piątek, 3 lipca 2015

Rozdział 9

~perspektywa Emily~
   Siedziałam w samochodzie Harry'go.Szczerze ? Umierałam tam ze strachu.Nie wiedziałam gdzie i po co jedziemy, ale wiedziałam że nie będzie to przyjemne.I miałam rację.
   Na zegarze widniała godzina 14:59,w radiu leciała piosenka Ed'a Sheeran'a dzięki której trochę się wyluzowałam,ale nie na długo.Po niej Harry zaczął rozmowę.
-Co taka spięta ?
-A jaka mam być ?Spokojna ?Szczęśliwa ?Chociaż nie,dla ciebie to pewnie najlepiej by było gdybym była napalona !-syknełam.
-Wiesz co?Czytasz mi w myślach! - wyszczerzył się.
Jak ja mam go dosyć.
-Jesteś ohydny.
-Przyzwyczajaj się!
Nie odpowiedziałam tylko spuściłam wzrok.Teraz dotarło do mnie,że mogę już nie zobaczyć Liama,Soph,Jack'a,Max'a czy Victorii.Łzy same pakowały mi się do oczu ale zachowałam kamienną twarz i wytrwale patrzyłam w okno bacznie zapamiętując drogę.
-Nie bój się.-usłyszałam nagle szept chłopaka który teraz siedział tuż obok mnie.
-Przestraszyłeś mnie.-tylko tyle byłam w stanie powiedzieć gdyż widziałam w jego oczach do czego zmierza.
-Pamiętaj,nie bój się.-powtórzył i wyszedł by otworzyć mi drzwi.
 Już za chwilę drzwi obok mnie otworzyły się i zobaczyłam rękę wyciągniętą w moją stronę.Aby nie denerwować Harry'go posłusznie ją złapałam i wyszłam z samochodu.Było bardzo zimno,w sumie nie dziwię się.Przecież byliśmy w Londynie późną jesienią.
-Powiesz mi gdzie idziemy ?-zapytałam.
-Idziemy do restauracji.-odpowiedział kędzierzawy.
-A daleko jeszcze do niej ?
-Nie,już jesteśmy.
 Powiedział i staneliśmy przed wejściem do lokalu.Mała restauracja w środku miasta.To było dziwne jak dla mnie,z łatwością mogłam uciec.Wchodząc do lokalu wybrał stolik w głębi sali.Była nawet przytulna,herbaciane ściany i dużo roślin.Białe firanki i drewniane krzesła w starym stylu.Było pięknie,i nawet była łazienka.
 Na stoliku leżało menu.
-Co chcesz ?-zapytał Harry.- I nie uwierzę jak powiesz "nie jestem głodna".
-No to może zdam się na ciebie ?
-Niech będzie.-uśmiechnął się.
-Zaraz wrócę.Idę złożyć zamówienie,czekaj tu.
-Okay.-odpowiedziałam i patrzyłam jak odchodzi w stronę kelnerki za ladą.
 Nie zwlekając nachyliłam się do jego kurtki i wyciągnęłam portfel.Głupi.Wzięłam z niego 20£ i schowałam do kieszeni.Harry nic nie zauważył.
Kiedy wrócił zaczęłam.
-Mogę iść do łazienki ?Proszę.
-No nie wiem.
-Proszę.
-Masz 10 minut.Jak zobaczę cię po czasie to w domu czeka cię wiesz co.-powiedział i puścił mi oczko.
On na prawdę potrzebuje lekarza,czy coś.
Odeszłam w stronę pomieszczenia czując na sobie wzrok chłopaka.Kiedy weszłam na szczęście (dla mnie) było tam okno.
 Stojąc na palcach otworzyłam je i z rozbiegu wskoczyłam na mały parapecik i już zaraz byłam na zewnątrz.Stałam przy wyjściu do śmietnika.Nareszcie byłam wolna.Podbiegłam ile sił w nogach w kierunku centrum.Stojąc przed Trafalgar Square skręciłam w jedną z mniejszych uliczek.Wszędzie gdzie bym nie spojrzała były szare bloki,śmieci i co chwila przechodziły mafie bądź grupy które nie wyglądały na przyjazne.Miałam szczęście,że uciekłam jednej.Po kilku godzinach błąkania ogarnęłam,że zgubiłam się w najgorszej dzielnicy Londynu.Dzień minął szybko,kiedy przed chwilą zapytałam kobietę o godzinę powiedziała,że jest 17:59.Skręcając za róg wpadłam na faceta,który wychodził z monopolowego.Wyszeptałam krótkie "przepraszam" i już chciałam odejść ale nie pozwoliło mi czyjeś ramię.
-Emily?-zapytał znany mi głos.
-Adam?!-krzyknęłam.
-Co ty tu robisz?Jak uciekłaś Harry'mu?Wiesz,że cie zabije jak cie znajdzie?-mówił z troską.
-A ty nie zabierzesz mnie teraz od razu do niego ?
-Po co?Żeby cie zabił?Od ruchania ma Julie.-Wzruszył ramionami i puścił mi oczko.-A ty idziesz ze mną.Nie pozwolę ci szlajać się samej,wieczorem i to w tej dzielnicy.
Bez słowa złapałam go za rękę i poszłam w tym samym kierunku.Dwie przecznice dalej stanął pod klatką kolejnego,szarego bloku i zaczął szukać kluczy.
-Dlaczego taki jesteś ?-zapytałam.
-Jaki ?
-Taki czuły.
Nie odpowiedział tylko złączył nasze wargi w pocałunku.Długim,namiętnym pocałunku który zaraz odwzajemniłam.Przestaliśmy dopiero kiedy jakiś przechodzień chrząknął na nas.
Adam otworzył drzwi i wszedł do mieszkania.Dwa pokoje z kuchnią,nic wspaniałego,widać,że mało zarabia.Ale widać,że nie mieszka sam.Miał tam bardzo czysto jak na mężczyznę.
-Witam w moich skromnych progach.-powiedział i siadł na łóżku ciągnąc mnie na kolana.Oczywiście odnowiliśmy scenę sprzed klatki,ale pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny.

______________________________________________________________________________
No hej :* Już,mówię za pierwszym razem połowa usunęła się po opublikowaniu,więc nie wiem co się stało i nie krzyczcie na mnie jak zauważycie zmiany xd A więc,jest rozdział 9 ! Kocham was i czekam na komy <3 Do następnego ! 

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. To było fe, fe, fe... Fenomenalne, fantastyczne no i fajne! ❤ :)

    OdpowiedzUsuń