę.
Chłopak prawie by stracił przytomność gdyby nie czyjeś bardzo mocne ramiona które mnie powstrzymał.
-Uspokuj się młoda !- krzyknął głos który słyszałam przy porwaniu.
-HARRY !!!!! -pisnęłam.
Do pomieszczenia wbiegli jeszcze dwaj mężczyźni i jedna dziewczyna. Jeden był blondynem a drugi ... był rudy, wszyscy dobrze zbudowani, wysocy i wytatułowani.
-Matko, czy Robertowi zrobiła to ta mała ?!?!?!?- zapytał zszokowany rudy.
-Taaak -wysyczał ledwo żywy Robert.
Kiedy stali tak w szoku, ugryzłam mocno Harry'go w rękę aż do krwi a kiedy mnie puścił sprintem wbiegłam po schodach i pobiegłam do drzwi. Zamknięte ... sprytni, ale nie aż tak jak ja. Usłyszałam jak wbiegają do salonu.
~oczami Harry'go~
Gdzie ta mała kurwa się schowała. Jest bardzo sprytna, tylko pogratulować Liamowi siostry.
-Sprawdzić górę.- powiedziałem do Adama i Oskara.
-Julie, ty idziesz ze mną po Roberta.- zwróciłem się do szatynki.
Szybko zbiegliśmy w dół do piwnicy, i już klęczeliśmy przy chłopaku.
-Nic ci nie jest ? Masz coś złamane ? Serio dałeś się pobić takiemu maluszkowi ? Ona ma niecałe 1,57 metra !- zaczęła monolog Julie.
-Ta pieprzona dziwka nadawała by się do najgorszego gangu w Islamie ! - krzyknął nieźle wkurwiony Robert.
-Chodź.- powiedziałem tylko i dźwignąłem go na ręce.
Powoli weszliśmy do salonu i akurat usłyszeliśmy dźwięki tłuczonego szkła i strzał.
-Idę zobaczyć co się dzieje.- powiedziałem i pobiegłem na górę.
~ oczami Emily~
Od razu z salonu pobiegłam na górę i zakneblowałam drzwi przesuwając przed nie krzesło. Znajdowałam się w niedużym pomieszczeniu, które chyba spełniało rolę biura i składziku na broń. Stały tu dwa krzesła przy biurku a na ścianach wisiały różnego rodzaju bronie. Nareszcie znalazłam okno. Zdjęłam jedną strzelbę i z rozmachu uderzyłam w okno które na skutek tego rozkruszyło się w mak.
I akurat teraz musieli wleźdź tych dwóch ! Ten blondyn chwycił i odbespieczył broń wtedy gdy już w połowie stałam na parapecie po drugiej stronie okna. Nagle strzelił w moją stronę a ja z braku równowagi spadłam prosto na beton. Byłam przytomna ale wszystko mnie bolało. Wydałam z siebie głośny jęk i próbowałam dźwignąć. Z trudem wstałam i zobaczyłam że mam przestrzelonom nogę ... na wylot. Świetnie, lepiej być nie może !
Kiedy dokuśtykałam do furtki, usłyszałam wściekły krzyk Harry'go, a zaraz potem wybiegł z domu ,złapał mnie w pasie i przerzucił przez ramię.
Próba ucieczki prawie udana ... trzeba ją dopracować.
~Oczami Harry'go~
Ta mała mnie zadziwia. Jakim cudem jeszcze żyje ?
Weszliśmy do domu a ja skierowałem się do mojej sypialni. Od razu kiedy przeszłem przez próg, odłożyłem dziewczynę na łóżko a sam skierowałem się do łazienki po apteczke, nie mam zamiaru dawać ojcu martwej córeczki bo jakiś debil nie umie po ludzku złapać dziecka. Wyjąłem z pudełka wodę utlenioną, bandaż i waciki. Delikatnie obmyłem rany z krwi i próbowałem zatamować krwotok z nogi.
Kiedy zmogłem krwotok zadzwonił mój telefon.
Liam.
-Halo ?- odebrałem.
-Harry ! Wiesz gdzie może zniknąć 15 latka ? - zapytał. Słychać było że płakał.
Moje serce rozpadło się na milion małych kawałeczków. Mój przyjaciel właśnie przechodził załamanie bo przeze mnie jedna z najważniejszych osób w jego życiu pewnie niedługo zginie.
-Nie wiem co z nią.- odpowiedziałem oschle.
-POMOCY! DO CHOLERY LIAM RATUJ ! - zaczęła krzyczeć na całe gardło Emily.
-Co ? Emily?! -zaczął Liam ale wtedy się rozłączyłem.
-I CO JA MAM CI TERAZ ZROBIĆ ?!?!?!?- ryknąłem i rzuciłem telefon na łóżko.
-Co chcesz. Nie boję się ciebie.- powiedziała z wzrokiem zabójcy.
-Zaraz cie zabije ty mała suko!!! - krzyknąłem i z otwartej ręki uderzyłem ją w policzek, na co spadła z łóżka. 
-Nieeeee, nie ma tak ładnie. Wstawaj! Chyba że mam ci pomóc ?!- zacząłem krzyczeć i pociągnąłem ją za włosy do góry. 
Kiedy tylko złapała równowagę pchnąłem ją na ścianę i kąpletnie przyleglemłem do niej swoim ciałem.
-No i co dalej mi zrobisz ?! -napluła mi w twarz.
Ooooo, teraz to przesadziła.
-JULIE- ryknąłem a już za kilka sekund dziewczyna stała w progu.
-Tak Harry ?- zapytała grzecznie.
-Poczekaj tu i nie daj jej się ruszać z miejsca jak coś to bij z całej siły.- powiedziałem na co tylko pokiwała głową.
Jak wrócę ta dziewczynka nie przeżyje ! Przysięgam!
~oczami Emily~
 Kiedy Harry wyszedł spojrzałam na dziewczynę która jak mniemam ma na imię Julie. Miała długie czarne włosy i czekoladowe oczy, też patrzyła na mnie.
-Dziecko- zaczęła z żalem- bądź im posłuszna bo na prawdę może być z tobą źle. Harry teraz nie poszedł się uspokoić. Idzie po coś czym cie zaraz zajebie- powiedziała i łza poleciała po jej policzku.
Podeszłam i mocno ją przytuliłam, co ona odwzajemniła.

~~~~~~~~~~~~~~~
No heeej :* Tak wiem,zwaliłam,krótki i tak dalej ... wybaczycie ??
To nie będę się rozpisywać :* Kocham was <3 Proszę was komentujcie ...

piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 5

   Rano obudził mnie dzwonek w telefonie, uświadamiając mi że dziś poniedziałek i muszę iść do tej cholernej szkoły. Nie lubię tam chodzić,nie dość że moje stare kłopoty tu przyjechały i mnie znalazły to jeszcze muszę znosić te półmuzgie dzieciaki. Świetnie.
  Za 5 minut pozbierałam się i zeszłam z łóżka,od razu poszłam do łazienki. Szybko się umyłam i zapomniałam o zabraniu ubrania. Założyłam ręcznik i podeszłam do szafy,wyciągnęłam z niej czerwone rurki i czarną koszulkę z krótkim rękawem. Przebrałam się w pokoju i spakowałam książki,kiedy skończyłam była 7. Zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś ale widok jaki zastałam w salonie prawie mnie zabił. Na kanapie leżał Harry,a Louis miał głowę  na jego odsłoniętym kroczu,Niall spał jak zabity na stoliku a Zayn po prostu siedział i oglądał tv nie zauważając mnie. Stałam tak chwile z otwartą buzią aż do pokoju nie wszedł Liam.
-Yyy ... Zayn co tu się dzieje ?! Wiesz w tym domu jest dziecko ? -zaczął i zakrył mi oczy.
-Ale mi dziecko ... 15 lat prawie ma -zgromił go mulat.
 O 7:30 wyszłam z domu, zapominając o celu mojego zejścia do salonu i udałam się do szkoły,jak zwykle spotkałam się przed bramą z moim przyjacielem Max'em.
-Hej kochanie.-przywitał się i puścił mi oczko na co pokręciłam głową i zaśmiałam się.
-Hej Max.-odwzajemniłam powitanie i weszliśmy razem do budynku szkoły.
Podeszłam do swojej szafki, a Max do swojej tuż obok mojej (tak się poznaliśmy i za przyjaźniliśmy), lecz kiedy ją otworzyłam znalazłam karteczkę z napisem "Payne suka którą wyrucham jak każdą inną dziwkę w tej szkole, wiem że to lubisz kotku xx". W tej chwili wybuchłam, szybko domyśliłam się kto to napisał. Niejaki John z 3 klasy, kobieciaż który chce zaliczyć wszystkie dziewczyny w szkole i teraz uwziął się na mnie.
-Max -zaczęłam
-Co jest ?- zapytał zauważając że coś jest nie tak i że gotuje się ze złości.
-Patrz jak John zaraz dostanie w mordę.
-Nie Emily nie rób tego, to zły pomysł.- uspokajał mnie.
-Tak Max, ten dupek w końcu dostanie nauczkę.-wysyczałam.
-Co on tam napisał ?!- krzyknął i wziął ode mnie kartkę. Po przeczytaniu zacisnął zęby -Zmieniłem zdanie, idź i mu wpierdol. Będę w pogotowiu.
-Dzięki, na ciebie zawsze mogę liczyć.-przytuliłam go i poszłam w stronę ławki na której siedział John i kilka dziewczyn omamionych jego zalotami.
-Ej ty ! John !-krzyknęłam.
-O ! Patrzcie kto przyszedł, Payne ! Znalazłaś wiadomość ? No, czekaj tu po szko... -nie skończył bo do niego doszłam i uderzyłam z pięści w twarz, na co on zgiął się w pół.
Jego panienki w szoku uciekły do szkoły zostawiając mnie z nim samych. I dobrze.
-Ty pierdolony dupku -zaczęłam i go kopnęłam przez co jeszcze bardziej się schylił i wył z bólu.- myślisz że wszystko możesz ? To jesteś w błędzie. Przesadziłeś z tą kartką. Huj z resztą ! Idź pierdolić te swoje lalunie co właśnie zwiały! - wykrzyczałam na niego i uderzyłam w brzuch pięścią, tak jak uczył mnie Jack z Liamem.
John wstał i znowu był sporo wyższy, wycelował w moją stronę pięść ale ja ją złapałam i zblokowałam przez co upadł. Kopnęłam go jeszcze raz i wyszeptałam do ucha
-To była nauczka żeby nie zadzierać z Emily Payne. A teraz żegnam, idź obmyj tą krew z nosa zanim ktoś zobaczy że pobiła cię drugoklasistka.
I poszłam do Max'a który stał w wejściu do szkoły i patrzył na Johna z otwartą buzią lecz kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się i przybił piątkę.
-No no no !Teraz nie wiem czy się ciebie bać czy co !-zaśmiał się- Brawo mała ! Wiedziałem że dasz radę !Teraz ten dupek na nauczkę. -mówił.
-No dobra, dobra. Skończmy temat dobra ? Co, robisz dziś popołudniu ?
-Nie mam nic w planach. Chcesz iść na randkę ? -zaśmiał się i puścił oczko.
-Ha.ha.ha Bardzo śmieszne Max. -nie miałam dziś humoru na żarty.
-Ej, co jest ?Jakoś dziwnie nieswojo się zachowujesz.
-Chodzi o mojego brata i jeszcze o state problemy, które mnie tu znalazły i chcą mnie zabić. Ostatnio Liam przyprowadził swoich 4 kolegów i cały czas są u nas w domu, a wiesz jaka ja jestem, prawie nie komunikuje i nie plątam się ani praktycznie nie wychodzę z pokoju chyba że brat mnie zmusi. Nie wytrzymuje tam psychicznie, no dobra jest jeden z którym mam spoko kontakt i jest,no wiesz,taki inny,oryginalny ... -zaczęłam ale nie dane mi było skończyć bo Max od razu wybuchł.
-CO ?! CHCESZ MI COŚ PRZEZ TO POWIEDZIEĆ ?! CZY TY SIĘ ZA... -zaczął się wydzierać z podekscytowaniem lecz zatkałam mu buzię zanim cała szkoła dowiedziała się o jego podejrzeniach.
-Dlaczego mnie zatykasz ?!I wracając do tej "randki" to dziś po szkole u ciebie,a teraz widzisz dzwonek ... musimy lecieć.-powiedział i się do mnie uśmiechnął.
-Jesteśmy razem w klasie debilu.-parsknęłam.
-Masz rację milejdi,wybacz moją głupotę.-powiedział i zrobił minę szczeniaczka proszącego o przebaczenie za to,że pogryzł kapcie.
-Idźmy już do tej klasy.
-To bardzo dobry pomysł.
Potem weszliśmy do klasy na biologię,mój ulubiony przedmiot. Cały dzień w szkole minął w miarę spokojnie,wypuścili nas o 14:40.
-No to co ?Do ciebie ?-zapytał Max tuż po odejściu od szafek.
-Tak. Kierunek mój dom.-powiedziałam i wskazałam ręką drzwi które chłopak otworzył dla mnie.
-Jaki dżentelmen.-skomentowałam na co on puścił mi buziaka.
Wtedy zadzwonił jego telefon.
-To mój brat- powiedział i zaczął rozmowę.
Po kilku minutach rozmowy powiedział że musi iść do domu bo zaraz gdzieś jadą.
-To leć- powiedziałam powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko.
-To pa babe-przytulił mnie a ja to odwzajemniłam.
Zaraz już szłam sama przez park. Liam zawsze mówił mi że absolutnie nie mogę sama chodzić po parku bo jeszcze coś mi się stanie ... a kij z tym. Szłam w ciszy ale wtedy ktoś wyskoczył zza drzewa, miał zakrytą twarz i kaptur na głowie ... za paskiem miał pistolet. Ups, mogłam jednak słuchać Liama. Nie zważając na niego szłam dalej patrząc tępo przed siebie lecz on coraz bardziej się zbliżał, aż schował mnie w uścisku niewidoczne przyglądając broń do pleców.
-Coś się stało?- zapytałam z uśmiechem aby zamaskować strach.
-Oj, Emily, Emily było słuchać tego brata.- powiedział.
Przyłorzył mi do twarzy szmatkę z chemikaliami.
ZARAZ ZARAZ JA ZNAM TEN GŁOS TO ....
~narrator~
I wtedy straciła przytomność.

---------------------------
Hej hej hej :*
I jak się podoba rozdział ??? Piszcie opinie :* mam nadzieje że chociaż trochę i że ktoś tu jest ...
Jak myślicie kto i dlaczego ją porwał ???? Co będzie dalej ??? A to dowiecie się w kolejnym odcinku "moda na rozdział"


środa, 18 lutego 2015

Rozdział 4

   ~oczami Nialla~

   Gdyby mi nie powiedziano że Emily to siostra Liama, sam nigdy bym się nie domyślił. Liam ma strasznie ciemne brązowe oczy, a ona ma chyba tak jasno błękitne że aż białe, na pewno jaśniejsze od moich. Liam jest bardzo wysoki i muskularny, a ona odwrotnie, niska ale że słaba to powiedzieć nie mogę. Ona bardziej pasowała by mi do Hazzy. Nawet bardzo bardziej. Była śliczna, ale poza tym było w niej coś co mnie pociągało, i to bardzo.
   -Hej- powiedziałem do dziewczyny która właśnie otworzyła mi drzwi.
   -Yyy, hej ? Liama nie ma, wróci za jakąś godzinę.-wyjąkała i chciała już zamknąć drzwi ale nie czekając na zaproszenie sam wszedłem do ich domu. Moje kroki skierowałem do salonu. Kiedy usadowiłem się na kanapie, dziewczyna stała tuż przede mną trzymając ręce skrzyżowane na piersiach. Wtedy zauważyłem na stole laptopa z otworzonym skaypem i pewną dziewczynę też w wieku Emily na ekranie. Miała długie ciemno brązowe, proste włosy i ciemno brązowe oczy. Moje policzki natychmiastowo pokryła czerwona barwa, co wywołało u niej chichot. Jak gdyby nigdy nic wzięła laptopa na kolana i gadała dalej ale nie po angielsku. Nie rozumiałem co mówią ale widziałem że co jakiś czas Emily patrzy na mnie z ukosa, mówi coś i obie się śmieją. Nic więcej tylko się ze mnie nabijały.
-Prawie bym zapomniała- zaczęła Emily już po angielsku- a więc Niall, to jest Victoria. Victoria to jest Niall. -przedstawiła nas i jeszcze szepnęła mi do ucha -powiedz "cześć", ona może będzie gadać trochę po angielsku ale marnie.
-Yyy ... czesc-cze-cze-ś-ć- wyjąkałem te cholernie trudne do wymówienia dla mnie słowo a one dostały napadu śmiechu. Emily już leżała na podłodze i zwijała ze śmiechu a Victoria płakała z tego samego powodu.
-Cześć, cześć Niall. Ty jesteś ten Niall o którym Emily ...
-CISZA- nie dokończyła przez okrzyk Emily.
-No to ja może nie będę wam przeszkadzać. Nie martw się, zadzwonię wieczorem. I grzecznie mi tam !- powiedziała i puściła oczko. Potem się rozłączyła.
-Przepraszam że ci przeszkodziłem. A gdzie jest Liam tak w ogóle ?-zapytałem jedynie dla rozpoczęcia rozmowy. Nie obchodziło mnie to teraz wcale.
-Poszedł z Sophi do kina.-powiedziała bawiąc się palcami i wstrzymując śmiech.
Co ją tak śmieszyło ?
-Z czego się tak śmiejesz ?- zapytałem w końcu.
-Nie śmieje się, o co ci chodzi ?- powiedziała i wybuchła śmiechem.
Ha ha.
-Nie wcale ... a teraz mów, mnie nie okłamiesz. -powiedziałem i wbiłem w nią wzrok i zmrurzyłem oczy.
Chciałem wyczytać z jej oczu, co ją tak śmieszy. Z niej nie dało się jednak czytać, jeżeli chciałeś to zawsze dostawałeś taką samą odpowiedź "spadaj bo i tak nic się z tąd nie dowiesz." Ze mnie można czytać jak z otwartej księgi. A może trzeba bliżej ją poznać ? Ta dziewczyna to jedna wielce trudna zagadka.
-I tak ci nic nie powiem. -sykneła i wystawiła mi język.
-Nie wiesz w co się pakujesz.-powiedziałem na co ona tylko podniosła brwi.

~oczami Emily~

   Nie wiem w co ja się pakuje, ale nad sobą nie panuje. Słowa same wydostają się z ust i robią swoje. Zaczynam się bać co Niall mógł zrobić. Należałam do tej grupy dziewczyn które nie bały się niczego oprócz mężczyzn. Teraz chciałam tylko zmaterializować się do pokoju.
-To powiesz czy nie ? -zapytał z uśmiechem.
-Nie-palnełam zanim zdążyłam ugryźć się w język.
Na moją odpowiedź Niall wstał i usiadł tak blisko mnie, że nasze nogi mocno się stykały. Chłopak wyciągnął ręce i złapał mnie dookoła klatki piersiowej, przez co moje plecy znalazły się na jego kolanach. Teraz na prawdę się przestraszyłam. Moje serce zaczęło wariować ze strachu. Miejmy nadzieję że przez to nic mi nie będzie, gdyż mam astmę, i nie tylko. Nagle chłopak zaczął łaskotać po całym ciele. Ma pecha bo umiem chamować śmiech. Ale żeby się pośmiać nie będę dziś tego chamować. A więc w końcu zaczęłam się lekko śmiać i odpychać od niego. Niestety nie dało to nic, nie miałam wyjścia i musiałam mu powiedzieć.
-No dobrze, powiem. Ale błagam przestań !-wyjąkałam pomiędzy napadami śmiechu.
Niall przybrał triumfalny uśmiech i przerwał moje tortury.
-Victoria strasznie komentowała twoje jaja i -zaczęłam ale w odpowiednim momencie stanęłam bo nie chciałam mu mówić że Victoria chce zrobić z nas parę.
-I .. ?-zapytał lekko zirytowany.
-I, mówiła że wyglądasz jak taki psychiczny opiekun z ruskiej bajki dla dorosłych, którą z nią oglądałam w te wakacje.-wymyśliłam najlepszą wymówkę jaką umiałam.
Ku mojemu zdziwieniu Niall sam zaczął się śmiać.
-Niall, lubisz mnie ?-zapytałam z ciekawości.
-Tak, nawet bardzo.-drugą część zdania powiedział cicho, jakby chciał żeby tylko on to usłyszał.
-Ja ciebie też.-palnełam.
Jesteś geniuszem Emily ! Taaak, i jeszcze mu się gap w te oczy.
Nagle Niall wyciągnął rękę i objął mnie. To było trochę dziwne z jego strony. Mam nadzieje że nie odebrał mojego wyznania jako "kocham cię". Spojrzałam do góry, aby ujrzeć jego oczy świdrujące mnie. Nie wiem co chciał tym uzyskać ale tego nie dostawał. Żeby ze mnie czytać najpierw trzeba mnie rozgryźć i zrozumieć. Na chwilę obecną umie to Liam i Victoria, i tyle.
Nagle chłopak odsunął się ode mnie a ja zobaczyłam już obok nas Liama z Soph. No super. Postanowiłam uciec z tamtąd pod pretekstem przewietrzenia się.
-Ja idę na spacer bo tu jest duszno a wiesz Liam ...-powiedziałam wstając.
Szłam w stronę drzwi, wzięłam kurtkę i wyszłam z domu. Postanowiłam pójść do parku. Zawsze chodziłam tam z rodzicami. Dawno mnie tam nie było. Może kogoś poznam, albo spotkam.  Stałam pod bramą parku. Popatrzyłam na nią chwile i ruszyłam ścieżką jak najbliżej jeziora. Doszłam do ławki tuż przy brzegu. To była ta sama ławka na której siedzieliśmy całą rodziną, wszystkie wspomnienia wracały za jednym dotknięciem ręki. To kiedy Liama prawie pogryzły kaczki, albo jak tata w pogoni za wiewiórką wpadł do jeziora. Wszystkie piękne i wesołe chwile odtwarzały się w mojej głowie. Przez te wszystkie wspomnienia i informacje że rodzice nie żyją i więcej takich nie będzie uroniłam kilka łez, a te kilka łez przerodziło się w lekki płacz. Zanim się spostrzegłam zrobiło się ciemno. Ciekawe czy trafię do domu, znając moje szczęście będę musiała się pobić i dopiero. Spojrzałam na telefon, była 22:30, jeju ile ja tu byłam ? Liam pewnie się zamartwia albo zapomniał. Postanowiłam wrócić do domu, wstałam z ławki i poszłam ścieżką w stronę bramy. W połowie drogi usłyszałam za sobą nawoływania jakiś chłopaków. Nie chciałam się odwracać, więc przyśpieszyłam kroku. Głosy można było usłyszeć coraz wyraźniej. Strasznie sie bałam, zaczęły mi drżeć ręce. Wtedy za ramię złapał mnie mężczyzna, wyglądał na jakieś 20 lat, był wysoki, miał brązowe włosy ułożone w grzywkę, a koloru oczu nie udało mi się ustalić, ale i tak wydawał się być przystojny.
-Ile masz lat mała ?-zapytał nieznajomy chłopak.
-14 -odpowiedziałam drżącym głosem.
-Yhym,dobrze słodki dzieciaku. A jak masz na imię ? Ja jestem Louis.-powiedział głosem opiekunki. Louis, wszędzie Louisy.
-Ja nazywam się Louise- nie chciałam mu nic mówić ale język jest szybszy. Dobrze że nie powiedział pierwszego.
-Dooobrze, a więc teraz się znamy.-zaczął- chłopcy! Mamy już zabawkę. Teraz trzeba ją zabrać. No ! Dalej ! Na co, czekacie ?!-zawołał.
Nie byłam na tyle głupia i wiedziałam co mi grozi. Czym prędzej pobiegłam w stronę bramy. Słyszałam ich krzyki i tupot ich butów. To było straszne, a nie mówiłam ? Wiedziałam że coś się stanie. Ni stąd ni z owąd na mojej drodze znalazł się kamień, przez który upadłam. Od mocnego uderzenia o chodnik z nosa i nogi zaczęła sączyć się krew. Każdy ruch bolał coraz bardziej, szybko spojrzałam do tyłu, żeby zobaczyć czwórkę nastolatków tuż za mną. Zimna krew wzięła nade mną górę, wstałam i spojrzałam w oczy wcześniej poznajemy niby Louisowi.
-Teraz nam nie uciekniesz skarbie -powiedział i oblizał wargi.
Przeszedł mnie dreszcz.
-Idź do agencji towarzyskiej, szybciej pójdzie. -palełam.
-Nie- powiedział
-A to dlaczego ? -zapytałam
Zbliżył się do mnie i wyszeptał do ucha.
-Bo chcemy ciebie.
-To macie problem, a teraz pa.- powiedziałam obojętnie, odwróciłam się i poszłam do domu.
Za sobą słyszałam krzyki że mnie znajdą, że pożałuje, itd. Nie rusza mnie to. W końcu doszłam do domu. Otworzyłam drzwi i chciałam wejść do łazienki niezauważona ale Liam chyba mnie wyczuł albo usłyszał.
-Emily Louise Payne, w tej chwili do salonu. -powiedział szorstko.
O Jezu tylko nie to.
-Co jest ?-zapytałam przestraszona,  stojąc za nim żeby nie zobaczył tej całej krwi.
-Nic, pójdziesz po haribo do sklepu ?-walnął już normalnym tonem. Nie no spoko.
-Ok, gdzie masz kase ?
-W kieszeni chodź tu to ci dam.-powiedział a mi serce skoczyło.
Wolnym krokiem podeszłam obok chłopaka, który nawet na mnie nie patrząc dał mi 10 £. Znowu założyłam kurtkę i poszłam do sklepu, a że był na przeciwko naszego dom u, mało to zajęło. Kiedy już miałam wyjść do sklepu weszli koledzy Liama. Ja to jednak mam pecha. Chciałam jak najszybciej ich wyminąć ale oczywiście pijany Harry we mnie wlazł. Kiedy wymamrotał krótkie "przepraszam" szukał mnie chwile wzrokiem, lecz kiedy wpadł na to by opuścić głowę było za późno, już wychodziłam ze sklepu. Z tego co widziałam kupowali alkohol, żeby tylko nie szli potem do Liama, proszę. Przebiegłam przez ulicę i weszłam do domu. Rzuciłam w brata żelkami lecz on złapał je w locie. On ma jakiś wyostrzony słuch ? Czy drugą parę oczu?
-Emily ? Chodź tu.-zawołał
-Po co ?
-Po to.
-Ugh -warknełam i poszłam w stronę chłopaka.
Stałam tuż obok niego, krew nadal ciutke się lała. Jak to zobaczy to będę miała przejebane. Wtedy spojrzał na mnie, przez co jego oczy podwoiły rozmiar.
-CO SIĘ STAŁO ?!?!? -krzyknął.
Nienawidzę jak on krzyczy, przechodzą mnie ciarki i zaczynam drżeć.
-Bo jak wracałam z parku, to potknełam się o kamień.- powiedziałam zgodnie z prawdą.
-No dobrze, idź to przemyj i zaraz wróć dobrze ?- zapytał już spokojny.
-Dobrze.-powiedziałam i spuściłam głowę.
Podreptałam do łazienki i umyłam twarz,a następnie zajęłam się nogą. Była tam wielka,czerwona rana,która zagoi się pewnie za jakieś kilka tygodni. Po prostu świetnie. Bardzo szczypała,i pomyśleć jeszcze o tej wodzie utlenionej,którą właśnie będę lać ... ugh. Korzystając z okazji,cała się umyłam i przebrałam w piżamę . Kiedy skończyłam wróciłam do Liama,który właśnie wyciągał plaster.
-Ja nie mogę,jak ty to zrobiłaś ?! Chyba wyciągnę bandaż ... -zaczął ale przerwało nam pukanie do drzwi.
-Idź otwórz a ja wyciągnę co tam potrzeba.
Chłopak nie odpowiedział tylko poszedł w stronę drzwi. Zaczęłam szukać bandaży lecz były w szafce do której nie sięgałam, więc wspięłam się na blat i otworzyłam daną szafkę. Chwyciłam potrzebną rzecz i zeskoczyłam z blatu. Jak na zawołanie pojawił się Liam,ale oczywiście nie sam.
-Chodź do salonu.- zawołał.
-Siadaj-powiedział wskazując miejsce na kanapie między Harrym a Niallem.
Chłopak zaczął owijać moje udo bandażem i żartował w między czasie z resztą. Cieszę się,że tylko przyglądali mi się i nie pytali o kompletnie nic,jak gdyby mnie tu nie było. Kiedy Liam skończył szybko wstałam i pobiegłam do pokoju. Na szczęście nikt się mną teraz nie interesuje i mogę w spokoju iść spać. Opadłam na łóżko i włączyłam muzykę na słuchawkach. Leżałam tak około 20 minut i nie mogłam zasnąć. Pomyślałam,że jak napiję się czegoś ciepłego to mi pomoże usnąć,więc wstałam i poszłam do kuchni nastawić wodę. Kiedy mnie zobaczyli drugi raz nagle przypomnieli sobie o moim istnieniu i zagadali.
-O hej Emily ! Co się stało w nogę ?- zaczął Zayn.
Ta,bo na pewno go to obchodzi.
-A co cię to ?-warknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty z nikim rozmawiać,nie wiem jak ja jutro pójdę do szkoły ...
-Przepraszam,chciałem być miły-powiedział spuszczając głowę,na co przewróciłam oczami.
-Yyyy,może lepiej jej nie zaczepiajcie teraz,coś z nią nie tak,jutro to sprawdzę.-usłyszałam szept brata.
DZIĘKUJE JEDYNY MĄDRY CZŁOWIEKU W TYM DOMU. Zrobiłam herbatę i poszłam do pokoju,poczekałam aż ostygnie i wypiłam pół za jednym razem. Nadal nie mogłam spać. Jedyny pomysł który zrodził się w mojej głowie to czytanie. Postąpiłam zgodnie z nim i wzięłam z półki jakąś książkę,tym razem padło na "Igrzyska Śmierci",nawet ją lubię. Kiedy doszłam do jakiejś 100 strony drzwi mojego pokoju uchyliły się,a w progu stanął Niall.
-Cześć przeszkadzam ?- zaczął.
Nie odpowiedziałam i kontynuowałam czytanie.
-Co czytasz ? "Igrzyska Śmierci" ? Też to kocham,widzę że mamy mola książkowego ?-zapytał i zaczął rozglądać się po moim pokoju.
Pierwsze co to podszedł do biurka i oglądał wszystkie zdjęcia rozwieszone na całej ścianie.
-Powiesz mi coś o tych  zdjęciach ?-zapytał.
-Bo cię to obchodzi- burknęłam.
-Właśnie obchodzi,proooosze.
-No dobra.-zamknęłam książkę i stanęłam obok chłopaka.
-To najpierw o tym,kto na nim jest,kiedy było robione i gdzie.-powiedział i pokazał na moje stare zdjęcie klasowe jeszcze z polski.
-Okay,to jest moje stare zdjęcie klasowe,jeszcze z polski,tak,mieszkałam tam do 10 roku życia. A tutaj jest po kolei :
Sara,Patrycja i Paulina,trzy najlepsze przyjaciółki "zawsze razem i na zawsze",Olek,Hubert i Kamil,to samo ale wersja męska,tu mamy Victorie moją najlepszą przyjaciółkę,tak to ta z którą wcześniej gadałam. W środku mamy Jule i Julkę,nie kumplowały się ale tak wyszło że stoją obok siebie,Mateusz,Maciek,Krzysiek i Krystian,nie chce mi się mówić bo i tak za nimi nie przepadałam.A teraz pierwszy rząd,a w nim Kryspin,Marcel,Eryk,Kacper,Bratek,drugi Bartek,Amelkę,Agatę,Weronikę,Sebastiana,Maję,Martynę,Darię i na szarym końcu mnie. A tu na rogu nasza wychowawczyni.-powiedziałam pokazując wszytko palcem.
-Wow,i ty to wszytko pamiętasz ?-zapytał zdziwiony
-Yhym.
-To teraz opowiedz mi o tym-wskazał na zdjęcie mojej starej ekipy. Na samo wspomnienie uśmiechnęłam się do siebie.
-To są moi przyjaciele ze Starachowic. To w Polsce,tam mieszkałam. Tu są :
Oczywiście Victoria,mój drugi najlepszy przyjaciel Wojtek,i reszta czyli Kinga,Natalka,Agata,Piotrek,Weronika,Maciek,Dawid,Gosia i drugi Wojtek -na wspomnienie dwóch ostatnich osób źle się poczułam.-zrobiłam je ja tuż przed wyjazdem.
-Dużo historii -uśmiechnął się-a na tym ?-pokazał zdjęcie z moimi znajomymi z klasy teraz.
-A to są moi kumple z klasy teraz:
Jack,Alice,Sam,Max,Payton,Amber,Louis i Eddie.
-Ciekawe ... o jeeej a to co ?-zapytał pokazując na zdjęcie moje,Liama i Sophie przytulających się jak rodzina na ognisku.
-Tu jestem jak zresztą widać jestem ja,Liam i Sophie na ognisku dwa miesiące temu. Zdjęcie robił Jack,kolega Liama,którego pewnie już znacie.
-Tak,spoko gość. Ale powiedz mi jedno,czemu oni tak strasznie się o ciebie troszczą,lepiej niż rodzice ?
-Bo chcą ich zastąpić,wiesz moi prawdziwi rodzice odeszli dzień po tym jak wprowadziliśmy się tu. Czyli jakieś 5 lat temu. Byłam w tym wieku i nadal jestem,że potrzebuję takiego czegoś. Ale i tak Liam zawsze był dla mnie jak tata,jeszcze jak żyli widzieliśmy ich kilka razy do roku,a kiedy zmarli chciał dla mnie jak najlepiej,on stara się być dla mnie ojcem i bratem,a Sophie próbuje spełniać trochę rolę mamy,a Jack im pomaga. Bardzo ich za to podziwiam i jestem wdzięczna,ale kiedyś przyjdzie taki dzień,że znowu zostanę sama i nikt mi nie pomoże,bije się,że stanie się to zaraz ale muszę się pogodzić z życiem.-na moje słowa zabrało mu mowę i oczy mu się zaszkliły.
-Tak mi przykro,przepraszam to mogło być dla ciebie trudne. Już chyba wiem czemu nie otwierasz się przed ludźmi,ale pamiętaj. Teraz uroczyście przysięgam ci,że zawsze możesz na mnie liczyć i cokolwiek by się nie stało możesz pójść z tym do mnie a ja ci pomogę.-powiedział i przytulił mnie do jego ciepłego torsu.
Nagle zrobiłam się senna i ziewnęłam przez co chłopak kazał mi kłaść się spać i wyszedł. Muszę przyznać,że poprawił mi humor i zaufałam mu. Nawiązała się między nami dziwna więź,jak byśmy znali się od lat i byli najlepszymi przyjaciółmi.

_________________________

Hej wam :) A to kolejny rozdział ^^ Jeśli się podobał zostawcie komentarz ;) to bardzo motywuje :D


środa, 11 lutego 2015

Rozdział 3

  Kiedy moje serce uspokoiło bicie dokładniej przejrzałam się stojącemu przede mną mężczyźnie. Nie był bardzo wysoki ale nadal sporo wyższy ode mnie jak cały świat ,miał rozczochrane przez wiatr pomarańczowo rude włosy i ciepłe spojrzenie, którym mnie obdarzył. 
-Wszystko dobrze Emili ? -zapytał trochę zdezorientowany Harry.
-Tak, przepraszam ale jestem w szoku. -wydutkałam oszołomiona na co pozostała czwórka uśmiechnęła się.-A tak w ogóle to hej, jestem Emili Louise Payne. -przedstawiłam się z uśmiechem wyciągając dłoń do nowo pozwanego kolegi.
-Hej, ty mnie pewnie już znasz, jestem Ed Sheeran. -zaśmiał się i przyciągnął mnie do uścisku.
Kiedy skończył poszliśmy w kierunku placu zabaw znajdującym się praktycznie kilkadziesiąt metrów od nas. Szliśmy w ciszy aż nie przemówił Louis.
-Muszę o to zapytać ... Serio masz na drugie Louise ? Czy to taka zgrywa i nie masz drugiego. A jeśli masz to mi to nie przeszkadza oczywiście ... -zaczął Louis.
-Tak mam na drugie Louise, i tak, najwidoczniej mam drugie imię mój imienniku.  -odpowiedziałam sarkastycznie na co on posłał mi wredny uśmieszek.
-Ej ... a tak w ogóle to skąd wytrzasneliście Eda Sheerana ? Chyba mu nie zapłaciliście ...
-Nie, Harry i ja jesteśmy przyjaciółmi a korzystając z tego że akurat jestem w Londynie poprosił mnie żebym dziś przyszedł i też miałem miłą niespodziankę poznać ciebie i dwoje jego przyjaciół. - powiedział z uśmiechem Ed. 
Był taki beztroski, co było słodkie. Cały czas się uśmiechał i do mnie i do reszty, jakby do całego świata. Czuć było od niego perfumy, pachniało od nich wanilią ... dziwne ... pachniał jak Liam. 
     W końcu doszliśmy do celu. Weszliśmy przez bramę i skierowaliśmy nasze kroki do ławki.
-Ej chłopaki ! Tu jest ta lina ! Idziemy ? -zapytał podekscytowany Louis.
-Okay, idziesz z nami młoda ? -zapytał Harry podnosząc się z ławki tak jak i reszta.
-Nie, może później. -powiedziałam i posłałam mu przelotny uśmieszek.
  Kiedy chłopaki ruszyli do wybranej atrakcji ja rozejrzałam się dookoła szukając jakiegoś zajęcia. W końcu zobaczyłam pustą huśtawkę tuż obok chłopaków. Poszłam tam, chłopaki nawet mnie nie zauważyli, i dobrze , nie chciałam przerywać im świetnej zabawy. Siadłam na huśtawce i lekko huśtając obserwowałam ich wygłupy. Harry spadł z siedzenia i zaczął przeklinać na całe urządzenie. Był to bardzo śmieszny widok, co pokazywało że ja razem z trójką pozostałych umieraliśmy ze śmiechu. Następny jechał Louis który zasymulował upadek i zaczął małpować wcześniejszy występ Harrego, na co dostał w odpowiedzi środkowy palec. Chwilę jeszcze patrzyłam jak się bawią aż ktoś nie pchnął mocno huśtawki na której siedziałam. Prawie spadłam ale na szczęście szybko się przytrzymałam. Nagle moje oczy zakryły czyjeś dłonie.
-Kto to ? -zapytał głupim głosem Niall, tak to na pewno Niall.
-Mogłeś mnie zabić Niall.
-Skąd wiedziałaś ?- zapytał lekko smutny że żart się nie udał.
-1- twój akcencik jest nie do zamaskowania. 2- tylko ty pachniesz wodą kolońską połączoną z zapachem McDonald's.
-No doooobra ... następnym razem mi się uda.
-Wmawiaj sobie.
Oboje parskeliśmy śmiechem.
-Chodź, teraz ty przejdziesz się na tym diabelstwie.-Powiedział chwytając moją rękę żebym zeszła z huśtawki.
-Nie , ja się tam zabije. A do tego nie zdejmiesz mnie z tąd. -drugie zdanie praktycznie wysyczałam z uśmieszkiem. 
-A założymy się ?
-Okay. - zaśmiałam się.
- No to patrz. -powiedział i złapał mnie pod kolana unosząc przy tym, na co pisnełam. 
-Puść mnie ! Zaraz upadne albo ty mnie puścisz -zaczęłam panikować.
-Nie panikuj, nic ci się nie stanie.- zaśmiał się - a teraz cie po wkurzam.- dodał cwaniackim tonem po czym podrzucił mnie do góry.
-CO TY ROBISZ ?!?! MÓWIŁAM JUŻ ODŁUŻ MNIE ! AŻ TAK LEKKA NIE JESTEM ! UPUŚCISZ MNIE !- Zaczęłam krzyczeć na przemian i piszcząc kiedy on na złość mnie podrzucał i głupio się uśmiechał.
-Daj spokój, raz podrzucałem Harrego a innym Liama i ich nie upuściłem. A oni są dużo ciężsi od ciebie.- powiedział kiedy skończył i już normalnie szedł.
-No tu masz rację ... ale wiesz że umiem chodzić sama ? Nie chce żebyś mnie niósł, czuje się nieswojo.
-No dooobra - powiedział i postawił mnie na ziemi.
Akurat doszliśmy do reszty chłopaków którzy akurat naradzają się kto jedzie teraz i jaka kolejność będzie potem. Kiedy nas zobaczyli ich wzrok powędrował z Nialla na mnie i tam został. 
-Louise ! Chodź,zjedziesz sobie ty też!- zawołał Louis. Teraz ciągle nazywa mnie po drugim imieniu, to trochę irytujące.
-Tak, was też milon widzieć.- powiedziałam ironicznie na co oni się zaśmiali. 
Nagle Niall złap mnie za rękę.
-Jedziesz czy nie ? Jak się boisz mogę zjechać z tobą.- powiedział.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Bałam się że spadne i coś sobie złamie, ale nie chciałam też wyjść na dziecko co wszystkiego się boi. Więc zmogłam strach i puściłam jego dłoń na znak że dam radę sama. Skierowałam się do schodków prowadzących na drążek na którym się siedzi. Wspiełam się na niego bez problemu i mocno złapałam. Lekko obróciłam głowę żeby zobaczyć resztę tuż za mną.
-Okay, a teraz mógłby któryś być tak dobry i mnie pchnąć bo nie sięgam nogami do ziemi.- powiedziałam z udawaną powagą. 
-Yhym, jesteś pewna że chcesz jechać sama ? A jeśli spotka cię los Harolda ?- zapytał Louis.
-Tak, wywalił się bo ma za długie nogi które wychamowały za wcześnie o ziemię a u mnie ... no sami widzicie. A więc pchnie to ktoś czy mam sama sobie poradzić ?.
-Dawaj sama ! Chcę to zobaczyć.- powiedział Niall.
Jak tam chcą. Jak myślą że się wywale to są w błędzie. Zeszłam z drążka odsunełam się tuż przed schodki i z rozpędu wskoczyłam na drążek. Poczułam wiatr targający moje loki we wszystkie strony. Jestem głupia, jak mogłam się na to zgodzić ? Dojechało do końca,a przy odbiciu o mało mnie nie wywaliło, na szczęście mam mocny chwyt ... i paznokcie, chyba zostawię ślady. Jedyna z naszej grupki wróciłam na miejsce bez schodzenia i ciągnięcia drążka zpowrotem. 
 Bawiliśmy się razem jeszcze dwie godziny, ale znudziło im się w końcu siedzenie w parku i zdecydowali że idziemy do Liama. Czyli że też do mnie, nie no spoko. Umierałam z zimna i ledwo powstrzymywałam się od szczękania zębów bądź drżenia rąk albo całej mnie. Ale Niall chyba i tak zdążył to zauważyć. Jak rozszyfrował mój problem z kolorem oczu w różnych sytuacjach to dam mu nobla. Wie o tym tylko ja, Liam, Sophie, Jack i moja przyjaciółka z polski Wiktoria. 
-Zimno ci Emili ? -zapytał Niall.
Zimno to mało powiedziane.
-No może ... tak trochę zamarzam.
-Ej, czemu wcześniej nie mówiłaś ? Jeszcze się rozchorójesz.-powiedział z troską i zdjął swoją bluzę zakładając ją na moją kurtkę.
Była strasznie ciepła. 
-Nadal ci zimno ? -zapytał nagle zainteresowany Harry.
-Nie- rzuciłam nawet nie patrząc na niego.
-Ej ludzie chyba już jesteśmy. -powiedział Ed. Lol on prawie nic nie mówi. 
Ale miał rację prawie mieliśmy dom w którym mieszkam z bratem.
-Nie no spoko, Ed Sheeran wie gdzie mieszkam lepiej niż ja. -zaśmiałam się.- a tak w ogóle to skąd to wiesz ?
-Ale co ? -zapytał zdezorientowany Ed.
-Gdzie mieszkam.
-Aaa ... no bo raz szłem tędy z Harrym i mówił mi że w tym domu mieszka jego przyjaciel Liam ? Dobrze pamiętam ? Ale nie wspominał że mieszka z kimś. -dodał patrząc na mnie. I co ? Mam im powiedzieć prawdę czemu Liam nic o mnie nie mówił ? Nie.
-No bo nikt nie wiedział że tu mieszkam i nie pytajcie czemu.-powiedziałam i zacisnęłam pięści, żeby ukryć złość wzbierającą we mnie. Oni zdołali to jednak jakoś zauważyć ... pewnie dlatego ze patrzyli mi w oczy a ten jebany kolor sam się zmienia ... nienawidzę tego. Niech cały czas będą naturalne czyli prawie białe z granatowym końcami. 
-E-e-emili ... coś ci się z oczami dzieje -zaczął lekko przestraszony Louis. 
Kurwa. 
-Nie patrzcie mi w oczy i po bólu ... nie będę się przed wami tłumaczyć.-wysyczałam na nich.
-Okay a więc i tak skończyliśmy na dzisiaj, papa do jutra. -zakończył Harry machając mi z uśmiechem.
Odpowiedziałam mu tym samym.
Mam nadzieje że się mnie nie boją ... Już zdążyłam polubić tą całą hołote kumpli Liama, i mam nadzieje że oni mnie też. Chłopaki przed chwilą wsiedli do taksówki która odwiezie ich do domów a ja zostałam sama przed domem. Chwilę potem zorientowałam się że już przez jakieś 10 minut stoję w miejscu i gapie się na zachód słońca. W końcu otrząsnełam się i weszłam do domu, a tam zastałam bałagan jak po przejściu tornada. Jeżeli to nie ja ... to kto ? Liam miał być na imprezie a nikt inny nie ma kluczy. Szybko przeszukałam rzeczy żeby zobaczyć czy nic nie zginęło. Na szczęście nic nie zginęło, ale w swoim pokoju znalazłam karteczkę 
      

                   "Już cie znalazłem             możesz się bać złotko." 

                 

  Stałam tam jak wryta i patrzyłam na kartkę jak ciele na malowane wrota. W mojej głowie kłębiło się multum pytań jak "kto mnie znalazł? " "po co komu ja ?" "Czemu mam się bać ?". Byłam tak przerażona, że chciało mi się płakać. Cieszyłam się że nie było mnie wtedy w domu i nie spotkałam sama tego kogoś. Nie wiedziałam co zrobić. Siadłam na łóżku i po prostu popłakałam się. Łzy same spływały po moich policzkach a razem z nimi cały strach, ale i poczucie bezpieczeństwa. Tak bardzo chciałam żeby rodzice byli teraz ze mną, żeby mnie bronili. Oczywiście Liam bardzo się stara ich zastąpić razem z Sophie i podziwiam go za to ale ma też swoje życie,nie wiem czy mu o tym mówić, może lepiej nie, ale z drugiej strony jak to coś poważnego i grozi nam niebezpieczeństwo ? 
Postanowiłam nie myśleć i posprzątać cały ten syf. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Szybko udało mi się uporać z górą bo tylko pół godziny, nie znalazłam nic więcej, z górnych pokoi dotknęli tylko mój bo, reszta była taka jaką ją zostawiłam. Ale z dołem było gorzej, wszystko było poprzewracane jak by czegoś szukali. Kiedy sprzątałam w salonie znalazłam pistolet. Strach jaki wtedy mnie ogarnął jest nie do opisania. Na pewno stałam blada ze łzami w oczach. 
-Cholera,naprawdę mam szczęście że mnie nie było.-szepnęłam sama do siebie. 
Kiedy skończyłam sprzątać była 22. Trochę mi zeszło. Postanowiłam pójść pod prysznic a potem od razu spać. Niestety udało się tylko pierwsze, mogłam pomarzyć że usne tej nocy, i przez najbliższy tydzień. W takim razie postanowiłam poczytać, to zawsze mnie uspokaja. Sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę z szafki. Padło na polską książkę "Krzyżacy" aha ? I tak i tak to przeczytam choć jest nudne jak but. Biegle mówię po polsku i angielsku więc nie będę miała większego problemu. Wzięłam książkę i zeszłam do salonu. Zrobiłam sobie herbatę i przykryłam nogi kocem. Podczas czytania płakałam. Nadal strasznie się bałam. A co jeśli teraz tylko patrzy kiedy zasne żeby tu wejść i zrobić mi krzywdę ? Nagle drzwi wejściowe się otworzyły, a moje serce stanęło bojąc się kto to będzie. Na szczęście był to tylko Liam. Jak zwykle był tylko po kilku drinkach a więc był trzeźwy. Dzisiaj dziękowałam za to Bogu. Chłopak od razu skierował kroki do kanapy na której siedzę. 
-Co się stało Emili ? Miałaś koszmary ? Czemu płaczesz ? I czemu nie śpisz ?
Jedyne co miałam wspólne z bratem to charakter. Bardzo lubiłam pomagać innym ale ja nie chciałam pomocy. Jednak teraz się złamałam, musze komuś powiedzieć.
-Bo-bo-dzisiaj jak wróciłam do domu bo byłam w parku z Harrym, Louisem, Niallem i kolegom Harrego i ja-ja-jak wróciłam wszystko było jak po przejściu tornada a u siebie znalazłam t-to.  -wyszlochałam i podałam mu karteczkę. 
Liam zbladł momentalnie i przytulił mnie mocno do siebie.
-Nie bój się, jestem przy tobie.-zaczął mnie uspokajać i głaskać po włosach.-Czy znalazłaś coś jeszcze ? -zapytał delikatnie.
-Tak. Kiedy sprzątałam znalazłam pistolet.
-O boże, czemu od razu nie zadzwoniłaś jak to znalazłaś ?-zapytał równie przerażony jak ja.
-Ni-ni-nie wiem - znowu zaczęłam szlochać. 
-Proszę nie płacz, już jesteś bezpieczna. Nie mogę patrzeć jak płaczesz. Mi też chcę się płakać.
Po tych słowach też zaczął płakać. Płakaliśmy razem,ze strachu. Brat i siostra, dwie sieroty które straciły rodziców w wieku w którym najbardziej ich potrzebowały. 
-No. Już dobrze. Uspokujmy się. Ważne że jesteśmy już razem.-zaczęłam.
-Masz rację. Co tam tak czytasz ?-zapytał serio ciekawy i nie czekając na odpowiedź sam wziął książkę ze stolika.-Serio ? Krzyżacy ? Serio ?-zapytał zarzenowany. 
-Tak. Nie miałam nic lepszego do roboty.
-Nie miałaś nic nudniejszego ?
-A ty skąd wiesz że to takie nudne ? Fan starej polskiej literatury ? 
-Nie ale mój kolega z polski ględził mi ciągle za uszami jakie to nudne i jak nie chce mu się tego czytać.-mówiąc to na jego twarzy pojawił się zabawny grymas. 
-Jestem śpiąca. -ziewnełam boje się pójść spać - mówiąc to spuściłam głowę.
-Chcesz spać ze mną ?- zapytał.
-Yhym ... ale u mnie w pokoju ... twój mnie przeraża.
-To już wiem czemu tam nie wchodzisz. -zaśmiał się.-No to chodź, teraz przestaniesz się go bać.
-Okay.
Po skończeniu rozmowy Liam wstał i złapał mnie za rękę. Sama też wstałam i poszłam za nim do jego pokoju na przeciwko mojego. Byłam już przebrana w piżamę więc rzuciłam się na miękkie dwuosobowe łóżko brata. Chwilę leżałam aż zaczęłam rozglądać się po pokoju, był cały zaklejony w plakatach chyba wszystkich piosenkarzy i nie tylko. Zauważyłam w lekkim świetle rzucanym przez nocną lampkę plakaty, Michaela Jacksona, Eda Sheerana, 5SOS, Metalici, Messiego, Bednarka ?, Seleny Gomez, Justina Biebera ?!?!? The script i z Neymarem. W koncie pokoju stała gitara, nie wiedziałam że Liam umie grać. Reszta pokoju była słabo umeblowana jak na tak wielki pokój. Przy ścianie stało dwuosobowe łóżka przed którym mieścił się stolik. W drugim koncie stała szafka na ubrania, a wzdłuż ściany stała komoda z telewizorem. Ściany były pomalowane na jego ulubiony kolor, fioletowy, a reszta rzeczy w pokoju była czarna. W nudach postanowiłam przejrzeć szafę brata. Jak postanowiłam tam zrobiłam. Zaraz znalazłam się przed szafą i otworzyłam ją. W środku znalazłam normalne ciuchy, bieliznę, jakieś zdjęcie ? Aha ? Papierki, stare butelki, starą kanapkę, prezerwatywę ... nie no spoko, zapytam o nią jak wyjdzie z tego kibla. Jak na zawołanie tuż za mną znalazł się Liam w ręczniku zawiniętym dookoła bioder. Kiedy się odwróciłam on patrzył na mnie z miną "ty tego nie widziałaś prawda ?".
~perspektywa Liama~ 

         Jezu nie, a jak znalazła te listy ?! Tylko nie to. Nie chce jeszcze bardziej niszczyć jej głowy na noc ... raczej na rano, w końcu jest w pół do czwartej.
-Liam, wytłumacz mi proszę co to ma znaczyć.-zaczęła a mi stanęło serce na to co pewnie będę musiał zaraz tłumaczyć. Ale na szczęście znalazła co innego. -Co to ma być ?!-zapytała wyciągając mi prezerwatywy pod nos. 
-Prezerwatywa.-zaśmiałem się.-No a teraz spać ... koniec buszowania w moich rzeczach kochanie.-powiedziałem szybko zamykając szafę.
Widziała że mam coś do ukrycia. Za dobrze się znamy. Emili wzruszyła ramionami i jak gdyby nigdy nic wskoczyła do mojego łóżka i przykryła się pod nos kołdrą. Ma teraz zielone oczy. O Cholera ... ale jest podobna do Harrego. Nawet rysy twarzy podobne ... te loki, kolor włosów, dołeczki, ogólnie uśmiech, kształt oczu ... tylko kolor czasem inny ... Emili ma od urodzenia zaburzenia hormonalne i kolor jej oczu zmienia się razem z sytuacją. Naturalnie są tak jasno błękitne że prawie białe i granatowe na końcach. Oni we dwoje mogą wyglądać jak rodzeństwo, serio ... to jest dziwne.
-Co się tak na mnie gapisz ? -zapytała mnie. Najwidoczniej zagapiłem się w nią. Kurde. 
W odpowiedz tylko pomachałem głową i położyłem się obok niej. Zgasiłem lampkę i poczułem jak Emili wtula się w mój tors. Chwilę jeszcze czekałem aż zaśnie, żeby być spokojnym, a kiedy to stwierdziłem sam zasnąłem. 


_______________________________

Oto i on ... 3 rozdział :D Mam nadzieje że ktoś to czyta. Jeśli tak to niech zostawi komentarz. Bardzo proszę, to bardzo motywuje :) Wszystkie opinie mile widziane.